Bułgaria: Trwa kryzys parlamentarny. Dziś trzecie w tym roku wybory. Czwarte już za kilka miesięcy?

bułgaria-osw-borisow-trifonow-radew-wybory-turcja-albania-macdonia-północna-bałkany

Bojko Borisow (na zdj.) był premirem Bułgarii od lipca 2009 do marca 2013 oraz od listopada 2014 do stycznia 2017 i od maja 2017 do maja 2021. / Foto via flickr (CC BY 2.0) [EU2017EE Estonian Presidency]

Polityczny kryzys w Bułgarii rozpoczął się w zeszłym roku falą protestów o charakterze antykorupcyjnym przeciwko premierowi Bojko Borysowowi. Od wiosny 2021 r. i pierwszych w tym roku wyborów parlamentarnych żadna z partii nie jest w stanie utworzyć rządu. Niewykluczone, że w przypadku kolejnego braku rozstrzygnięć przy urnie wyborczej za kilka miesięcy konieczne będzie czwarte głosowanie w odstępie zaledwie kilkunastu miesięcy.

 

 

Według holenderskiego premiera Marka Rutte, wyborczy wynik dzisiejszych (14 listopada) wyborów parlamentarnych w Bułgarii może mieć znaczny wpływ na bałkańską politykę regionalną.

To od składu parlamentu i nowego prezydenta – dziś Bułgarzy głosują także w wyborach prezydenckich – zależeć będzie, unijna przyszłość Albanii i Macedonii Północnej. Bułgaria blokuje bowiem rozpoczęcie integracji europejskiej Macedonii, co wywołane jest sporem kulturowym i etnicznym.

Ze względu na sprzeciw Sofii Rada UE nie przyjęła w grudniu 2020 r. konkluzji dotyczących polityki rozszerzenia, w tym zaproponowanych przez Komisję Europejską ram negocjacyjnych z Macedonią Północną i Albanią.

Eksperci przewidują jednak, że i tym razem – podobnie jak wiosną i latem br. – nie należy spodziewać się rozstrzygnięcia wyborczego, tzn. zdecydowanego zwycięstwa żadnego z ugrupowań lub poważnych szans na sformowanie większościowego rządu. A to oznacza, że na początku 2022 r. należy spodziewać się czwartego w odstępie zaledwie kilkunastu miesięcy głosowania.

Protesty w Bułgarii: Premier żąda dymisji ministrów. Sam także myśli o rezygnacji

W Sofii i innych dużych miastach Bułgarii trwają antyrządowe protesty. Premier Bojko Borysow zażądał dymisji trójki ministrów. Według bułgarskich mediów szef rządu także myśli o rezygnacji, ale niekoniecznie z powodu społecznej presji i zarzutów o korupcję.

Do trzech razy sztuka

Pierwsze wybory parlamentarne w Bułgarii odbyły się w kwietniu br. Do parlamentu dostało się 6 ugrupowań – konserwatywni Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii, antykorupcyjny Jest Taki Naród, Bułgarska Partia Socjalistyczna, mniejszościowy Ruch na Rzecz Praw i Wolności (DPS), centroprawicowa Demokratyczna Bułgaria i centrolewicowy ruch Wstań! Bandyci Precz!.

Po wyborach i nieudanych negocjacjach koalicyjnych dotychczasowy premier kraju, Bojko Borysow, zrezygnował z prób formowania rządu. W jego ślady poszli także liderzy następnych partii, w związku z czym prezydent Rumen Radew rozpisał kolejne wybory.

W lipcowym głosowaniu wygrał ruch Jest taki Naród showmana Sławiego Trifonowa, a poprzedni zwycięzca, GERB, spadł na drugie miejsce. Skład parlamentu się jednak nie zmienił i, choć w zmienionej konfiguracji, zasiedli w nim posłowie tych samych partii, co w kwietniu.

Jednak i tym razem formowanie rządu się nie powiodło, a 11 września prezydent Radew rozpisał – w związku z końcem swojej kadencji – pierwsze w historii Bułgarii generalne wybory, mające wyłonić zarówno parlament, jak i nowego prezydenta kraju. Ten zabieg miał „oszczędzić pieniędzy i czasu obywateli”.

Dziś wybory w Bułgarii: Były strażak i antyterrorysta przed szansą na czwartą kadencję

Bułgarzy wybierają nowy parlament. Czy partia urzędującego premiera utrzyma się przy władzy?

Bułgarzy wybiorą też prezydenta

Jest 6 kandydatów na urząd prezydenta Bułgarii. Faworytem głosowania jest ubiegający się o reelekcję Rumen Radew, który rządzi państwem od 2017 r. Nie należy do żadnej partii, ale wspiera go Bułgarska Partia Socjalistyczna. Radew wielokrotnie w trakcie swojej kadencji wchodził w spory z premierem Borysowem, torpedując niektóre inicjatywy ustawodawcze GERB.

