Angela Merkel ponownie kanclerzem Niemiec

Angela Merkel, źródło: flickr.com

Chadecka koalicja CDU/CSU wygrała według sondażu exit poll niedzielne wybory do Bundestagu. Socjaldemokraci z SPD zanotowali najgorszy wynik od prawie 70 lat. W parlamencie znajdzie się też skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec.

 

Według wstępnych wyników pierwsze miejsce w wyborach w Niemczech zajęli chadecy (koalicja CDU/CSU), na których głos oddało 33 proc. wyborców. Drugie miejsce zajęło SPD z wynikiem 20,5 proc., a trzecie nacjonalistyczna i antyimigracyjna Alternatywa dla Niemiec – 13 proc. Dalsze miejsca przypadły liberałom z FDP (10,5 proc.), Zielonym – 9,5 proc. oraz Lewicy (Die Linke) – 9 proc. Pozostałe ugrupowania nie przekroczyły 5-procentowego progu wyborczego i znalazły się poza parlamentem.

Wyniki wyborów to gorzki sukces rządzących od 12 lat chadeków oraz kanclerz Angeli Merkel. Sukces, bo mimo wielu problemów (np. kryzys migracyjny czy wciąż odczuwalne skutki gospodarczego załamania z poprzedniej dekady) udało się obronić prymat w Bundestagu i – wszystko na to wskazuje – także urząd kanclerski. Gorycz tego zwycięstwa polega natomiast na konkretnym wyniku – 33 proc. głosów to o wiele gorszy rezultat niż uzbierane 4 lata temu 41 proc. Angela Merkel była jednak zadowolona. „Liczyliśmy na trochę lepszy wynik, ale musimy pamiętać, że za nami jest bardzo udana kadencja. Zrealizowaliśmy założony cel, jesteśmy największą siłą w Bundestagu. Otrzymaliśmy od wyborców mandat do utworzenia rządu i bez nas nie da się takiego rządu zbudować” – mówiła kanclerz. Zapowiedziała też usilną pracę nad rozwiązaniem problemów wyborców, którzy poparli Alternatywę dla Niemiec (AfD), tak aby w kolejnych wyborach zagłosowali oni na chadeków.

Angela Merkel: Zapowiedź Węgier "niedopuszczalna"

Budapeszt zapowiedział, że nie podporządkuje się orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie obowiązkowej relokacji uchodźców z Grecji i Włoch.

AfD i FDP zadowolone z wyników

Jeszcze więcej powodów do rozważań o przyszłości mają socjaldemokraci z SPD. Choć w porównaniu z poprzednimi wyborami stracili „tylko” 6 proc., to jednak zanotowali najgorszy wynik od 1949 r., czyli od pierwszych powojennych wyborów. Po raz pierwszy także, od okresu II wojny światowej w parlamencie znalazła się partia nacjonalistyczna. Alternatywa dla Niemiec, której cztery lata temu do przekroczenia progu wyborczego zabrakło ułamków procent, teraz stanie się trzecią siłą w Bundestagu z wynikiem wg sondażu exit poll – 13 proc. AfD w swoim wyborczym programie głosiła nie tylko hasła antyunijne czy antyimigracyjne, ale także narodowo-konserwatywne. Liderom partii, jak np. Alexandrowi Gaulandowi, zdarzały się też wypowiedzi o „dumie z żołnierzy Wehrmachtu”.

Największe poparcie AfD zebrała na terenach byłej NRD. Gdyby wybory odbywały się tylko tam – AfD zajęłaby drugie miejsce. Gauland w swoim powyborczym wystąpieniu pogroził palcem zwycięzcom. „Rząd federalny, bez względu na to, kto go utworzy, musi się ubrać ciepło. Będziemy na niego polować. Zapolujemy na Angelę Merkel i na innych. Odbijemy nasz kraj i nasz naród” – zapowiedział.

