Białoruś: Znów ok. 200 tys. przeciwników Łukaszenki w pokojowym proteście

Kolejny, niedzielny protest w Mińsku, źródło twitter Franak Viačorka

Kolejny, niedzielny protest w Mińsku, źródło twitter Franak Viačorka

Ulicami Mińska przeszedł wczoraj kolejny wielki marsz przeciwników prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Około 200 tys. zwolenników zmian w Białorusi znów domagało się jego odejścia i przeprowadzenia nowych wyborów prezydenckich. Wbrew obawom nie doszło do starć.

 

Mimo upływu dwóch tygodni od sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborów prezydenckich opór zwolenników jego odejścia nie słabnie. Według niezależnych mediów liczba uczestników niedzielnego (23 sierpnia) “Marszu Nowej Białorusi” w Mińsku przekroczyła 150 tys., a niektóre szacunki mówią nawet o 200 tys. ludzi.

Nie był to jednak jedyny protest tego dnia w kraju, bo mniejsze, kilkutysięczne, odbywały się w wielu miastach Białorusi, m.in. w Grodnie, Witebsku, Orszy, Homlu, Mogilewie czy Wołkowysku.

Analityk OSW: Rosja raczej nie podejmie działań zbrojnych na Białorusi, ale słaby Łukaszenka jest w interesie Kremla [WYWIAD]

Trwa próba sił między opozycją a władzą. Łukaszenka chce utrzymać władzę za wszelką cenę, mówi Kamlil Kłysiński z OSW.

Łukaszenka: „Uciekają jak szczury”

W stolicy demonstranci zamierzali przejść z Placu Niepodległości pod Pałac Niepodległości, który jest siedzibą prezydenta. Jednak po czterech godzinach pokojowego protestu drogę zablokowały im zgromadzone w okolicach pałacu duże siły porządkowe. Protestujący cofnęli się więc od kordonu, który tworzyły gotowe do ewentualnej interwencji oddziały w specjalnych pojazdach.

Alaksandr Łukaszenka na ich widok powiedział: „Uciekają jak szczury”. Na terenie pałacu Niepodległości wylądował bowiem wcześniej helikopter, z którego wysiadł białoruski prezydent w kamizelce kuloodpornej z karabinem w ręku. Towarzyszył mu żołnierz w pełnym rynsztunku, którym okazał się jego 15-letni syn, Mikołaj (nagranie z tego lądowania opublikowało biuro prasowe prezydenta Białorusi).

“Na szczęście ludzie odeszli od tego frontu. Bo Łukaszenka ustawił front, są chyba wszystkie możliwe służby. Demonstracja przyszła, postała chwilę przed nimi i poszła” – relacjonował wtedy w TVN24 Sławomir Sierakowski z „Krytyki Politycznej”, który jest w Mińsku. Również Reuters zauważył, że pod siedzibę prezydenta podeszła tylko mała grupa protestujących – większość utrzymywała dystans od kordonu służb, a później ruszyła w stronę centrum miasta.

Białoruś: Władza odcina dostęp do stron niezależnych mediów. W telewizji pracują dziennikarze z Rosji?

Białoruskie władze wywierają coraz większą presje na niezależne media.

Białoruski resort obrony zapowiedział wcześniej, że siły zbrojne będą chronić pomniki i miejsca pamięci narodowej, a na wszelkie zamieszki w pobliżu takich miejsc będzie reagowała armia, a nie siły porządkowe. Demonstracja, którą władze uznały za nielegalną, przebiegła jednak pokojowo. Stało się tak wbrew oczekiwaniom, że może przekształcić się w krwawe starcia, i mimo, że na wielu ulicach rozstawione były siły porządkowe i krążyły po nich transportery opancerzone. Zaobserwowano również armatki wodne i samochody ze zwojami drutu kolczastego.

“Łańcuch wolności” na Litwie

Tymczasem w geście solidarności z Białorusinami Litwini utworzyli wczoraj żywy łańcuch z Wilna do granicy z Białorusią. Kilkadziesiąt tysięcy ubranych na biało osób sformowało 30-kilometrowy “Łańcuch wolności”. Uczestniczyło w nim wiele osobistości, w tym zarówno były, jak i obecny prezydent Litwy: Dalia Grybauskaite i Gitanas Nausėda.

Na Litwie schroniła się Swiatłana Cichanouska – główna kontrkandydatka Łukaszenki w wyborach prezydenckich.

Litwa z własnymi sankcjami wobec Białorusi. "Sankcje są symboliczne"

Litwa nakłada własne sankcje na Białoruś. Ostre słowa Linasa Linkevičiusa.

Niedzielna akcja jest przypomnieniem masowego protestu z 23 sierpnia 1989 r., gdy mieszkańcy litewskiej, łotewskiej i estońskiej republiki radzieckiej wystąpili przeciwko zależności od ZSRR. Bałtycki łańcuch o długości 600 km utworzyło wtedy ok. dwóch milionów osób.

W Warszawie bezdotykowy łańcuch wsparcia

Natomiast w Warszawie utworzono bezdotykowy łańcuch poparcia Białorusinów domagających się demokratycznych zmian w swoim kraju. Setki młodych ludzi, ustawionych z zachowaniem wymaganego “dystansu społecznego” na całej długości prowadzącego przez Wisłę mostu Śląsko-Dąbrowskiego, trzymały biało-czerwono-białe flagi Białorusi i transparenty z napisami „Wolność”. Do manifestujących przyłączali spacerowicze, a przejeżdżający mostem kierowcy wspierali uśmiechem i klaksonami.

Łańcuch wsparcia utworzono w Warszawie również w minioną niedzielę. Młodzi ludzi wyszli wtedy na centralne ulice stolicy i w geście solidarności z Białorusinami zapalili latarki.

Wcześniej w Mińsku “Łańcuch pokuty”

Natomiast w piątek (21 sierpnia) wieczorem  co najmniej kilka tysięcy Białorusinów utworzyło  „Łańcuchu pokuty”. Prowadził z mińskiego uroczyska Kuropaty, gdzie w latach 30. zeszłego wieku rozstrzeliwano represjonowanych, do aresztu przy ul. Akrescyna, dokąd trafiali zatrzymani podczas protestów powyborczych.

Łukaszenka zostaje prezydentem na szóstą kadencję. Wielkie protesty opozycji

Przeprowadzone na Białorusi wyniki oficjalnego badania exit poll wskazują, zgodnie zresztą z przewidywaniami, kolejną wygraną prezydenta Alaksandra Łukaszenki i to już w pierwszej turze. Jednak jego główna rywalka, Swiatłana Cichanouska, żona aresztowanego przez reżim blogera, zapowiedziała, że ogłosi własne wyniki.

Łańcuch pokuty liczył kilkanaście kilometrów i rozciągnięty był przez cały Mińsk. W tym samym czasie po centrum stolicy jeździła kolumna aut z flagami państwowymi Białorusi popierając prezydenta Łukaszenkę. Tego samego dnia w Homlu odbyła się defilada pojazdów rolniczych pod hasłem „Gospodarka przeciwko strajkom”, natomiast mityngi „Za Baćkę” odbyły się też w innych miastach, m.in. w Brześciu.