Belgia odda Kongo zrabowane dzieła sztuki, ale nie precyzuje kiedy

Czółno króla Leopolda III w Muzeum Afryki w Tervuren, źródło: Wikipedia, fot. Trougnouf (Benoit Brummer)/(CC BY-SA 4.0)

Czółno króla Leopolda III w Muzeum Afryki w Tervuren, źródło: Wikipedia, fot. Trougnouf (Benoit Brummer)/(CC BY-SA 4.0)

Belgia obiecuje zwrócić Kongo dzieła sztuki zrabowane w czasach kolonialnych. Nie oznacza to jednak, że stanie się to niebawem. Belgia chce bowiem na razie cenne artefakty zwrócić „prawnie”, ale nadal pozostawić je w Muzeum Afryki pod Brukselą.

 

 

Odrodzenie się w ubiegłym roku w USA ruchu Black Lives Matter! obudziło także dyskusję o kolonialnej przeszłości w Belgii. A jest ona wyjątkowo mało chwalebna ponieważ częścią tego imperium kolonialnego było także Kongo Belgijskie, które stanowiło własność nie państwa, ale prywatnych włości króla Belgów Leopolda II (pod wcześniejszą nazwą Wolne Państwo Kongo).

W Kongo Belgijskim pod rządami monarszych namiestników (sam król nigdy w życiu nie postawił stopy w Afryce) panowały najbardziej okrutne zasady ze wszystkich kolonii na Czarnym Lądzie.

Szacuje się, że w latach 1885-1908 (czyli do czasu odebrania skompromitowanemu doniesieniami z Afryki monarsze jego własności przez państwo belgijskie) zginęło z rąk kolonizatorów lub z powodu wycieńczającej pracy na plantacjach kauczuku od 5 do 15 mln Kongijczyków. Miliony kolejnych zostało zaś okaleczonych karnie za zbyt wolną zdaniem nadzorców pracę.

Obecny belgijski monarcha Filip I Koburg oficjalnie przeprosił współczesnych Kongijczyków za niegdysiejsze okrucieństwa jego rodaków wobec ich przodków, ale o swoim pradziadku Leopoldzie II wprost nie wspomniał. W tym samym czasie jednak wielu Belgów o afrykańskich korzeniach obalało lub dewastowało pomniki XIX-wiecznego monarchy.

Niemcy zwrócą Nigerii część zrabowanych w czasach kolonialnych słynnych "Brązów z Beninu"

Większość skarbów została wywieziona pod koniec XIX w. z Afryki do Europy przez kolonizatorów.

„Ludzkie zoo” na wystawie światowej

Przez lata jednym z symboli belgijskiego okresu kolonialnego (zakończonego w latach 1961-1962 uzyskaniem niepodległości przez Demokratyczną Republikę Kongo oraz Ruandę i Burundi) było założone w Tervuren pod Brukselą Królewskie Muzeum Afryki Środkowej.

Założono je w 1898 r. po wielkim sukcesie pawilonów promujących rok wcześniej Wolne Państwo Kongo podczas wystawy światowej w Brukseli. Publiczność z dużym zainteresowaniem oglądała wówczas nie tylko artefakty, ale nawet „ludzkie zoo”, czyli odtworzone z udziałem 65 przywiezionych do Europy Kongijczyków trzy tradycyjne wioski.

W samym muzeum ludzi już nie pokazywano, ale aż do końca okresu kolonialnego zgromadziło ono kolekcję ponad 10 mln eksponatów, z których większość znajduje się w magazynach, a nie na wystawie stałej.

Choć zdecydowana większość eksponatów to wypchane lub zakonserwowane zwierzęta, a także próbki drewna i minerałów oraz nagrania filmowe, fotografie oraz listy, to jednak aż 12 tys. przedmiotów jest stworzonych przez samych Kongijczyków. To m.in. 4 tys. dzieł sztuki oraz 8 tys. instrumentów muzycznych.

Holandia zapowiada zwrot dzieł sztuki wywiezionych z dawnych kolonii

Holenderski rząd chce powołać specjalną komisję, która ma niezależnie decydować o oddaniu cennych dóbr kultury zagrabionych na przestrzeni lat z miejsc, które składały się niegdyś na holenderskie imperium kolonialne. W grę wchodzi nawet kilkaset tysięcy dzieł sztuki.

 

Holenderskie imperium kolonialne istniało …

Muzeum Afryki się zmienia

Aż do 2002 r. Muzeum Afryki w Tervuren działało w sposób niemal niezmieniony od lat 50. XX wieku, czyli od czasów, gdy istniały jeszcze belgijskie kolonie. Dopiero gdy dyrektorem placówki został Guido Gryseels ekspozycja została kosztem 66 mln euro unowocześniona, a także zaczęła mówić o samym kolonializmie.