Ugrupowanie Borysowa wystawiło do wyścigu o fotel prezydenta Anastasa Gerdżikowa, profesora literatury antycznej i średniowiecznej. Ruch na Rzecz Praw i Wolności w wyborach prezydenckich reprezentować będzie lider partii, mający tureckie korzenie Mustafa Karadaji. Lozan Panow, przewodniczący Sądu Najwyższego, jest reprezentantem Demokratycznej Bułgarii. Poza nimi na listach wyborczych w niedzielę będzie można zagłosować na polityków klasyfikowanych jako nacjonalistyczni: Waleriego Siemonowa i Kostadina Kostadinowa.

Sondaże przewidują reelekcję Radewa, którego jak wynika z badania pracowni Sowa-Harris popiera 56 proc. respondentów. Drugi jest Gerdżikow, na którego głos oddałoby 23 proc. ankietowanych.

Bułgarzy po raz trzeci w tym roku wybiorą nowy parlament. Czy Rumunii też grożą nowe wybory?

Zaufanie bułgarskich obywateli do parlamentu spadło do 13 proc.

Ekspert o wyborach

„Przede wszystkim spodziewałbym się utrzymania trendu z poprzednich wyborów. To oznacza dobry wynik partii eks-premiera Bojko Borisow, która zapewne zdobędzie ponad 20 proc. głosów, ale ponownie nie będzie mogła skonstruować większości parlamentarnej”, przekonuje w rozmowie z EURACTIV.pl dr Mateusz Seroka, bałkanista, specjalista w zespole środkowoeuropejskim w Ośrodku Studiów Wschodnich.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że po niedzielnym glosowaniu w wyborach parlamentarnych należy oczekiwać wejścia do parlamentu ugrupowań deklarujących walkę z korupcją, nepotyzmem i oligarchią.

„Różnicą co do poprzedniego głosowania będzie obecność ugrupowania Kontynuujemy Przemiany, które jest de facto partią „prezydencką” – jego głównymi politykami są dwaj byli ministrowie pierwszego rządu technicznego premiera Stefana Janewa, który powołał prezydent Radew”, dodaje ekspert OSW.

Nasz rozmówca potwierdza, że zdecydowanym faworytem wyborów prezydenckich jest Radew. „Fundamentalną zaś różnicą jest fakt, że 14 listopada Bułgarzy zagłosują także na prezydenta. W tym przypadku bardzo prawdopodobne jest rozstrzygnięcie w pierwszej turze głosowania i reelekcja Rumena Radewa”, dodał.

Bułgaria: Partia Jest Taki Naród rezygnuje z próby stworzenia rządu

Populistyczna i antyestablishmentowa partia Jest Taki Naród zdobyła w lipcowych wyborach 65 z 240 miejsc w parlamencie.

Powody kryzysu politycznego

Kryzys polityczny w Bułgarii wynika z braku możliwości utworzenia stabilnego rządu przez parlamentarne ugrupowania.

„Wynika to przede wszystkim z polityki izolowania GERBu i formalnie reprezentującego Turków bułgarskich Ruchu na rzecz Praw i Wolności. Ten drugi jest tak naprawdę partią oligarchii i postrzegany jest jako jeden z symboli korupcji i oligarchizacji życia politycznego i gospodarczego w Bułgarii”, analizuje dr Seroka.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że elektorat opowiadający się za izolacją GERB i DPS jest jednak reprezentowany przez pięć partii i wszystkie mogą dostać się do parlamentu. W przypadku partii antyoligarchicznych takich jak Jest Taki Naród Trifonowa czy Demokratyczna Bułgaria główne postulaty są wspólne, ale są pomiędzy nimi też różnice i pojawia się brak wzajemnego zaufania.

„To jest dobrym podłożem do kłótni np. o podział stanowisk w rządzie oraz otwiera je na próby manipulacji przez bardziej doświadczonych polityków z politycznego mainstreamu (GERB, DPS czy Bułgarskiej Partii Socjalistycznej). Być może tym razem będzie inaczej, bo dobra pozycja Kontynuujemy Przemiany może oznaczać większą otwartość na sojusz polityczny z BSP, co zmieni pozycję np. partii Trifonowa, która mimo wygrania poprzednich wyborów nie umiała przekonać do siebie potencjalnych koalicjantów”, opowiada analityk OSW.

Według ostatniego przed wyborami sondażu Alpha Research GERB może dziś liczyć na 24 proc. głosów. Kontynuujemy Przemiany znalazłoby się na drugim miejscu z poparciem 17 proc. ankietowanych. Podium zamknęłaby Bułgarska Partia Socjalistyczna, popierana przez 16 proc. Bułgarów. 10 proc. wyborców deklaruje zagłosowanie na Demokratyczną Bułgarię, tyle samo na Jest Taki Naród i na Ruch na Rzecz Praw i Wolności.