Barcelona: 315 tys. osób domagało się wypuszczenia z aresztów katalońskich przywódców

Zwolennicy niepodległości Katalonii, źródło: Wikipedia, fot. Màrius Montón

Zwolennicy niepodległości Katalonii, źródło: Wikipedia, fot. Màrius Montón

Największy dotąd proniepodległościowy protest zgromadził zwolenników różnych ugrupowań i katalońskich organizacji. Głównym postulatem było wypuszczenie z więzień lokalnych polityków oskarżonych o „wszczęcie rebelii”, jak władze w Madrycie zakwalifikowały organizację w październiku ubiegłego roku referendum na temat secesji Katalonii od Hiszpanii. Hiszpański Trybunał Konstytucyjny uznał tamto głosowanie za nielegalne.

 

Policja oszacowała zgromadzony wczoraj (15 kwietnia) na ulicach Barcelony tłum na ok. 315 tys. osób, organizatorzy przekonują jednak, że manifestantów było o wiele więcej. Demonstranci domagali się przede wszystkim wypuszczenia z aresztów wszystkich zatrzymanych przez sąd katalońskich liderów politycznych. Grozi im nawet 30 lat więzienia za „wszczęcie rebelii lub podburzanie do niej”. Tak władze w Madrycie nazywają organizację nieuzgodnionego z nimi referendum niepodległościowego.

Żądania wypuszczenia aresztowanych polityków

Demonstracja została zorganizowana dokładnie w sześć miesięcy po tym jak do aresztu trafili dwaj katalońscy działacze: przewodniczący organizacji Narodowe Zgromadzenie Katalonii (ANC) Jordi Sanchez oraz prezes stowarzyszenia kulturalno-społecznego Omnium Cultural Jordi Cuixart. Obie te organizacje mocno zaangażowane są w ruch proniepodległościowy i to właśnie ich członkowie (samo ANC ma ich ponad 80 tys.) zorganizowali niedzielną manifestację. Hasło przewodnie brzmiało: „Przestrzeń dla demokracji i współistnienia”, a wśród umieszczonych na transparentach wizerunków znalazły się nie tylko twarze aresztowanych katalońskich polityków, ale także szefów unijnych instytucji. „Jakich wartości bronisz Europo?” głosił plakat, na którym znaleźli się przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani, przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Manifestanci żądali bowiem, aby Bruksela upomniała się o wypuszczenie katalońskich liderów.

W sumie w hiszpańskich aresztach przebywa obecnie dziewięciu działaczy ruchu separatystycznego. Były premier Katalonii Carles Puigdemont znajduje się natomiast w Niemczech gdzie czeka na decyzję o tym, czy zostanie wydany Hiszpanii na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA). ENA jest wystawiony za kolejnymi sześcioma katalońskimi politykami, którzy z obawy przed aresztowaniem nie chcą wracać do kraju. Jedna z nich – była minister edukacji w rządzie regionalnym Clara Ponsati – przebywa na przykład w Szkocji.

Protest w sprawie wypuszczenia aresztowanych polityków wsparły także związki zawodowe. Przewodniczący katalońskiego oddziału związku CGT Camil Ros powiedział: „Większość Katalończyków, bez względu na ich polityczne poglądy, jest zdania, że decyzje o aresztowaniach podjęte jeszcze przed zakończeniem procesu były niesprawiedliwe. Wzywamy teraz wszystkie strony do dialogu.”

Carles Puigdemont wypuszczony za kaucją

Lider katalońskich separatystów może opuścić areszt deportacyjny w Neumünster na północy Niemiec. Wyższy Sąd Krajowy w landzie Szlezwik-Holsztyn stwierdził, że nie ma podstaw do jego ekstradycji do Hiszpanii w związku z oskarżeniem o „wszczęcie rebelii”. Uznał jednak, że może się toczyć …

Kłopoty z wyłonieniem lokalnego rządu

Tymczasem w samej Katalonii wciąż nie udaje się wyłonić regionalnego rządu. W zorganizowanych w grudniu przedterminowych wyborach lokalnych minimalną przewagę w katalońskim parlamencie zdobyły partie dążące do niepodległości. Mandaty zdobyli jednak także politycy aresztowani lub przebywający na wychodźstwie, wśród nich m.in. sam Carles Puigdemont. Mimo sprzeciwu biura prawnego parlamentu Katalonii konwent przewodniczących (Mesa) zezwolił na to, aby były premier mógł oddawać podczas posiedzeń swój głos za pośrednictwem pełnomocnika. Sąd w Madrycie nie zgadza się natomiast, aby w posiedzeniach mogli brać udział aresztowani politycy, w tym Jordi Sanchez.

Dlatego też partiom proniepodległościowym wciąż brakuje głosów do wyłonienia regionalnego premiera (kandydatem był właśnie Sanchez) i zatwierdzenia składu nowego rządu. Jeśli nie uda się tego zrobić do 22 maja, w Katalonii znów będą się musiały odbyć przedterminowe wybory. Do czasu ustanowienia nowego rządu region jest na mocy hiszpańskiej konstytucji zarządzany bezpośrednio przez władze w Madrycie.

Rosyjskie media najaktywniejsze w internecie podczas referendum w Katalonii

To właśnie nadające z terytorium Rosji i adresowane do zagranicznych odbiorców media umieszczały w internecie najwięcej treści w kulminacyjnym momencie ubiegłorocznego kryzysu wokół referendum na temat potencjalnego oderwania się Katalonii od Hiszpanii. Chodzi przede wszystkim o aktywność w sieciach społecznościowych. …