Armenia: Przedterminowe wybory wygrywa partia dotychczasowego premiera

Plakat z premierem Armenii Nikolem Paszynianem, źródło: Wikipedia, fot. Yerevantsi (CC BY-SA 4.0)

Plakat z premierem Armenii Nikolem Paszynianem, źródło: Wikipedia, fot. Yerevantsi (CC BY-SA 4.0)

Wcześniejsze wybory wymusiła w Armenii opozycja po przegranej w ubiegłorocznej wojnie z Azerbejdżanem o Górski Karabach. Dotychczasowy szef rządu Nikol Paszynian przystał na to, aby wyciszyć antyrządowe protesty. Władzę utrzymał, ale stracił w parlamencie część przewagi nad opozycją.

 

 

Według podanych przez Centralną Komisję Wyborczą wyników we wczorajszych (20 czerwca) wyborach parlamentarnych zwyciężyła kierowana przez 46-letniego premiera Nikola Paszyniania partia „Porozumienie Obywatelskie”, zbierając 53,9 proc. głosów.

Oznacza to utratę poparcia w porównaniu z wyborami z 2018 r., gdy zbudowany przez Paszyniana blok wyborczy „Mój krok” zebrał prawie 70,5 proc. głosów, co dało mu aż 88 mandatów w 132 osobowym Zgromadzeniu Narodowym.

Wtedy koalicja po wodzą Paszyniana triumfowała na fali antyrządowych protestów, które odsunęły od władzy skorumpowaną klasę polityczną skupioną wokół Serża Sarkisjana. Przyczyną wielkich protestów z 2018 r. było to, że po ośmiu latach sprawowania urzędu prezydenta Sarkisjan zajął fotel premiera.

Po trzech latach to Paszynian musiał jednak zmierzyć się z ulicznymi protestami. Doszło do nich po przegranej jesienią ubiegłego wojnie z Azerbejdżanem o Górski Karabach.

Armenia: Premier podał się do dymisji, aby umożliwić przedterminowe wybory w czerwcu

Zgodnie z wcześniejszą obietnicą premier Armenii Nikol Paszynian podał się do dymisji. Umożliwi to przeprowadzenie 20 czerwca wyborów parlamentarnych, które mają zakończyć polityczny kryzys w kraju po przegranej ubiegłorocznej wojnie z Azerbejdżanem o kontrolę nad częścią Górskiego Karabachu.

 

Premier Nikol Paszynian …

Porażka w Górskim Karabachu

Wobec skutecznej ofensywy lepiej uzbrojonej azerbejdżańskiej armii premier Armenii podpisał rozejm w wyniku, którego utracono kontrolę nad południową częścią Górskiego Karabachu (wraz z ważnym miastem Susza), a także nad wszystkim terenami Azerbejdżanu, które wojska armeńskie okupowały od 1992 r., w tym zrujnowanym miastem Agdam, które było jednym z symboli tego konfliktu.

Choć Paszynian przekonywał, że zawarł porozumienie o wstrzymaniu ognia na niekorzystnych warunkach, ponieważ zacieśniał się pierścień azerbejdżańskiego okrążenia wokół karabaskiej stolicy – Stepanakertu, co mogło poskutkować upadkiem miasta i utratą wszystkich spornych terenów, wielu Ormian było na niego wściekłych za doznane upokorzenie.

Paszynian postanowił więc wykonać krok do przodu i doprowadził pod naciskiem opozycji do rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych. Pierwotnie głosowanie miało się odbyć w 2023 r.

Kampania skupiona wokół ubiegłorocznej wojny

Ostatecznie premier większość w parlamencie utrzymał, ale utracił większość konstytucyjną. Zabrakło do niej zaledwie 0,1 proc. głosów. Do parlamentu wrócili także je dawni polityczni przeciwnicy, których zmiotła ze sceny politycznej rewolucja z 2018 r.

W Zgromadzeniu Narodowym zasiądą bowiem posłowie Sojuszu na rzecz Armenii, czyli trójpartyjnego bloku wyborczego pod wodzą byłego prezydenta (z lat 1998-2008) Roberta Koczariana. Koalicja ta zebrała 21 proc. głosów.

Trzecim parlamentarnym blokiem (z wynikiem nieco ponad 5 proc.) jest Republikańska Partia Armenii pod wodzą Sarkisjana. Zarówno Koczarian, jak i Sarkisjan wywodzą się z Górskiego Karabachu (tę grupę polityków nazywa się często „Klanem karabaskim”) i w kampanii wyborczej grali głównie kartą przegranej ubiegłorocznej wojny, a Paszyniana oskarżali o zdradę państwowych interesów poprzez podpisanie ugody z Azerbejdżanem.

Paszynian zaś oskarżał swoich poprzedników – a więc właśnie Koczariana i Sarkisjana – o to, że to właśnie ich zaniedbania i rozkradanie przez nich budżetu państwa doprowadziły do zapaści w armii.

Górski Karabach: Rozejm przerwany, znów wymiana ognia między Ormianami a Azerami

Kolejny incydent zbrojny w rejonie Górskiego Karabachu. Armenia i Azerbejdżan wzajemnie oskarżają się o jego sprowokowanie. Tymczasem na defiladzie zwycięstwa w Baku prezydent Azerbejdżanu sugerował kolejne roszczenia terytorialne wobec Armenii.

 

Rozejm w Górskim Karabachu trwa od miesiąca. Wcześniej przez półtora miesiąca …

Paszynian mówi o sukcesie, opozycja oskarża o oszustwa

Paszynian uznał, mimo utraty części mandatów, wynik wyborczy swojego ugrupowania za sukces. „”Wiemy już, że odnieśliśmy przekonujące zwycięstwo w wyborach i będziemy mieli przekonującą większość w parlamencie” – mówił do swoich zgromadzonych w Erywaniu zwolenników.

Tymczasem opozycja przekonuje, że podczas głosowania doszło do fałszerstw. Koczarian stwierdził, że „jest wiele wątpliwości co do uczciwości liczenia głosów”. Zapowiedział też, że „nie uzna wyników wyborów do czasu wyjaśnienia owych wątpliwości”. Oświadczył, że „fałszerstwa zaplanowano z dużym wyprzedzeniem”.

Opozycyjni politycy zapewniają, że dysponują własnymi wynikami badań exit poll, które wskazują na zupełnie inne wyborcze rezultaty niż te zaprezentowane przez CKW. Według owych sondaży to Sojusz na rzecz Armenii miał zwyciężyć w wyborach, a razem z Republikańską Partią Armenii uzyskać większość pozwalającą na przejęcie rządów w kraju.

Misja obserwacyjna Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) przedstawi swój wstępny raport z wyborów w Armenii jeszcze dziś (21 czerwca) po południu. Na razie przedstawiciel Komitetu Śledczego Armenii Kamo Saakjan poinformował, że zaobserwowano 319 przypadków wyborczych naruszeń, ale jego zdaniem nie miały one wpływu na ogólny wynik, bo dotyczyły pojedynczych przypadków głosowania w imieniu innej osoby lub oddania przez tę samą osobę głosu po raz drugi.