Borrell: Powtórzmy wybory na Białorusi pod międzynarodową obserwacją

Opozycyjny protest w Mińsku, źródło: Twitter/Franak Viačorka (@franakviacorka)

Opozycyjny protest w Mińsku, źródło: Twitter/Franak Viačorka (@franakviacorka)

Wysoki przedstawiciel UE ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa proponuje, aby nowe wybory prezydenckie na Białorusi odbyły się pod silną obserwacją ze strony OBWE. Tymczasem wczoraj w Mińsku odbył się kolejny rekordowo liczny protest opozycji.

 

Według oficjalnych wyników wyborów prezydenckich na Białorusi z 9 sierpnia na urzędującego nieprzerwanie od 1994 r. Aleksandra Łukaszenkę zagłosować miało 80,1 proc. wyborców, zaś na jego główną kontrkandydatkę Swiatłanę Cichanouską – 10,1 proc.

Wybory uznane za sfałszowane

Opozycja oskarżyła jednak kierowaną przez wierną Łukaszence Lidię Jermoszynę Centralna Komisja Wyborcza o wyborcze fałszerstwa. Świadczą o tym wycieki protokołów z obwodowych komisji wyborczych, a także to, że przed wyborami Cichanouska cieszyła się ogromnym poparciem, a jej wiece wyborcze przyciągały największe tłumy od początku białoruskiej niepodległości.

Od trzech tygodni na Białorusi trwają ogromne uliczne protesty, których uczestnicy żądają ustąpienia Łukaszenki. Protesty z początku były bardzo brutalnie tłumione, ale potem białoruskie służby zupełnie sobie ich pacyfikację odpuściły. Od dwóch tygodni znów interweniują, ale ze zdecydowanie mniejszą intensywnością niż zaraz po wyborach.

Ta zmiana podejścia zbiegła się z wybuchającymi w najważniejszych państwowych zakładach pracy strajkami robotników. Na stronę protestujących przeszło też kilku dotychczasowych zauszników Łukaszenki, w tym były minister kultury, a wcześniej ambasador w Polsce i Francji Paweł Łatuszka, który ostatnio kierował Narodowym Teatrem Akademickim im. Janki Kupały w Mińsku.

Łatuszka wszedł w skład powołanej przez opozycję Rady Koordynacyjnej, w której zasiada też m.in. białoruska laureatka literackiej Nagrody Nobla Swiatłana Aleksijewicz. Natomiast Swiatłana Cichanouska zbiegła w obawie przed represjami na Litwę. Tam ogłosiła, że jest gotowa przejąć obowiązki głowy państwa, ale jej jedynym celem byłoby doprowadzenie do przeprowadzenie nowych, w pełni wolnych wyborów prezydenckich, w których by już nie wystartowała.

Ministrowie dyplomacji państw UE za zaostrzeniem sankcji wobec Białorusi. Nie wykluczają działań przeciwko Turcji

Ministrowie spraw zagranicznych UE na spotkaniu w Berlinie zgodzili się co do konieczności przyjęcia sankcji w związku z powyborczymi wydarzeniami na Białorusi. Sankcje rozważane są także przeciwko Turcji, jeśli ta nie podejmie dialogu z Grecją i Cyprem.

Nowe wybory pod okiem OBWE?

Ideę zorganizowania na Białorusi ponownych wyborów prezydenckich poparł w swoim artykule dla francuskiego tygodnika „Journal du Dimanche” Josep Borrell. Szef unijnej dyplomacji stwierdził, że konieczna byłaby jednak silna obserwacja międzynarodowa takiego głosowania, którą powinna zorganizować Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy Europejskiej (OBWE).

Borrell przypomniał, że Unia Europejska oficjalnie nie uznała wyniku białoruskich wyborów prezydenckich z powodu nierównej kampanii wyborczej oraz nieprawidłowości w samym procesie wyborczym.

„Ale na obecnym etapie możemy przede wszystkim wyrażać nasze obawy. Jeśli UE chce być skuteczna, musi też wysłać jasny sygnał do osób, które tłumią na Białorusi demokrację” – napisał Borrell. Bruksela pracuje obecnie nad sankcjami wobec osób odpowiedzialnych za wyborcze fałszerstwa oraz późniejsze brutalnej rozpędzanie opozycyjnych protestów.

Szef unijnej dyplomacji wytknął także Rosji, że UE zarówno rozmawianie z władzami Białorusi, jak i nawiązywanie dialogu ze stroną opozycyjną. „Moskwa chce powstrzymać Europę, przed udzieleniem wsparcia społeczeństwu obywatelskiemu, które protestuje przeciw sfałszowanym wyborom” – napisał Borrell we francuskim tygodniku.

Prezydent Francji Emmanuel Macron, który rozmawiał 18 sierpnia telefoniczne o sytuacji na Białorusi z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, poinformował w piątek (28 sierpnia), że chce przekonać rosyjskiego przywódcę do pomysłu nowych białoruskich wyborów pod silną kuratelą OBWE. Moskwa jednak do tej pory oficjalnie się do takiego pomysłu nie odniosła.

