Armenia: Lider opozycji wybrany na nowego premiera

Nikol Paszynian (w środku, w czapce z daszkiem i z megafonem pod pachą) zmierza w otoczeniu swoich zwolenników na jedną z manifestacji, źródło: Wikipedia/fot. Raffi Kojian

Nikol Paszynian (w środku, w czapce z daszkiem i z megafonem pod pachą) zmierza w otoczeniu swoich zwolenników na jedną z opozycyjnych manifestacji, źródło: Wikipedia/fot. Raffi Kojian

Armeńskie Zgromadzenie Narodowe wybrało na nowego szefa rządu lidera, trwających od kilku tygodni, opozycyjnych protestów – Nikola Paszyniana. Oznacza to, że udało mu się przekonać do siebie kilkunastu posłów rządzącej dotąd Republikańskiej Partii Armenii (HKK). Gdy głosowano, pod budynkiem parlamentu czekały tysiące jego zwolenników.

 

„Wszyscy ludzie są równi wobec prawa. Nie będzie odtąd w Armenii osób, które cieszą się niezasłużonymi przywilejami. Koniec, kropka!” – mówił po głosowaniu Nikol Paszynian. Członkom Zgromadzenia Narodowego obiecał też, że jego rząd zapewni w kraju przestrzeganie praw człowieka oraz skończy z korupcją i oszustwami wyborczymi.

Amerykański rockman wsparł protestujących

Dzień wcześniej (czyli w poniedziałek 7 maja) Paszynian przemawiał do swoich zwolenników zgromadzonych na Placu Republiki w centrum Erywania. Obok niego stał wówczas lider bardzo popularnej na świecie amerykańskiej grupy heavy-metalowej System of a Down Serż Tankian, który co prawda urodził się w Libanie, a wychował w Kalifornii w USA, ale pochodzi z rodziny armeńskich emigrantów i od dawna angażuje się w działalność społeczną na rzecz ojczyzny swoich przodków. Jest też w Armenii bardzo popularny.

Jego przybycie w poniedziałek do kraju rodziców wywołało wiele emocji. Piosenki zespołu System of a Down, którego wszyscy członkowie mają ormiańskie korzenie, często grano podczas opozycyjnych manifestacji. Tankian podziękował swoim rodakom za „wytrwałość podczas demonstracji” i zaintonował ormiańską pieśń „Dobry bocianie”, którą skomponował nieżyjący od 1982 r. rosyjsko-ormiański pieśniarz Aleksiej Ekimian.

Kaukaska „Aksamitna rewolucja”

Wybór 42-letniego Nikola Paszyniana na nowego premiera (stosunkiem głosów 59 do 42) symbolicznie kończy okres całkowicie bezkrwawej rewolucji, która wybuchał w Armenii 13 kwietnia. Już nazwano ją „aksamitną”. Doprowadziła ona do odsunięcia od władzy Serża Sarkisjana, którzy 10 lat rządził Armenią jako prezydent, a ostatnio – po przeforsowaniu w 2015 r. dzięki referendum zmiany ustroju z prezydenckiego na bliski kanclerskiemu – został premierem. Wielu Ormian rozwścieczył jednak taki obrót spraw, a na czele protestów szybko znalazł się właśnie jeden z liderów opozycyjnego bloku Elk („Wyjście”) Nikol Paszynian, który zanim został politykiem był dziennikarzem.

Paszynian podczas wieców przekonywał, że wcale nie ma na celu objęcia władzy, ale jeśli ludzie tego sobie będą życzyć „podejmie to wyzwanie”. Pierwszy raz głosowanie nad jego kandydaturą odbyło się tydzień temu. Wtedy jednak blok Elk oraz sprzymierzone z nim ugrupowanie Kwitnąca Armenia oraz do niedawna wspierająca rząd Armeńska Federacja Rewolucyjna („Dasznakcutiun”) miały za mało głosów w Zgromadzeniu Narodowym. Teraz udało się na stronę opozycji przeciągnąć 11 posłów rządzącej Republikańskiej Partii Armenii (HKK). „Do końca tej sesji parlamentu będziemy już mieć nowego premiera” – zdradził jeden z posłów HKK Samwel Farmanian, który ostatecznie poparł na sali obrad Paszyniana. Lider frakcji HKK Wagdam Bagdasarian tłumaczył potem, że podjęto taką decyzję, aby „utrzymać jedność kraju”.