Świętować mogą również liberałowie z FDP, którzy po czteroletniej przerwie wracają do Bundestagu. Prowadzeni przez nowego, młodego lidera 38-letniego Christiana Lindnera Wolni Demokraci zdobyli 10,5 proc. głosów i zapewne staną się koalicjantem zwycięskich chadeków. Koalicja CDU/CSU-FDP rządziła juz Niemcami w latach 1982-1998 oraz ponownie w latach 2009-2013. Za pierwszym razem były to wszystkie cztery kadencje kanclerza Helmuta Kohla, za drugim – druga kadencja Angeli Merkel. Lindner oświadczył już, że jest gotowy do rozmów o utworzeniu kolejnej wspólnej koalicji. „Musi jednak nastąpić zmiana kursu” – podkreślił.

Merkel i Putin zgodni ws. pokojowych sił ONZ w Donbasie

Kanclerz Niemiec Angela Merkel opowiedziała się wczoraj (11 września) za rozmieszczeniem pokojowych sił ONZ w Donbasie wspierając tym samym inicjatywę prezydenta Rosji Władimira Putina. W poniedziałkowej rozmowie telefonicznej zastrzegła jednak, że działania tych sił nie powinny się ograniczać wyłącznie do terenów wzdłuż linii kontaktowej rozdzielającej strony konfliktu, a Putin zadeklarował gotowość wyrażenia zgody na rozszerzenie misji.

Kto utworzy koalicję?

Dla obserwatorów wydaje się pewne, iż po raz czwarty kanclerzem zostanie Angela Merkel. To CDU/CSU rozpocznie formowanie rządzącej koalicji. Wiele wskazuje jednak na to, że sojusz z FDP nie wystarczy do utworzenia parlamentarnej większości. Według sondażowych wyników czarno-żółtej koalicji zabraknie około 25-30 mandatów. Dotąd Niemcami rządziła tzw. Wielka Koalicja powstała w wyniku porozumienia CDU/CSU i SPD. Tym razem jednak wydaje się to mało prawdopodobne. Oba ugrupowania mocno atakowały się w kampanii wyborczej, a tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników lider SPD Martin Schulz zapowiedział, że jego partia nie będzie się starała o udział w rządach i przechodzi do opozycji. Socjaldemokraci liczą zapewne na to, że chadekom nie uda się utworzyć stabilnego rządu, co otworzy po jakimś czasie drogą do innych politycznych rozwiązań. „Dotychczasowa Wielka Koalicja straciła poparcie. Dzisiejszy wieczór pokazał, że nasza współpraca z CDU/CSU dobiegła końca. Stajemy teraz murem przeciw prawicy” – mówił w swoim sztabie wyborczym Martin Schulz. W podobnym tonie wypowiadała się też wiceprzewodnicząca SPD Manuela Schwesing.

Niemieccy komentatorzy typują, że Niemcami po raz pierwszy od wielu lat może rządzić koalicja złożona z aż trzech ugrupowań. Oprócz chadeków i liberałów, mogą to być także Zieloni, którzy w niedzielnym głosowaniu zajęli 5. miejsce. Taka potrójna koalicja nazywana była w ostatnich tygodniach „Jamajką”, ponieważ kolory wszystkich trzech partii – czarny, żółty i zielony – są takie same jak na jamajskiej fladze. Koalicja taka wydaje się także Niemcom bardzo „egzotyczna”. A jednak, może się okazać jedyną możliwą. Mało prawdopodobne jest, że utworzona m.in. przez postkomunistów z byłej NRD partia Lewica porozumie się z chadekami. Nacjonalistyczna AfD nie była za to nigdy brana pod uwagę jako koalicjant ani przez CDU/CSU, ani przez FDP.

Angela Merkel przeciwna wprowadzeniu ograniczeń dla aut z silnikiem Diesla

Niemiecka kanclerz Angela Merkel uważa, że nie należy wprowadzać zaostrzonych ograniczeń dla samochodów z silnikiem Diesla. „Tylko w ten sposób można uratować właścicieli takich pojazdów przed obniżeniem wartości samochodów” – powiedziała kanclerz w poniedziałek w wywiadzie dla niemieckiej gazety „Bild”.