Armenia: Protesty nie ustają. Wybór nowego premiera 1 maja

Protest na Placu Republiki w Erywaniu, źródło: Wikipedia, fot, Raffi Kojian

Protest na Placu Republiki w Erywaniu, źródło: Wikipedia, fot. Raffi Kojian

W środę na ulice Erywania powrócili protestujący. Emocje, mimo ustąpienia premiera, wcale się nie uspokoiły. W stolicy na stołecznych ulicach pojawiły się transportery opancerzone i pojazdy do wywożenia protestujących. Wojsko i policja obstawiły też budynki administracji rządowej i rządzącej partii. Tymczasem koalicja rządowa rozpadła się.

 

Mimo odejścia krytykowanego przez opozycję premiera Serża Sarkisjana, protesty w Erywaniu nie ustały. Nie uspokoiła ich nawet złożona przez tymczasowego szefa rządu Karena Karapetiana propozycja przeprowadzenia przedterminowych wyborów.

Mniejsza z partii koalicyjnych opuszcza rząd

Rozpadła się też rządząca Armenią koalicja. Mniejsze z tworzących rząd ugrupowań Armeńska Federacja Rewolucyjna (Dasznakcutiun) ogłosiła, że zrywa współpracę z konserwatywną Republikańską Partią Armenii (HKK). „Zrobiliśmy wszystko, aby prowadzić dialog, ale taka sytuacja nie może trwać wiecznie. Wychodząc z tego założenia, opuszczamy koalicję rządową i oświadczamy, że parlament kraju powinien wybrać premiera, który cieszy się zaufaniem narodu” – głosi oświadczenie partii, która w 105-osobowym parlamencie ma 7 przedstawicieli. Dasznakcutiun domaga się, aby powołać rząd przejściowy, który przygotuje „prawdziwie demokratyczne wybory”. Rząd, który cieszy się już tylko poparciem HKK, ma wciąż niewielką przewagę nad opozycją (58 głosów).

Nowy premier zostanie przez posłów wybrany 1 maja. Ogłosił to przewodniczący parlamentu Ara Babloian, który zwołał na ten dzień nadzwyczajną sesję jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego. Opozycja domaga się powierzenia funkcji premiera liderowi opozycji i jednocześnie jednemu z przywódców opozycyjnego bloku Elk („Wyjście”) Nikolowi Paszynianowi. Wiele wskazuje na to, że jego kandydaturę poprzez nie tylko Dasznakcutiun, które właśnie przeszło do opozycji, ale także trzecie opozycyjne ugrupowanie – Kwitnąca Armenia (BHK). Paszynian rozmawiał już przewodniczącym BHK oligarchą Gagikiem Carukianem.

Paszynian zostanie premierem?

Jednak samo poparcie całej opozycji to za mało. Aby odsunąć HKK od władzy potrzebny będzie także choćby mały bunt w tym ugrupowaniu. Opozycja musi przeciągnąć na swoją stronę przynajmniej 6 prorządowych deputowanych. Partia Elk jest jednak pewna swego. „Paszynian cieszy się społecznym zaufaniem. Nie sądzę, by były jakieś problemy” – oświadczył inny lider tego ugrupowania Edmon Marukian.

Sam Paszynian stwierdził, że zgodzi się pokierować nowym rządem, jeśli „zostanie na niego nałożona taka odpowiedzialność”. Na opozycyjnym wiecu zapowiedział, że protesty będą trwać aż do „spełnienia wszystkich założeń tej rewolucji”. Nie doszło jednak ostatecznie do jego planowanego na wczoraj (25 kwietnia) spotkania z p.o. premiera Karapetianem. Szef rządu odrzucił zaproponowane przez Paszyniana warunki negocjacji i określił je jako „jednostronne”. Z kolei prezydent Armen Sarkisjan wezwał „wszystkie partie, a zwłaszcza te zasiadające w Zgromadzeniu Narodowym, do położenia fundamentów pod nową Armenię”.

