Bułgaria: Prezydent zawetował ustawę antykorupcyjną

Prezydent Bułgarii Rumen Radew, źródło Flickr

Prezydent Bułgarii Rumen Radew, źródło Flickr

Rumen Radew odmówił podpisania przyjętej w grudniu ustawy, która miała być rozwiązaniem jednego z największych problemów współczesnej Bułgarii – korupcji. Zdaniem bułgarskiego prezydenta uchwalone regulacje są niezgodne z konstytucją i mogą posłużyć do politycznych prześladowań, a brzmienia przepisów nie uzgodniono z opozycją i organizacjami pozarządowymi. UE naciska jednak od lat na Sofię, aby zreformowała swoje przepisy antykorupcyjne.

 

Przyjęcie specjalnych antykorupcyjnych przepisów odkładano wiele razy w ciągu poprzednich dwóch kadencji parlamentu. Wspierająca walkę z korupcję międzynarodowa organizacja Transparency International uznaje w swoich cyklicznych raportach Bułgarię za najbardziej skorumpowany kraj członkowski UE. Dlatego właśnie Bruksela naciskała, aby Sofia podjęła konkretne przeciwdziałania zanim 1 stycznia obejmie unijne przewodnictwo. Z przyjęciem nowych regulacji wiązano więc spore nadzieje.

Prezydent Rumen Radew uznał jednak, że uchwalona 20 grudnia ustawa nie okaże się skutecznym rozwiązaniem. Jego zdaniem część jej zapisów jest niezgodna z bułgarską konstytucją oraz niektórymi międzynarodowymi traktatami, które Sofia już podpisała. Jak przekonywała głowa państwa, przyjęta ustawa zbyt wąsko podchodzi do kwestii walki z korupcją i w związku z tym nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.

Bułgaria rozpoczęła półroczne przewodnictwo w UE

Hasło bułgarskiej prezydencji brzmi „Zjednoczenie tworzy siłę”, a wśród priorytetów znalazły się m.in. kwestie polityki spójności, wspieranie konkurencyjności na wspólnym rynku oraz dalsza integracja państw Bałkanów Zachodnich z UE. Wszystko to może się także przydać w poprawianiu wizerunku Bułgarii na …

Co nie spodobało się prezydentowi?

Jednym z głównych elementów prawa antykorupcyjnego miało być powołanie nowej komisji ds. walki z korupcją, która miałaby przejąć kompetencje od organów, jakie dotąd zajmują się zwalczaniem korupcji i powszechnie krytykowane są za brak wyników. Prezydent Radew uznał jednak, że wiele się nie zmieni, ponieważ nowej instytucji nie wyposażono w uprawnienia śledcze, do czego wzywała pozostająca w opozycji lewica. W sąsiedniej Rumunii, która w ostatnich latach bardzo poprawiła wyniki walki z korupcją, nadanie zreformowanym organom antykorupcyjnym funkcji śledczych okazało się natomiast skutecznym rozwiązaniem.

Zdaniem Rumena Radewa kolejnym problemem może być ustanowienie parlamentu jako jedynego ciała wybierającego członków antykorupcyjnej komisji, co sprawi, iż całkowitą kontrolę będzie mieć nad nią parlamentarna większość. Opozycja domagała się natomiast, aby szefa nowej instytucji powoływał prezydent.

Radew skrytykował także nową ustawę za to, że nie precyzuje dostatecznie co ma stać się ze skonfiskowanym majątkiem uzyskanym dzięki korupcji, zbyt mocno rozszerza możliwość stosowania podsłuchów oraz nie zapewnia wystarczającej ochrony tzw. sygnalistom, czyli osobom, które alarmują o przypadkach korupcji. Anonimowe zgłoszenia mają być z założenia ignorowane, zaś ci, którzy dostarczą informacje, które nie zostaną ostatecznie potwierdzone będą mogli zostać postawieni przed sądem. „Uważam, że przyjęta ustawa nie tylko nie tworzy odpowiedniej podstawy prawnej do walki z korupcją, ale wręcz ją utrudni. W przypadku mianowania członków komisji względy polityczne będą moim zdaniem przeważały nad kompetencjami” – oświadczył prezydent wetując przepisy. Stanowisko głowy państwa poparła już część organizacji pozarządowych.

Prawica wygrywa wybory w Bułgarii

Rządząca prawica premiera Bojka Borysowa wygrała, według wstępnych wyników, przyspieszone wybory parlamentarne w Bułgarii. Może mieć jednak trudności w sformowaniu zdolnej do rządzenia koalicji większościowej.

 

Wczoraj (26 marca) Bułgarzy wybrali nowy parlament. Ostateczne wyniki są spodziewane na czwartek 30 marca, ale …

Co dalej?

Prezydenckie weto może zostać w Bułgarii odrzucone bezwzględną większością głosów. Oznacza to, że taki wniosek musi poprzeć przynajmniej 121 z 240 członków parlamentu. Dokładnie taką liczbą mandatów dysponuje obecnie rządząca koalicja, które składa się z centroprawicowego ugrupowania Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) premiera Bojko Borisowa oraz sojuszu trzech nacjonalistycznych i skrajnie prawicowych partii Zjednoczeni Patrioci (OP).

Rząd na razie nie potwierdził jednak, że będzie chciał odrzucenia prezydenckiego weta. Liderka opozycyjnej Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP) Kornelia Ninowa oświadczyła natomiast, że liczy na to, iż władze „wykorzystają złotą szansę na poprawienie antykorupcyjnej ustawy”. „Jeśli nie zwalczymy skutecznie korupcji, to nie rozwiążemy także innych problemów naszego kraju, takich jak ubóstwo, niekorzystne zmiany demograficzne czy źle funkcjonująca edukacja i służba zdrowia” – oświadczyła.

Czy Bułgaria zachwieje kursem bitcoina?

Bułgarski rząd właśnie uświadomił sobie, że zarekwirowana gangsterom wirtualna waluta jest według ostatnich kursów rynkowych warta ponad 4 mld dolarów. To więcej niż 20 proc. długu narodowego Bułgarii. Gdyby jednak Sofia rzuciła na rynek aż taką ilość bitcoina, cena wirtualnej …