Bułgarię czekają przedterminowe wybory parlamentarne

Bojko Borysow, lider GERB// Źródło: Vladimir Petkov/Wikimedia Commons/CC

Premier Bułgarii Bojko Borysow złożył wniosek o dymisję swojego koalicyjnego rządu – poinformowała wczoraj (14 listopada) rządowa służba prasowa. Gabinet Borysowa ma pełnić obowiązki do czasu powołania nowego rządu, co w opinii obserwatorów nie będzie łatwe. Przewidują  oni, że Bułgarię czekają przedterminowe wybory parlamentarne.

Spełniona obietnica

Szef bułgarskiego rządu Bojko Borysow już miesiąc temu zapowiadał dymisję rządu w razie przegranej swojej kandydatki w wyborach prezydenckich. W drugiej turze tych wyborów, która odbyła się w niedzielę, kandydująca z ramienia partii GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii) 58-letnia prawniczka Cecka Caczewa przegrała z kandydatem opozycyjnej lewicy, 53-letnim prorosyjskim generałem w stanie spoczynku Rumenem Radewem. Różnica głosów wyniosła ponad 22 punkty procentowe.

>> Czytaj więcej o wyborach prezydenckich w Bułgarii

Droga do utworzenia nowego rządu

Zgodnie z bułgarską konstytucją po złożeniu dymisji przez premiera prezydent powinien powierzyć misję utworzenia rządu największej frakcji parlamentarnej. Tymczasem największą frakcją jest właśnie GERB, a jej szef – dotychczasowy premier – zapewnił, że nie podejmie się tej misji.

Kolejnym pod względem wielkości ugrupowaniem parlamentarnym jest opozycyjna Bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP). Jednak szefowa tej frakcji Kornelia Ninowa również zapowiedziała, że próby tworzenia gabinetu nie podejmie i opowiedziała się za przedterminowymi wyborami.

Trzecią próbę utworzenia rządu może podjąć dowolna frakcja, którą wskaże prezydent, ale wobec rozdrobnienia obecnego parlamentu utworzenie nawet trójczłonowej koalicji jest bardzo mało prawdopodobne.

Wcześniejsze wybory parlamentarne w końcu marca

Po trzech nieudanych próbach, prezydent powinien rozwiązać rząd i powołać tymczasowy gabinet, który w ciągu trzech miesięcy miałby przygotować wcześniejsze wybory parlamentarne. Jednak konstytucja uniemożliwia prezydentowi rozwiązanie parlamentu na trzy miesiące przed upływem jego kadencji. Ponieważ kadencja prezydenta Rosena Plewnelijewa kończy się 21 stycznia przyszłego roku, to rozwiązać parlament będzie mógł dopiero jego następca, czyli wybrany w niedzielę Rumen Radew. (bb/ms)