Tymczasem Karen Karapetian zapowiedział, że nie ulegnie presji protestujących i nie przekaże władzy Paszynianowi. „Premiera nie wybiera ulica, od tego są wybory” – oświadczył.

Premier Armenii Serż Sarkisjan ustępuje

Były prezydent, a obecny premier Armenii Serż Sarkisjan zapowiedział, że rezygnuje z zajmowanego stanowiska. Nie sprecyzował jednak terminu swego odejścia. Od 11 dni protestowały przeciwko niemu setki tysięcy ludzi w całym kraju, a w poniedziałek dołączyli do nich również wojskowi.

Armeńscy ministrowie na rozmowach w Moskwie

Tymczasem część rządu udała się w zaistniałej sytuacji na rozmowy do Rosji. W Moskwie przebywają minister spraw zagranicznych David Nalbandian oraz p.o. wicepremiera Armen Gevorgian. Wiadomo, że głównym tematem ich wizyty jest kryzys polityczny w Erywaniu, ale minister Nalbandian odmówił zdradzenia dziennikarzom tego, z kim spotykają się armeńscy emisariusze. Rosja, jeszcze od czasów sowieckich, utrzymuje na terenie Armenii dwie bazy wojskowe. Z jednej strony gwarantują one poważnie skonfliktowanej z sąsiednim Azerbejdżanem Armenii spokój, z drugiej utwierdzają rosyjską dominację nad tym krajem, który pod naciskiem Moskwy porzucił kilka lat temu zbliżanie się do Unii Europejskiej i wstąpił do tworzonej przez Rosję Unii Celnej.

Wiadomo natomiast, że do prezydenta Armena Sarkisjana zadzwonił wczoraj rosyjski prezydent Władimir Putin. „Omawiano aktualną sytuację w Armenii. Władimir Putin i Armen Sarkisjan podkreślili, że ważne jest, by w celu jak najszybszego przezwyciężenia kryzysu wewnętrznego wszystkie siły polityczne w tym kraju zachowały powściągliwość, przejawiły odpowiedzialność i gotowość do rozwiązania istniejących problemów drogą konstruktywnego dialogu ściśle w ramach konstytucji” – ogłosił Kreml w komunikacie prasowym po rozmowie.

Pokojowa rewolucja

Protesty w Armenii wybuchły 2 tygodnie temu, gdy ogłoszono, że Serż Sarkisjan, który przez ostatnią dekadę pełnił funkcję prezydenta, stanie teraz na czele rządu. W wyniku referendum z 2015 r. system prezydencki przekształcono w Armenii na parlamentarny, jednocześnie skupiając większość faktycznej władzy w rękach premiera. Opozycja uznała to za manewr, który miał utrzymać polityczną dominację Serża Sarkisjana. Zarzucono mu też korupcję, nadużywanie władzy, zbytnie uzależnienie kraju od Rosji oraz porażkę w kwestii łagodzenia napięć z sąsiednimi Azerbejdżanem i Turcją. Antyrządowe protesty wybuchły nie tylko w Erywaniu, ale także w innych miastach, m.in. w Gyumri i Vanadzorze.

Ostatecznie 23 kwietnia, po zaledwie 6 dniach urzędowania Serż Sarkisjan podał się do dymisji. Trwająca 2 tygodnie „rewolucja”, mimo wzmożenia obecności sił bezpieczeństwa na ulicach stolicy, odbywa się całkowicie pokojowo. Nie zanotowano też żadnych ofiar. W początkowej fazie protestów doszło jednak do pewnych przepychanek demonstrantów z policją.

Tysiące ludzi protestują w Erywaniu przeciw objęciu przez byłego prezydenta teki premiera

Dziesiątki tysięcy ludzi zgromadziły się w stolicy Armenii we wtorek (17 kwietnia) po tym, jak były prezydent Serż Sarkisjan został wybrany na premiera, pomimo trwających protestów.
 
Przywódca opozycji i organizator protestu Nikol Paszynian powiedział, że dziesiątki tysięcy zgromadzonych na placu Republiki …