Białoruś: Najpopularniejszy niezależny portal internetowy pozbawiony statusu środka masowego przekazu

Portal TUT.by wyrósł na najważniejsze niezależne medium internetowe na Białorusi, źródło: tut.by

Portal TUT.by wyrósł na najważniejsze niezależne medium internetowe na Białorusi, źródło: tut.by

Największy i najpopularniejszy, ale niezależny od władz białoruski portal internetowy został przez sąd gospodarczy w Mińsku pozbawiony statusu środka masowego przekazu. Oznacza to, że jego dziennikarze nie mogą akredytować się na konferencje prasowe, ani relacjonować opozycyjnych protestów.

 

Portal TUT.by – bo o niego chodzi – powstał w październiku 2000 r. w Mińsku. Założył go zmarły pół roku temu biznesmen i filantrop Juryj Zisser.

Dziś jest to najważniejsze medium internetowe w tym kraju. Korzystało z niego w ubiegłym roku ponad 62,5 proc. białoruskich użytkowników internetu. Miesięcznie TUT.by notuje nawet 200 mln wejść.

Portal jest niezależny od władz w Mińsku i w ostatnim czasie dał się poznać jako medium niewygodne dla reżimu Aleksandra Łukaszenki. Dziennikarze TUT.by relacjonowali brutalne tłumienie przez milicję opozycyjnych protestów, a także ujawniali informacje o losie zatrzymanych czy pobitych przez służby bezpieczeństwa osób.

Białoruś: Tysiące osób na pogrzebie kolejnej ofiary milicyjnej brutalności

Unia Europejska – m.in. w związku ze śmiercią Bandarenki – chce nałożyć kolejne sankcje na białoruskie instytucje i firmy oraz ich szefów.

TUT.by relacjonował protesty nawet, gdy władze to utrudniały

Podczas gdy władze Białorusi po sierpniowych wyborach usiłowały zdusić niezależne media i nie dopuścić do relacjonowania przez nie sytuacji, a także blokowały dostęp do internetu, dział techniczny TUT.by dobrze radził sobie z omijaniem blokady i stał się jednym z niewielu dostępnych źródeł rzetelnej informacji.

To także dziennikarka TUT.by Kaciaryna Barysiewicz ujawnił raport medyczny dotyczący Ramana Bandarenki, który został ciężko pobity przewieziony do jednego z mińskich szpitali. Wcześniej zatrzymali go zamaskowani ludzie (prawdopodobnie funkcjonariusze OMON-u), gdy usiłował nie dopuścić do niszczenia na jednym z osiedli opozycyjnej symboliki.

Według oficjalnych komunikatów MSW Bandarenka został znaleziony przez patrol milicji kompletnie pijany na ulicy, ale lekarze, którzy bezskutecznie usiłowali go ratować nie stwierdzili w jego organizmie śladów alkoholu. Obrażenia natomiast scharakteryzowali jako powstałe po pobiciu 31-latka przez grupę osób.

Barysiewicz po ujawnieniu raportu medycznego została aresztowana. Podobnie stało się z lekarzem, który udostępnił dziennikarce dokumenty. TUT.by po raz kolejny jednak znalazł się u białoruskich władz na cenzurowanym.

Białoruś: Minęło 100 dni od wyborów. Nadzieją na zmiany młode pokolenie?

„Po miesiącach protestów, czuję, że wygramy”, twierdzi Lavon Marozau, 32-letni były wykładowca akademicki.

Dziennikarze się odwołają

Sąd gospodarczy w Mińsku uznał jednak, że niezależny portal internetowy „zamiast informować, dyskredytuje organy rządowe i podaje fałszywe informacje”. I za to właśnie odebrał mu oficjalny status „środka masowej informacji”.

Teraz dziennikarze TUT.by nie dostaną już akredytacji na żadną oficjalną konferencję prasową, ani nie będą mogli relacjonować opozycyjnych manifestacji. Nie będą mieć też prawa posługiwać się legitymacjami prasowymi.

Dyrektor generalna portalu Ludmiła Czekina próbowała przekonać sąd, że pozbawienie TUT.by statusu środka masowej informacji naruszy prawo obywateli do otrzymywania bezstronnej informacji.

„Spodziewaliśmy się jednak takiego wyroku. Decyzja sądu nie była dla nas nieoczekiwana. Zaskarżymy ją jednak w sądzie wyższej instancji w celu obrony praw naszych i naszych czytelników” – powiedziała.

Białoruś: Kolejna niedziela protestów

Marsz przeciwko faszyzmowi – to hasło, pod którym Białorusini protestowali wczoraj 15. już z kolei niedzielę przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki i sfałszowaniu wyborów prezydenckich. Milicja znów brutalnie usiłowała rozpędzić demonstrantów i znów doszło do zatrzymań. 

TUT.by na celowniku władz w Mińsku

TUT.by de facto utracił już status środka masowej informacji już 1 października. Wówczas była to jednak tylko decyzja administracyjna Ministerstwa Informacji. Teraz dopiero oficjalnie potwierdził ją sąd.

Podstawą do ukarania TUT.by był przepis mówiący, że władze mogą to zrobić, jeśli dane medium otrzyma w ciągu jednego roku przynajmniej dwa oficjalne ostrzeżenia od Ministerstwa Informacji. Od sierpnia TUT.by otrzymał takich ostrzeżeń aż cztery, choć jedno po odwołaniu się od tej decyzji anulowano.