Teraz, na fali ponownej debaty o odpowiedzialności państw europejskich za kolonializm, władze belgijskie postanowiły zwrócić część kolekcji Kongijczykom. Zwrot ma jednak dotyczyć tylko tych artefaktów, które zostały z Kongo skradzione, ale nie tych, które legalnie zakupiono. W przypadku Muzeum Afryki oznacza to jednak odchudzenie kolekcji od przynajmniej 2 tys. przedmiotów.

„Wszystko to co zostało z Afryki zabrane siłą czy w inny nielegalny sposób, musi zostać zwrócone. To co zabrali nasi przodkowie, nie należy do nas. To należy do Kongijczyków. Koniec i kropka” – powiedział belgijski sekretarz stanu ds. polityki naukowej Thomas Dermine.

Niemcy uznały zbrodnie z czasów kolonialnego panowania w Namibii za ludobójstwo

W ramach przeprosin sfinansują też w najbliższych 30 latach inwestycje warte 1,1 mld euro, na których mają skorzystać potomkowie ofiar.

Kongo chce odzyskać jak najwięcej przedmiotów

Belgia zwróciła już kilka dzieł sztuki do Kongo, ale nigdy nie stworzyła regularnego systemu. A domagają się tego władze afrykańskiego państwa. W 2019 r. podczas otwarcia nowego Muzeum Narodowego w Kinszasie kongijski prezydent Félix Tshisekedi powiedział, że „zrabowane przedmioty muszą wrócić w sposób zorganizowany”.

Władze DRK domagają się także, aby rozszerzyć definicję tego co oznacza „zrabowane dzieło sztuki”. Chodzi o to, aby objąć nią to, co zostało zakupione za bezcen lub czego odsprzedaż wymuszono. Sam dyrektor Gryseels ocenia, że to by oznaczało oddanie ponad 40 tys. dzieł kongijskiej sztuki znajdujących się w Belgii.

Mimo to dyrektor Muzuem Afryki w Tervuren jest otwarty na rozmowy o oddaniu wielu eksponatów z jego placówki. Teraz za decyzją władz Belgii powstanie jesienią specjalna belgijsko-kongijska komisja, która oceni każdy sporny artefakt.

Jak mówił w telewizji VRT, dzisiejsze muzealne eksponaty trafiały do Belgii w różny sposób. „Na przykład czółno, które trafiło do Belgii w 1957 r. było prezentem dla króla Leopolda III od Kongijczyków” – powiedział. W jego ocenie sam proces oceny dzieł sztuki zajmie kilka lat.

Ponadto Muzeum Narodowe w Kinszasie jego zdaniem nie jest w stanie przyjąć wszystkich artefaktów, jakich zwrotu domagają się Kongijczycy. Gryseels ocenił, że może ono pomieścić maksymalnie 12 tys. obiektów, a już posiada własną kolekcję.

Belgia: Król przeprasza Kongo za okres kolonialny. Nie wspomina Leopolda II

Belgijski król Filip I Koburg wyraził głęboki żal z powodu przemocy jakiej Belgowie dopuścili się w Kongo w czasach kolonialnych. Napisał to w liście do kongijskiego prezydenta z okazji 60. rocznicy niepodległości Demokratycznej Republiki Konga.

Belgia zwróci artefakty „na papierze”?

Dlatego władze Belgii proponują władzom Kongo inne rozwiązanie. Afrykańskie dzieła sztuki zostaną zwrócone „prawnie” (czyli staną się kongijską, a nie belgijską własnością), ale fizycznie pozostaną w Belgii. Część jako eksponaty na stałe wypożyczone, a część do czasu rozbudowy Muzeum Narodowego w Kinszasie lub do powstania w Kongo innej spełniającej odpowiednie standardy przechowywania artefaktów placówki.

Ale władze kongijskie znajdują się też pod silną presją niektórych wodzów plemiennych, którzy bardzo chcieliby odzyskać przedmioty zrabowane ich przodkom. Dotyczy to np. 340 przedmiotów (w tym 100 sztuk broni i przedmiotów osobistego użytku) zabranych jako trofea przez oddział porucznika Émile’a Stormsa, który w 1884 r. pokonał w okolicy jeziora Tanganika wojsko ówczesnego wodza plemienia Tabwa Lusingę Iwa Ng’ombe.

O zwrocie wywiezionych z Afryki w czasach kolonialnych dzieł sztuki mówi się nie tylko w Belgii, ale również w Holandii i Niemczech. Władze w Berlinie obiecały m.in. zwrot do Nigerii część kolekcji tzw. brązów z Beninu (jej większość znajduje się jednak w Wielkiej Brytanii). Również prezydent Francji Emmanuel Macron obiecał oddanie dzieł sztuki wielu krajom afrykańskim, m.in. Senegalowi.