Bułgaria: Kolejne wybory parlamentarne bez jasnego zwycięzcy

Lider partii "Kontynuujemy Przemiany" Kirył Petkow, źródło: Facebook/Продължаваме Промяната

Lider partii "Kontynuujemy Przemiany" Kirył Petkow, źródło: Facebook/Продължаваме Промяната

Trzecie w tym roku wybory parlamentarne w Bułgarii znów wyłoniły rozdrobniony parlament, a sondaże exit poll pokazują, że dwa najczęściej wybierane ugrupowania odnotowały bardzo podobne rezultaty. Utworzenie większościowego rządu znów może się okazać niemożliwe.

 

Wczorajsze (14 listopada) wybory parlamentarne w Bułgarii nie mają jasnego zwycięzcy. Sondaż exit poll autorstwa instytutu Alpha Research pierwsze miejsce – z poparciem 24,8 proc. ankietowanych – dał centroprawicowej partii Obywatele na rzecz Obywatelskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) pod wodzą byłego premiera Bojko Borisowa.

Ale tuż za tym ugrupowaniem znalazła się w badaniu założona niedawno centrowa partia „Kontynuujemy Przemiany” (PP), którą założyło dwóch byłych ministrów z pierwszego technicznego rządu Stefana Janewa, a jednocześnie polityków nowego pokolenia.

Na tę partię, nazywaną przez ekspertów „prezydencką”, bo założoną przez ludzi bliskich związanemu niegdyś z socjalistami prezydentowi Rumenowi Radewowi, oddało według sondażu Alpha Reserach głos 24,1 proc. wyborców.

Sondaż exit poll przeprowadzony przez agencję Gallup Int. również pokazuje zbliżone wyniki tych dwóch formacji, ale jednak pierwsze miejsce przyznaje PP z wynikiem 25,7 proc., a drugie daje GERB z 24,7 proc. poparcia.

Scena polityczna rozdrobniona

Żadnej z partii nie daje to samodzielnej większości, a ewentualne budowanie koalicji będzie trudne, bo PP i GERB to ugrupowania mocno sobie przeciwne, zaś w parlamencie znajdą się prawdopodobnie jeszcze cztery inny formacje polityczne, a piąta balansuje na granicy progu wyborczego.

Trzecie miejsce oba sondaże przyznają albo Bułgarskiej Partii Socjalistycznej, albo reprezentującemu głównie mniejszość turecką Ruchowi na Rzecz Praw i Wolności (DPS). Na każdą z tych partii zagłosować miało około 11 proc. wyborców. Kolejne miejsce zajmuje zaś populistyczna partia Jest Taki Naród (z popularnym telewizyjnym showmanem Sławim Trifonowem na czele), na którą miało zagłosować według sondaży exit poll około 10 proc. osób.

W parlamencie znajdzie się też centroprawicowy i proeuropejski blok Demokratyczna Bułgaria z wynikiem około 6,5 proc. głosów, a nacjonalistyczna partia Odrodzenie balansować ma na granicy progu wyborczego z wynikiem – w zależności od sondażu – 4,6-5 proc. poparcia.

Wiele wskazuje więc na to, że trzecie w tym roku – po kwietniowych i czerwcowych – wybory prezydenckie znów mogą nie doprowadzić do wyłonienia stabilnego rządu. Sytuacja jest już jednak nieco inna niż poprzednio, bo pojawienie się partii „Kontynuujemy Przemiany” zmieniło układ sił między ugrupowaniami przeciwnymi powrotowi do władzy oskarżanego o korupcję i oligarchizację kraju tandemu GERB-DPS.

Dotąd bowiem po opozycyjnej stronie sceny politycznej dominowało Jest Taki Naród, ale partia ta, łaknąc samodzielnej władzy zagrała na kolejne przedterminowe wybory i tym razem już zraziła do siebie sporą część wyborców zaś bliskie popularnemu i jawiącemu się jako ostoja politycznej stabilności prezydentowi PP zanotowało dobry wynik.

Koronawirus: Sytuacja epidemiczna w Bułgarii coraz poważniejsza. "To klęska" – przyznaje minister zdrowia

Liczba aktywnych infekcji po raz pierwszy przekroczyła w Bułgarii 100 tys.

Będzie druga tura wyborów prezydenckich

Ale negocjacje polityczne na pewno potrwają w Bułgarii wiele tygodni, a wotum zaufania dla nowego rządu będzie niepewne, bo partii przeciwnych premierowi Borisowowi więcej dzieli niż łączy.

Dodatkowo wszystko wydłuży także to, że równolegle z wyborami parlamentarnymi odbyły się też wybory prezydenckie. Zgodnie z wcześniejszymi sondażami zdecydowana większość ludzi zagłosowała na prezydenta Radewa, który dostał niemal 50 proc. głosów.

Ponieważ jednak frekwencja na pewno będzie poniżej 50 proc. – bo na trzy godziny przed zamknięciem lokali wyborczych wynosiła zaledwie 24,5 proc i ostatecznie będzie prawdopodobnie po raz pierwszy w bułgarskiej historii niższa niż 40-procentowa – to będzie się musiała odbyć druga tura za dwa tygodnie.

Rywalem Radewa będzie w niej popierany przez GERB rektor Uniwersytetu Sofijskiego Anastas Gerdżikow, który według exit polli dostał około 24 proc. głosów.