Austria: Sebastian Kurz objęty śledztwem prokuratury antykorupcyjnej. Kanclerz kłamał w zeznaniach?

Sebastian Kurz, Austria, kanclerz

Kanclerz Austrii Sebastian Kurz. / Zdjęcie: Unia Europejska, European Council and Council of the European Union Newsroom, https://newsroom.consilium.europa.eu/

Austriacka prokuratura antykorupcyjna (WKStA) objęła kanclerza Sebastiana Kurza śledztwem w sprawie podejrzenia składania przez niego fałszywych zeznań przed parlamentarną komisją, badającą aferę „Ibizagate”. Kanclerz nie tylko odrzucił zarzuty, ale i skrytykował pracę komisji.

 

Podczas wczorajszej (12 maja) konferencji prasowej kanclerz wskazał, że choć otrzymał informację o śledztwie, to nie ma sobie nic do zarzucenia.

„Zdawałem sobie sprawę z obowiązku mówienia prawdy przed komisją i zawsze odpowiadałem (na pytania – red.)”, oświadczył Sebastian Kurz, podkreślając przy tym, że niektóre pytania dotyczyły wydarzeń „dawnych i niezwiązanych z jego działalnością jako szefa rządu”.

Kurz poda się do dymisji?

Kurz zaatakował też samą komisję, sugerując, że ta za wszelką cenę usiłuje go skompromitować.

„To niedobrze, (…) że na porządku dziennym stało się dla komisji celowe podgrzewanie atmosfery, zadawanie tendencyjnych pytań, a czasem wręcz snucie insynuacji, jednocześnie próbując przekłamywać każdą moją odpowiedź”, ocenił. Dodał, że „bardzo cieszyłby się”, gdyby przesłuchano go w sądzie, a nie w parlamencie.

Na pytanie, czy poda się do dymisji, jeśli zostanie uznany za winnego, kanclerz oznajmił, że „mimo jak najlepszej woli nie jest sobie w stanie wyobrazić”, by doszło do takiego scenariusza. „Nikt nie ma interesu w tym, żeby oszukiwać podczas przesłuchania – to logiczne”, stwierdził.

Za składanie fałszywych zeznań przed komisją parlamentarną Kurzowi może grozić nawet do trzech lat pozbawienia wolności.

Afera „Ibizagate”

Sprawa, którą badała wspomniana komisja, dotyczyła skandalu „Ibizagate”, związanego głównie z wydarzeniami sprzed wyborów w 2017 r. Nazwa, jaką nadano aferze, wzięła się od miejsca, gdzie późniejszy wicekanclerz Heinz-Christian Strache i Johann Gudenus z Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ) rozmawiali przy alkoholu z rzekomą krewną rosyjskiego inwestora w sprawie w kampanii wyborczej w zamian za zaoferowanie kontraktów rządowych.

Wyjście na światło dzienne w maju 2019 r. nagrania z Ibizy doprowadziło jednak do upadku wspólnego rządu Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP) Sebastiana Kurza i wolnościowców z FPÖ i przedterminowych wyborów, w których ponownie zwyciężyło ugrupowanie Kurza.

Na nagraniu Strache wypowiada się również o związanej prowadzeniem kasyn i automatów do gier firmą Novomatic. Podejrzewa się, że politycy byli wynagradzani przez Novomatic w zamian za korzystne dla firmy decyzje związane m.in. z licencjami na prowadzenie działalności. Za podejrzanego w sprawie uznany został minister finansów Gernot Blümel.

Austria: Afera hazardowa. Podejrzanym minister finansów. Współpracownik kanclerza Kurza

Skrajnie prawicowa FPÖ potwierdziła, że ​​wystąpi z wnioskiem o wotum nieufności wobec ministra.

„Dostaniesz, czego zechcesz”. Kumoterstwo w rządzie Kurza?

Z czasem komisja rozszerzyła pole działania, obejmując także inne sprawy związane z nadużyciami politycznych wpływów za rządu ÖVP-FPÖ. W przypadku Sebastiana Kurza i kierowanych przeciwko niemu zarzutów chodzi o jego udział w nominacji w 2019 r. prezesa państwowego holdingu ÖBAG, zarządzającego m.in. zasobami państwa w koncernie paliwowym OMV i dziesięciu innych firmach, należących całkowicie lub częściowo do państwa.

Stanowisko to otrzymał powiązany z ÖVP Thomas Schmid, który należał do bliskiego kręgu znajomych Kurza i pracował z późniejszym kanclerzem praktycznie od początku jego politycznej kariery. Rzecznik prokuratury potwierdził, że to właśnie z tą sprawą mają związek podejrzenia wobec szefa rządu.

Zeznając przed parlamentarzystami w czerwcu ubiegłego roku Kurz utrzymywał, że jako kanclerz nie był bezpośrednio zaangażowany w proces wyboru prezesa ÖBAG i nie miał wpływu na wybór Schmida. Jak powiedział, sam uważał swojego współpracownika za kompetentną do tej funkcji osobę i zaakceptował decyzję podjętą przez radę dyrektorów ÖBAG.

Opublikowane później konwersacje tekstowe między Kurzem a Schmidtem wskazują jednak, że to właśnie kanclerz stał za nominacją nowego prezesa. W wypełnionej emotikonami rozmowie mężczyźni omawiali szczegóły sprawy – Schmid domagał się między innymi zapewnienia, że oprócz pensji w wysokości do 600 tys. euro rocznie jego nowa funkcja będzie niosła za sobą realną, a nie tylko reprezentacyjną władzę.

„Dostaniesz wszystko, czego zechcesz”, miał odpisać Kurz.