Bułgaria: Zwycięska partia Kontynuujmy Przemiany zaprosiła trzy inne ugrupowania do rozmów koalicyjnych

Jeden z liderów partii Kontynuujmy Przemiany Kirył Petkow, źródło: Wikipedia, fot. Justtryanother (CC BY-SA 4.0)

Jeden z liderów partii Kontynuujmy Przemiany Kirył Petkow, źródło: Wikipedia, fot. Justtryanother (CC BY-SA 4.0)

W niedzielnych (14 listopada) wyborach parlamentarnych w Bułgarii wyłoniono rozdrobniony parlament i do stworzenia większościowego rządu trzeba porozumienia kilku partii. Centrowa partia Kontynuujmy Przemiany (PP) zaprosiła do rozmów na ten temat trzy ugrupowania – socjalistyczną partię BSP, populistyczną Jest Taki Naród (ITN) oraz centroprawicową Demokratyczną Bułgarię (DB).

 

Po policzeniu 99,5 proc. głosów na pierwszym miejscu znalazła się w bułgarskich wyborach PP, która będzie mieć najprawdopodobniej 67 mandatów. Założone przez byłych członków technicznego rządu premiera Stefana Janewa ugrupowanie obiecuje wiele reform, które mają zmienić sprzyjający i ich zdani oligarchom i korupcji system stworzony przez centroprawicową partię Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GEBR) pod wodzą byłego premiera Bojko Borisowa.

GERB, któremu sondaże wróżyły niewielką przewagę nad PP, zajęła ostatecznie drugie miejsce i będzie mieć zapewne 59 miejsc w 240-osobowym parlamencie. Razem ze swoim dotychczasowym sojusznikiem, reprezentującym w teorii mniejszość turecką (ale w praktyce broniącą interesów kilku oligarchów) Ruchem na rzecz Praw i Wolności (DPS), który uzyskał 33 mandaty, będzie GERB nie da rady stworzyć większości.

Bułgaria: Kolejne wybory parlamentarne bez jasnego zwycięzcy

Utworzenie większościowego rządu znów może się okazać niemożliwe.

Pierwsze rozmowy koalicyjne

Ponieważ to PP uzyskała najwięcej głosów, a jednocześnie jest ugrupowaniem bliskim prezydentowi Rumenowi Radewowi, który jest o włos od uzyskania reelekcji, to zapewne jej lider Kirył Petkow otrzyma jako pierwszy misję stworzenia rządu.

Petkow, nie czekając nawet na oficjalne wyniki wyborów (które jednak nie zmienią już na pewno układu sił w istotny sposób), już zaczął rozmowy koalicyjne. Dziś (16 listopada) spotkał się z liderami Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP), populistycznej ITN kierowanej przez telewizyjnego showmana Sławiego Trifonowa oraz centroprawicowej, ale przeciwnej GERB, partii DB.

Na razie były to tylko wstępne rozmowy rozpoznawcze, ale taka czteropartyjna koalicja miałaby za sobą 136 mandatów, czyli aż o 15 więcej niż minimalna większość bezwzględna. Rozmowy będą jednak trudne, bo wszystkie te partie łączyła dotąd głównie niechęć do GERB i Borisowa.

Na wstępie bez rozbieżności

Na razie nie było jednak rozmowy o ewentualnym podziale ministerstw – Petkow zapowiedział, że to byłby ostatni etap negocjacji – ale dyskutowano o ewentualnych priorytetach potencjalnego rządu.

Liderka BSP Kornelia Ninowa oświadczyła jednak, że na pierwszym spotkaniu „istotnych różnic nie było”, ale „nie rozmawiano o szczegółach”. Dodała jednak, że wszystkie rozmawiające ugrupowania „rozumieją, że kluczowe jest szybkie uchwalenie budżetu”.

Ninowa jednak, w obliczu słabego wyniku swojej partii (straciła 9 mandatów) podała się do dymisji ze stanowiska przewodniczącej. BSP w styczniu wybierze jej następcę. Ale także lider DB – Christo Iwanow – mówił, że „rozbieżności właściwie nie było”.

Petkow poinformował natomiast, że nie będzie żadnych rozmów z antyunijną i antyszczepionkową skrajnie prawicową partią Odrodzenie, która także weszła do parlamentu. Ugrupowanie to opowiada się wprost nie tylko za wyjściem Bułgarii z Unii Europejskiej, ale także z NATO.