Białoruś: Wiktar Babaryka nie został zarejestrowany jako kandydat w wyborach

Wiktar Babaryka podczas spotkania ze swoimi zwolennikami, źródło: Facebook/Виктор Бабарико

Wiktar Babaryka podczas spotkania ze swoimi zwolennikami, źródło: Facebook/Виктор Бабарико

Białoruska Centralna Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji biznesmena Wiktara Babaryki jako kandydata w sierpniowych wyborach prezydenckich. Były prezes jednego z największych banków na Białorusi jest uważany za najgroźniejszego konkurenta prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

 

Wiktar Babaryka zebrał pod swoją kandydaturą ponad 425 tys. podpisów, czyli ponad cztery razy więcej niż jest wymagane do rejestracji. Opozycyjni kandydaci na Białorusi często zbierają podpisy z dużą „górką”, ponieważ CKW masowo potem wiele z nich próbuje unieważnić.

Jednak zebranie aż takiej dużej liczby podpisów, jak udało się to Babaryce, jest ewenementem na Białorusi, która liczy tylko niecałe 9,5 mln mieszkańców. Na wiece poparcia dla niego także przychodziły tłumy ludzi. CKW w jego przypadku odmówiła rejestracji wskazując na rzekome błędy w oświadczeniu o dochodach i nielegalne finansowanie kampanii  wyborczej z zagranicy.

Babaryka szybko został uznany za najgroźniejszego potencjalnego kontrkandydata Aleksandra Łukaszenki. Inni to m.in. żona popularnego blogera Siarhieja Cichanouskiego (jemu samemu uniemożliwiono nawet rejestrację komitetu zbierającego podpisy) – Swiatłana Cichanouska oraz były urzędnik państwowej administracji i dyplomata Walery Capkała.

Ten ostatni także nie został dziś (14 lipca) zarejestrowany jako kandydat, choć złożył 220 tys. podpisów. CKW zaliczyła mu jednak tylko 75 tys. z nich, a więc za mało o 25 tys. Swoje kandydatury zarejestrowali zaś – oprócz Cichanouskiej – także działacze opozycyjni Hanna Kanapacka, Siarhiej Czeraczań i Andrej Dzmitryjeu.

Białoruś: Jeden z wyborczych rywali Łukaszenki aresztowany

Wiktar Babaryka, jeden z potencjalnych kontrkandydatów Aleksandra Łukaszenki w sierpniowych wyborach prezydenckich został aresztowany. Pogłoski o tym krążyły od rana, ale dopiero popołudniu potwierdzono to oficjalnie.

Babaryka przebywa w areszcie

To jednak Babaryka miał Łukaszence napędzić najwięcej strachu. W połowie czerwca, gdy jego potencjalny kandydat jechał z samego rana z synem Eduardem zawieźć osobiście do CKW ostatnie pliki dokumentów z podpisami poparcia, został zatrzymany przez milicję.

Przez kilka godzin nie było wiadomo gdzie jest Babaryka, ale potem okazało się, że jest przesłuchiwany w prokuraturze. Stamtąd trafił od razu do aresztu. Został oskarżony o pranie brudnych pieniędzy, wręczenie łapówki i unikanie płacenia podatków w czasie, gdy kierował jeszcze Biełhazprambankiem.

Babaryka był prezesem tego banku przez 20 lat. Swoją funkcję przestał pełnić w maju, a krótko potem ogłosił zamiar wystartowania 9 sierpnia w wyborach prezydenckich.

Sygnał do ataku na Babarykę dał jeszcze w maju sam Łukaszenka, gdy nakazał publicznie śledczym, aby „przyjrzeli się spółce Privat Leasing, bo doszło tam do poważnych przestępstw”. Privat Leasing to jednak ze spółek należących do Biełhazprambanku.

Białoruski prezydent oskarżył też Babarykę o kradzież cennych obrazów. Chodzi o płótna m.in. Marca Chagalla oraz innych urodzonych na terenie dzisiejszej Białorusi artystów, które Biełhazprambank zakupił i od 10 lat wiszą w galerii Babaryki w Mińsku.

Do aresztów już wówczas zaczęli trafiać współpracownicy Babaryki oraz członkowie jego sztabu wyborczego. W sumie ponad 20 osób. Około 100 zaś wzywano wielokrotnie na przesłuchania.

Unia Europejska upomina się o uwięzionego białoruskiego blogera – Siarhieja Cichanouskiego

Unia Europejska wezwała Białoruś do natychmiastowego uwolnienia niezależnego białoruskiego blogera Siarhieja Cichanouskiego. Jego żona jest opozycyjną kandydatką w zbliżających się wyborach prezydenckich.

Zatrzymano już ponad 700 osób

Zaniepokojenie aresztowaniem Babaryki wyraził już szef przedstawicielstwa Unii Europejskiej na Białorusi Dirk Schuebel. „Oczekujemy, że osoby, które zostały aresztowane z powodów politycznych i przebywają w więzieniach, zostaną niezwłocznie uwolnione oraz że wybory przebiegną bez problemów, będą uczciwe, a kandydatami zostaną ci, którzy zdobyli ponad 100 tys. podpisów poparcia” – powiedział unijny dyplomata.

Natomiast białoruscy obrońcy praw człowieka (między innymi Centrum „Wiasna”) uznali już biznesmena, który rzucił wyzwanie Łukaszence za więźnia politycznego. Według raportu przygotowanego wspólnie przez „Wiasnę” oraz Białoruski Komitet Helsiński od 8 maja zatrzymano już w związku z kampanią wyborczą na Białorusi ponad 700 osób. Co piąta z nich otrzymała karę choć kilkudniowego aresztu.

„Władze kontynuują politykę stosowana represji wobec uczestników pokojowych akcji, blogerów, aktywistów politycznych. Liczba więźniów politycznych wzrosła do 24. Od początku kampanii wyborczej zatrzymano co najmniej 703 osoby. 129 skazano na kary aresztu, 252 – na grzywny” – głosi raport. Centrum „Wiasna” na bieżąco monitoruje już od 24 lat wszystkie represje polityczne na Białorusi.

Raport wskazuje też na nierówność w prowadzeniu kampanii wyborczej. Oficjalnie będzie ją można prowadzić dopiero po formalnym zarejestrowaniu kandydatury. Ale sam prezydent Łukaszenka prowadzi ją już od dłuższego czasu, wykorzystując do tego szeroko państwowe media.

Kandydaci niezależni mają do dyspozycji – poza kilkoma niezależnymi tygodnikami czy miesięcznikami, jak np. tygodnik „Nasza Niwa” – właściwie tylko internet.