Bułgaria: Za tydzień druga tura wyborów prezydenckich

Źródło: saonormag via Flickr.com

Kandydat opozycyjnej Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP) Rumen Radew zwyciężył w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Drugie miejsce zajmuje Cecka Caczewa, kandydatka centroprawicowej partii Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) – głównej siły w rządzącej koalicji. Jednak ponieważ żaden z kandydatów nie otrzymał powyżej 50 proc. ważnych głosów, to o tym, kto zostanie prezydentem Bułgarii, zdecyduje druga tura wyborów. Zaplanowano ją na najbliższą niedzielę (13 listopada).

Instytut Badawczy BBSS Gallup Int. na podstawie 75 proc. obliczonych protokołów poinformował, że bezpartyjny Radew, generał rezerwy i do lipca dowódca lotnictwa wojskowego, otrzymał 24,9 proc. głosów, natomiast Caczewa, prawniczka i polityk, współzałożycielka GERB – 22,3 proc.

Natomiast według danych agencji Alpha Research, uzyskanych z 60 proc. obliczonych protokołów, Radew prowadzi z 24,6 proc. głosów, a Caczewa otrzymała ich 21,5 proc.

Tamtejsza Centralna Komisja Wyborcza jeszcze nie opublikowała ostatecznych wyników. Podała jedynie, że na godzinę przed zamknięciem lokali wyborczych frekwencja wynosiła 52 proc.

Radew zapowiada walkę z nielegalna imigracją

Po ogłoszeniu wstępnych wyników Radew zapowiedział, że jednym z jego najważniejszych celów będzie ograniczenie nielegalnej migracji. W tym celu, jego zdaniem, należy m.in. wzmocnić ochronę granicy i skuteczniej zwalczać przemyt nielegalnych migrantów. Generał planuje ponadto ścisłą współpracę z Grecją, Maltą i Włochami w dążeniu do unieważnienia rozporządzenia Dublin III, zgodnie z którym migranci odsyłani są do pierwszego kraju UE, w którym zostali zarejestrowani.

Premier: Jeśli przegramy, to będą wcześniejsze wybory parlamentarne

„Jeśli w przyszły poniedziałek okaże się, że przegraliśmy drugą turę, to ogłosimy przedterminowe wybory parlamentarne” – zapowiedział wczoraj (6 listopada) premier Bułgarii Bojko Borysow. Odmówił on komentowania wyników niedzielnych wyborów prezydenckich, podkreślając, że nie ma jeszcze ostatecznych informacji w tej sprawie. Jak zauważył, różnica między Caczewą a Radewem jest bardzo mała i „wciąż jest szansa na zwycięstwo w drugiej turze”.

Wcześniej szef bułgarskiego rządu kilkakrotnie powtarzał, że jeżeli kandydatka jego partii nie wygra wyborów prezydenckich, to poda swój gabinet do dymisji, „ponieważ oznacza to, że w państwie zmienił się stosunek do władzy”. „Jeżeli przegramy, odejdziemy. Więc zastanówcie się, jak będziecie głosować” – mówił premier, ostrzegając obywateli przed destabilizacją kraju w przypadku dymisji rządu.

Startowało aż 21 kandydatów

W niedzielnych wyborach startowało 21 kandydatów z 15 partii i koalicji oraz sześciu komitetów obywatelskich. Sondaże przedwyborcze wskazywały jako faworytów właśnie Ceckę Caczewą, oraz Rumena Radewa. Przewidywały również, że do wyłonienia prezydenta potrzebna będzie druga tura. Obecny prezydent Rosen Plewnelijew nie ubiegał się o kolejną kadencję.

Zgodnie z nowelizacją prawa wyborczego z marca br., uczestnictwo w wyborach jest w Bułgarii obowiązkowe.

Referendum ws. systemu wyborczego i finansowania partii

Równocześnie z wyborami odbyło się referendum ws. systemu wyborczego i finansowania partii politycznych. Głosujący mieli zdecydować czy obecny system proporcjonalny zastąpić systemem większościowym, a także czy należy ograniczyć subsydia dla partii politycznych z obecnych 11 lewów (5,5 euro) rocznie za każdy głos otrzymany w wyborach parlamentarnych do 1 lewa (0,5 euro).

Sondaże exit poll wskazują, że ponad 70 proc. głosujących opowiedziało się za wprowadzeniem systemu większościowego i za drastyczną redukcją państwowych subsydiów dla partii politycznych.

Udział w referendum nie jest obowiązkowy. Aby było ono ważne, musi jednak wziąć w nim udział ponad 50 proc. wyborców, którzy głosowali w poprzednich wyborach parlamentarnych, czyli ok. 3,5 mln osób. Uprawnionych do głosowania jest 6,8 mln osób.

Bułgarska ordynacja wyborcza zakazuje publikowania w dniu wyborów wyników sondaży i wstępnych wyników głosowania w mediach drukowanych i elektronicznych. Jednak ustawa nie traktuje jako mediów Facebooka, Twittera ani blogów i publikowanie tam wyników jest dopuszczalne. (bb)