CDU z rekordowo niskim poparciem. Angela Merkel próbuje pomóc chadekom

angela-merkel-niemcy-cdu-csu-scholz-laschet-spd-francja-unia-europejska

Kanclerz Niemiec Angela Merkel / Zdjęcie: © European Union 2020 [EUCO Newsroom]

Na niemal trzy tygodnie przed wyborami do Bundestagu utrata władzy przez CDU/CSU jest coraz bardziej prawdopodobna. Ale w sondażach chadecy nadal tracą poparcie. Próbując nadać większą dynamikę kampanii, do wyborczej walki coraz aktywniej włącza się ustępująca kanclerz Angela Merkel.

 

 

Na niecałe trzy tygodnie przed wyborami do Bundestagu CDU/CSU dostało w badaniu opublikowanym we wtorek (7 września) przez Instytut Forsa zaledwie 19 proc. Jeszcze tydzień temu było to o dwa pkt proc. więcej. Tak niskiego wyniku CDU/CSU nie zanotowało od 1949 r.

O tyle samo wzrosło poparcie dla socjaldemokratów (SPD). Ugrupowanie Olafa Scholza poprawia notowania od półtora miesiąca. Obecnie cieszy się 25-proc. poparciem. Zieloni mogą liczyć na 17 proc.

Za trzy tygodnie wybory. Jeśli trendy się nie odwrócą, nowym kanclerzem Niemiec zostanie lider SPD, który dopiero co gościł w Pałacu Elizejskim w Paryżu, gdzie w poniedziałek (6 września) spotkał się z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Zwycięstwo SPD może oznaczać, że CDU/CSU przejdzie do opozycji, po raz pierwszy od 16 lat.

Niemcom – o czym pisaliśmy w miniony weekend –  taki wynik jest jak najbardziej na rękę. Tak przynajmniej wynika z sondaży poparcia dla kandydatów na kanclerza. W roli następcy Angeli Merkel widzą oni bowiem lidera SPD.

Gdyby kanclerza wybierano bezpośrednio, zagłosowałoby na niego 43 proc. ankietowanych, co daje mu znaczną przewagę nad Laschetem (16 proc.) i Baerbock (12 proc.). Prowadzi on zarówno wśród osób starszych, w średnim wieku, jak i poniżej 40. roku życia, a portal Deutsche Welle pisze, że Scholz „dodaje skrzydeł SPD”.

Ten trend potwierdza sondaż Instytutu Forsa, według którego 30 proc. badanych poparłoby głównego kandydata socjaldemokratów. Jego główny rywal chadek Armin Laschet, szef CDU i premier Nadrenii Północnej – Westfalii, dostałby 9 proc.

Merkel na ratunek

Aby nie dopuścić do ziszczenia się najczarniejszego scenariusza coraz aktywniejsza w kampanii wyborczej staje się Angela Merkel, która wychodzi z roli kanclerza na rzecz politycznego mówcy.

W ubiegłym tygodniu Merkel skomentowała potencjalne szanse na koalicję po wyborach z Lewicą (Die Linke) w razie zwycięstwa SPD i objęcia stanowiska szefa rządu przez obecnego wicekanclerza Olafa Scholza.

„Ze mną jako kanclerzem koalicja z Die Linke nigdy nie wchodziła w rachubę. Pytanie, czy Olaf Scholz uważa podobnie, pozostaje otwarte”, powiedziała Merkel.

Scholz nie wykluczył jednoznacznie przyszłego sojuszu ze skrajną Lewicą. „W tym aspekcie między nami i naszymi wizjami przyszłości Niemiec jest spora różnica”, uważa obecna kanclerz. Merkel zaatakowała socjaldemokratę porównując go do radykalnej lewicy w czasie, gdy jej ugrupowanie CDU ustępuje w sondażach SPD.

Die Linke było krytykowane za głosowanie przeciwko niedawnej misji ewakuacyjnej w Afganistanie. Partia opowiada się także za likwidacją NATO. Ugrupowanie jest postrzegane jako prorosyjskie, a przez niektórych nawet jako antydemokratyczne.

Koalicja kenijska, jamajska, a może niemiecka? Jak może wyglądać przyszły rząd Niemiec?

Od ośmiu lat Niemcami rządzi koalicja CDU, CSU i SPD, zwana wielką koalicją.

Laschet bezbarwny. Ustępuje w popularności liderowi CSU

Podobne słowa padły podczas wtorkowej (7 września) – być może już ostatniej w roli kanclerz –  debaty w Bundestagu. Szefowa niemieckiego rządu ostrzegała przed oddaniem steru w Niemczech lewicowej koalicji.

„Nie jest obojętne, kto rządzi tym krajem” mówiła kreśląc przed Niemcami dwie opcje na przyszłość: kraju rządzonego przez SPD i Zielonych które, jak przekonywała, nie wykluczałyby współpracy z postkomunistyczną Lewicą” albo kraju rządzonego przez chadeków z Arminem Laschetem na czele.

„Najlepszym wyjściem dla naszego kraju jest rząd kierowany przez CDU/CSU z Arminem Laschetem jako kanclerzem”, mówiła. Merkel przekonywała, że taki gabinet zadba o stabilizację, umiar i że będzie mu można zaufać. „Niemcy właśnie tego potrzebują”.

Ale jak wskazują sondaże, te słowa nie przekonują Niemców. Laschet – podobnie jak jego główny polityczny konkurent – będzie dziś przyjęty przez prezydenta Francji. Ale trudno przypuszczać, by ta wizyta cokolwiek zmieniła w jego ocenie wśród wyborców. Jest on postrzegany jako słaby kandydat, a wręcz wizerunkowe obciążenie dla chadecji.

Według Instytutu Forsa to lider siostrzanej CSU oraz premier Bawarii Markus Soeder jest o wiele popularniejszym politykiem chadeków, ale wydaje się, że już za późno na wymianę kandydata na kanclerza na ostatniej prostej przed wyborami.