Ukraina zamraża stosunki z Białorusią "do czasu stabilizacji sytuacji"

Ukraina dołączyła do UE w odmowie uznania wyników wyborów prezydenckich na Białorusi z 9 sierpnia. Kijów zamraża także kontakty z Mińskiem „do czasu ustabilizowania się sytuacji” za północną granicą.

Białoruska opozycja nie ustępuje

Tymczasem opozycyjne protesty na Białorusi nie słabną. Wczoraj (30 sierpnia) na ulice Mińska wyszło prawie 200 tys. ludzi. Była to demonstracja niemal tak samo liczna, jak te z apogeum protestów z 15-16 sierpnia. Była również całkowicie pokojowa, choć służby milicyjne zatrzymały co najmniej 140 osób.

Manifestantów nie przestraszyły zarówno zmobilizowane w Mińsku duże siły milicyjne, ani bardzo zła prognoza pogody. Wczoraj przez Białoruś przechodziły bardzo silne burze i gradobicia. To właśnie oberwanie chmury zakończyło niemal czterogodzinną demonstrację w białoruskiej stolicy. Mocno padało także tuż przed demonstracją.

22. dzień opozycyjnych protestów był także dniem 66. urodzin samego Łukaszenki. Już z rana zadzwonił do niego z życzeniami Putin. Ale manifestanci mieli dla niego taką samą wiadomość jak przez ostatnie trzy tygodnie – „Ustąp!”.

Celem manifestantów były jak w ostatnich dniach Plac Flagi i Pałac Niezależności, gdzie znajduje się m.in. kancelaria prezydencka. Ochraniali ją uzbrojeni ludzie, a Łukaszenka po raz drugi podczas tych protestów dał się sfotografować z kałasznikowem w ręku, choć broń tym razem znów nie miała magazynka. Za to prezydent ubrał się w kamizelkę kuloodporną.

Milicja i OMON próbowały utrudnić manifestantom połączenie się w jeden duży marsz. Blokowano centralne ulice miasta i najważniejsze place, na których mogliby się koncentrować ludzie. Mimo to tysiącom osób udało się przemaszerować wspólnie, a służby dały radę odciąć od głównego opozycyjnego marszu „zaledwie” kilkanaście tysięcy osób.

Rosja gotowa do ingerencji na Białorusi?

Władimir Putin oświadczył wczoraj, że na prośbę białoruskiego prezydenta Alaksandra Łukaszenki Moskwa utworzyła rezerwy sił MSW po to, by pomóc Białorusi gdy zajdzie taka potrzeba.

Prezenty dla Łukaszenki od manifestantów

Manifestanci przynieśli też pod Pałac Niezależności „prezenty dla Łukaszenki” – zabawkowe pistolety, helikoptery czy ciężarówki-więźniarki (tzw. autozaki). Przynoszono również kapcie, które stały się symbolem sprzeciwu wobec Łukaszenki jeszcze przed wyborami.

Nawiązuje to bowiem do antyłukaszenkowskiego hasła, jakiego używał w swoich wystąpieniach aresztowany popularny bloger (a prywatnie mąż wyborczej kontrkandydatki Łukaszenki) – Siarhiej Cichanouski – „Stop karaluchowi!”. A jak wiadomo, karalucha najlepiej powstrzymuje się za pomocą kapcia.

Organizatorzy manifestacji dbali jednak, aby była ona jak najbardziej pokojowa i nie dawano milicji pretekstu do interwencji. „Nie dajcie się sprowokować. My tylko spokojnie spacerujemy po mieście. Chcemy wiedzieć, dlaczego władza na to nie zezwala. Czy władze wyjdą do ludzi, by im to wyjaśnić?” – nawoływała jednak z liderem opozycji Maryja Kalesnikawa.

Po stronie opozycji stanęła już także Białoruska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego. Wczoraj we wszystkich podległych jej kościołach i klasztorach dokładnie o 17:00 odbyły się modlitwy w intencji narodu białoruskiego oraz pokoju. Potem wszędzie zabiły dzwony.

Za poparcie manifestujących oraz występowanie w ich obronie władyka Białoruskiej Cerkwi Prawosławnej – metropolita Białorusi Paweł został odwołany z tego stanowiska przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną, której podlega formalnie ta cerkiew białoruska.

Wczoraj w soborze na mińskiej Niamidze Paweł odprawił swoje pożegnalne nabożeństwo. Żegnały go tłumy białoruskich wiernych, którzy płakali razem z nim. „Nigdy nie dzieliłem ludzi ze względu na ich poglądy polityczne. Nigdy nie wtrącałem się w polityczne konflikty. Zawsze mówiłem wszystkim: ‚Żyjmy tak, jak Chrystus’. Biada duchownemu, który w świątyni mówi o polityce” – mówił duchowny, który wcześniej przekonywał, że nie angażował się w politykę, a jedynie bronił ciemiężonych przed represjami.

Blisko współpracującego z Kremlem patriarchę Moskwy i Wszechrusi Cyryla jednak tym nie przekonał.