Białoruś: Władza odcina dostęp do stron niezależnych mediów. W telewizji pracują dziennikarze z Rosji?

Białorus, OMON, Rosja, Polska, Unia Europejska, Putin, Łukaszenka

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka [Flickr, OSCE Parliamentary Assembly, CC BY-SA 2.0]

Białoruski rząd zablokował ponad 70 stron internetowych. Wśród nich adresy mediów opozycyjnych. Strony internetowe zablokowano na mocy decyzji ministerstwa informacji. Jednocześnie prezydent Alaksandra Łukaszenka potwierdził zatrudnienie w państwowej telewizji dziennikarzy z Rosji.

 

 

Zablokowano adresy stron internetowych Radia Swaboda, telewizji Biełsat i Euroradia. Nie działają też strona Wiasny i niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. To tylko kilka stron internetowych, gdzie kolportowane są niezależne od białoruskich władz informacje na temat sytuacji w kraju.

Jak dotąd nie podano oficjalnego uzasadnienia decyzji o blokadzie dostępu do stron, jednak trudno nie wiązać jej z próbą ograniczenia dostępu do informacji.

Białoruś cenzuruje media?

Wśród zablokowanych stron znalazły się także portale partii opozycyjnych i opozycyjnych kandydatów na prezydenta, centrum praw człowieka Wiasna i alternatywnych platform wyborczych Gołos.

Jak dotąd nie opublikowano adresów stron mediów objętych blokadą. Media prezentują zestawienie w oparciu o informacje od dostawców internetu, którym została ona przedstawiona.

Niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (BAŻ), którego portal jest zablokowany od dnia wyborów 9 sierpnia, wystąpiło z apelem do władz o zaprzestanie nacisków na media. Według BAŻ blokada i ograniczenia to próba blokowania informacji o protestach i przemocy milicji, uważa takie działania za pośrednią cenzurę i ograniczenie legalnej działalności mediów.

Według BAŻ łamane są nie tylko prawa dziennikarzy, ale także konstytucyjne prawa obywateli do otrzymywania pełnej, wiarygodnej i szybkiej informacji.

Analityk OSW: Rosja raczej nie podejmie działań zbrojnych na Białorusi, ale słaby Łukaszenka jest w interesie Kremla [WYWIAD]

Trwa próba sił między opozycją a władzą. Łukaszenka chce utrzymać władzę za wszelką cenę, mówi Kamlil Kłysiński z OSW.

To nie pierwsza blokada

Na Białorusi już w dniu wyborów, a także w kilka dni po nich, wprowadzono blokadę internetu. Zdjęto ją dopiero 12 sierpnia – trzy dni po wyborach prezydenckich. Przez te dni mieszkańcy kraju mieli problemy z dostępem m.in. do serwisów społecznościowych i komunikatorów, takich jak Telegram, Facebook czy Vkontakte.

Prezydent Alaksandr Łukaszenka zapewnił wówczas, że internet na terytorium Białorusi blokowany jest z zagranicy, a nie przez władze. „Kogoś ręce świerzbią i wzywa, by wychodzić na ulice. Nawet internet odłączają z zagranicy, żeby wzbudzić u ludzi niezadowolenie. Teraz nasi specjaliści sprawdzają, skąd pochodzi ta blokada”, powiedział Łukaszenka w kilka dni po wyborach prezydenckich z 9 sierpnia.

Białoruska prokuratura grozi więzieniem za działalność w opozycyjnej Radzie Koordynacyjnej

Członkom Rady Koordynacyjnej grozi do pięciu lat więzienia.

Dziennikarze z Rosji na pomoc

W związku ze strajkiem części załogi białoruskie telewizji państwowej, władze musiały w ostatnich dniach skorzystać z usług rosyjskich dziennikarzy. „Poprosiłem Rosjan: dajcie nam dwie-trzy grupy dziennikarzy na wszelki wypadek, poinformował w piątek (21 sierpnia) prezydent Alaksandr Łukaszenka. Polityk tym samym potwierdził wcześniejsze spekulacje niezależnych mediów o zatrudnieniu rosyjskich dziennikarzy.

Łukaszenka oświadczył, że pomysł sprowadzenia dziennikarzy z Rosji pojawił się, gdy niektórzy pracownicy telewizji dołączyli do protestów organizowanych przez opozycję. Na fali demonstracji i informacji o przemocy milicji wobec obywateli niektórzy operatorzy i dziennikarze telewizji państwowych odeszli ze swoich stanowisk.

Część pracowników Biełteleradiokompania (BT) oraz dwóch innych telewizji państwowych wzywała do strajku i domagała się uczciwego relacjonowania wydarzeń w kraju, w tym protestów powyborczych. Jednak większość zespołów nie poparła tych apeli.