Parlamentarzyści bloku Elk świętowali swoje zwycięstwo. „To historyczny dzień dla Armenii” – mówiła opozycyjna posłanka Lena Nazarian. Nazwała wybór Paszyniana na premiera „końcem dwudziestu lat walki i smutku”. „Policja będzie wreszcie wolna, nauczyciele będą wolni, administracja samorządowa będzie wolna” – cieszyła się.

„Klan karabaski” odsunięty od władzy

Objęcie przez Nikola Paszyniana stanowiska premiera oznacza bowiem koniec 20-letnich rządów w Armenii tzw. klanu karabaskiego, czyli polityków, oligarchów i wojskowych, którzy wywodzą się z Górskiego Karabachu. To położone między Armenią i Azerbejdżanem terytorium oficjalnie deklaruje się jako niepodległe, choć nieuznawane międzynarodowo państwo, ale w praktyce jest mocno związane z Republiką Armenii. Armenia i Azerbejdżan stoczyły w latach 1991-1994 o region Górskiego Karabachu wojnę, którą wygrali ormiańscy karabascy partyzanci wspierani przez armię armeńską. Zarówno Serż Sarkisjan, jaki i jego poprzednik na fotelu prezydenckim Robert Koczarian urodzili się w Stepanakercie, a więc stolicy Górskiego Karabachu.

Tymczasem Paszynian był politycznie związany z pierwszym prezydentem niepodległej Armenii Lewonem Ter-Petrosjanem, który rządził w latach 1991-1998 i pod koniec swojej prezydentury skłaniał się ku rozluźnieniu relacji z Rosją oraz poprawie relacji nie tylko z Azerbejdżanem, ale także z Turcją. Dziś Armenia nie utrzymuje bowiem żadnych stosunków dyplomatycznych z tymi krajami. W wyniku intryg pałacowych, opowiadający się za bliską współpracą z Rosją i twardym kursem wobec Azerbejdżanu i Turcji, „klan karabaski” odsunął Petrosjana od władzy. Zastąpił go Koczarian. W ostatnich latach władze Armenii ociepliły nieco swoje relacje z Turcją, ale wciąż dochodzi do spięć z Azerbejdżanem.

Paszynian pracował natomiast w sztabie wyborczym pierwszego prezydenta, gdy ten próbował wrócić do władzy w 2008 r. i bezskutecznie pokonać w wyborach prezydenckich Sarkisjana. Opozycja oskarżyła wtedy władze o sfałszowanie głosowania. Wybuchły nawet starcia między zwolennikami obu kandydatów. Zginęło w sumie 10 osób, a Paszyniana oskarżono o organizację zamieszek. Dzisiejszy premier ukrywał się przed służbami specjalnymi prawie rok, a gdy w końcu oddał się w ich ręce otrzymał wyrok siedmiu lat więzienia. Odsiedział trzy.

Co dalej?

Nikol Paszynian zaraz po wybraniu go na premiera zapowiedział zorganizowanie przedterminowych wyborów „tak szybko jak to tylko będzie bezpieczne i możliwe”. Zapowiedział, że na razie nie przedstawi składu swojego gabinetu. „Nie mogę podać konkretnych nazwisk, jest wielu kandydatów na stanowiska w rządzie” – mówił. W tym czasie jego zwolennicy padali sobie pod gmachem parlamentu w objęcia i skandowali: „Nikol, Nikol!”

Od kilku dni Paszynian, choć wciąż z brodą, ponownie pojawia się na opozycyjnych wiecach w garniturze. Dotąd jego znakiem rozpoznawczych (obok zarostu i megafonu, przez który przemawiał) były czapka bejsbolówka, wojskowe spodnie i koszulka moro.

Armenia: Partia rządząca nie wystawi kandydata na premiera

Republikańska Partia Armenii (HKK) poinformowała wczoraj (29 kwietnia), że we wtorek nie przedstawi posłom swojego kandydata na szefa rządu. Zapewniła też, że nie przeciwstawi się wynikowi głosowania nawet, jeśli będzie tylko jeden pretendent. Rządzące ugrupowanie chce w ten sposób zmniejszyć …