Gdzie z pierwszą zagraniczną wizytą uda się Andrzej Duda? „To nie będzie łatwe pięć lat”, twierdzi A. Kwaśniewski

Zaprzysiężęnie prezydenta Andrzeja Dudy na drugą kadencję, źródło Jakub Szymczuk KPRP

Zaprzysiężęnie prezydenta Andrzeja Dudy na drugą kadencję, źródło Jakub Szymczuk KPRP

Zaprzysiężony wczoraj na drugą kadencję prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że pierwszą wizytę zagraniczną złoży już we wrześniu w Rzymie i Watykanie.

 

 

“22 września rozpocznie się moja pierwsza, trzydniowa zagraniczna wizyta: w Rzymie spotkam się z władzami Włoch, a w Watykanie z Ojcem Świętym Franciszkiem” – poinformował Andrzej Duda w czwartek (6 sierpnia).

“To dla mnie bardzo ważna podróż. Myślę, że wielu Polaków zgodzi się ze mną, że to jest to miejsce, gdzie prezydent Polski powinien przyjechać na początku swojej drugiej kadencji” – dodał prezydent w Polsat News.

Zapewnił także, że w tej kadencji będzie realizował swój program i pilnował tego co najważniejsze, czyli tego co nazywa “polskimi sprawami”.

“Jestem zwolennikiem poszukiwania porozumienia w tych ważnych sprawach, o których mówiłem w orędziu” – podkreślił prezydent.

Duda: Kwaśniewski pokazał klasę

Andrzej Duda podziękował wszystkim, którzy wzięli udział w uroczystości, w tym byłemu prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. “Jestem wdzięczny prezydentowi za ten bardzo propaństwowy gest, jakim jest jego obecność dzisiaj. Odbieram to także jako gest pewnej serdeczności, solidarności międzyprezydenckiej ze mną” – dodał prezydent kilka godzin po zaprzysiężeniu.

“Bardzo się cieszę, że był, pokazał klasę, pokazał, że państwo polskie jest ważniejsze niż różnice w poglądach” – ocenił zachowanie byłego prezydenta, który swego czasu był we władzach PRL. Duda zwrócił przy tym uwagę, że “różnice w poglądach będą, a państwo polskie musi trwać, musi się rozwijać”.

Trzy powody obecności Kwaśniewskiego na zaprzysiężeniu Dudy

Aleksander Kwaśniewski był jedynym były prezydentem, który pojawił się na zaprzysiężeniu Dudy. “Z trzech powodów: z szacunku dla państwa polskiego, z szacunku dla urzędu prezydenta, który sam pełniłem i z szacunku dla wyborców, wszystkich wyborców, tych 21 milionów, którzy zdecydowali się wziąć udział w wyborach” – tłumaczył były prezydent dziennikarzom w Sejmie.

Jego zdaniem inauguracja drugiej kadencji głowy państwa powinna być „próbą dania szansy” na budowanie „jakiś minimalnych choćby mostów i szukania porozumienia w Polsce”. Przyznał jednak, że „nie ma większej nadziei, co do zmiany stylu i treści prezydentury Andrzeja Dudy, uważa jednak, “że na początek drugiej kadencji, przynajmniej ten minimalny kredyt należy mu dać”.

Prezydent Andrzej Duda rozpoczyna dziś drugą kadencję

Zaplanowana w Sejmie uroczystość ma przebiegać z zachowaniem wszelkich procedur przewidzianych w związku z pandemią koronawirusa.

Kwaśniewski życzy Dudzie umiejętności poszukiwania dialogu i niezależności

Były prezydent podkreślił, że ten minimalny kredyt zaufania mógłby umożliwić Andrzejowi Dudzie wykazanie się w tej kadencji niezależnością, której brakowało mu w poprzedniej. “Chociaż żeby być niezależnym, trzeba mieć charakter” – zastrzegł Aleksander Kwaśniewski kilka godzin później w TVN24.

“To, co ja bym dedykował Andrzejowi Dudzie, to żeby jednak miał tę wrażliwość, tę umiejętność poszukiwania dialogu, którą miał Lech Kaczyński” – dodał były prezydent. Podkreślił przy tym, że właśnie to “wyraźnie różniło” go od Jarosława Kaczyńskiego, który “jest człowiekiem konfliktu i walki”.

Duda wzywał bowiem w swoim orędziu m.in., by „wspólnie, w poczuciu narodowej jedności i dumy z Polski” przeżyć obchody stulecia Bitwy Warszawskiej, „naszego wielkiego, narodowego triumfu, zwycięstwa, które Polskę, Europę, i świat uratowało przed zbrodniczą tyranią”.

„Tak właśnie rozumował mój mistrz, prezydent Rzeczypospolitej, profesor Lech Kaczyński; szukał w polityce wspólnych mianowników, wspólnych spraw” – dodał w swoim orędziu.

Kwaśniewski podkreślił także, że Lecha Kaczyńskiego, który był jego bezpośrednim następcą, zna “rzeczywiście długo”, bo od ponad 40. lat i w tym czasie wielokrotnie się spotykali.

“Lech Kaczyński miał niezwykle autonomiczną pozycję wobec brata i myślę, że w wielu dyskusjach starał się go mitygować, starał się go okiełznywać” – ocenił były prezydent. Zauważył przy tym, że Andrzej Duda “ze względów biologicznych, ale też ze względów charakterologicznych takiej roli pełnić nie może”.

Zaprzysiężenie Andrzeja Dudy bez części zaproszonych

W uroczystości weźmie udział tylko jeden z zaproszonych byłych prezydentów.

Najbliższe pięć lat  nie będą “łatwe, lekkie i przyjemne”

Aleksander Kwaśniewski zwrócił także uwagę, że w prezydenckim orędziu Andrzeja Dudy nie było mowy o wyzwaniach, którym będzie musiał stawić czoła “Te pięć lat, w które wkraczamy, to nie są lata łatwe, lekkie i przyjemne” – uprzedził. Teraz pandemia, potem recesja i dalsze zagrożenia dla zdrowia ludzi, a także czas trudnych do odbudowania relacji, m.in. gospodarczych – wyliczał.

“Żyjemy w czasach, kiedy realne zagrożenie to są zmiany klimatyczne i konsekwencje z tego wynikające (…), kiedy rozpadają się, czy słabną takie struktury, do których przyzwyczailiśmy się, że są naszym gwarantem bezpieczeństwa, jak NATO i Unia Europejska” – mówił w TVN24 Kwaśniewski zwracając uwagę, że prezydent Duda o UE „nie wspomniał ani słowa”.  Tymczasem – podkreślił – sukces Unii, to postęp i bezpieczeństwo dla Polski, a dezintegracja Wspólnoty – osłabienie. “Tych wyzwań jest niezwykle dużo” – skonstatował były prezydent.

Najbliższa pięciolatka jedną z najtrudniejszych w najnowszej historii Polski

“Oceniam, że ten okres 2020-2025 to będzie jeden z najtrudniejszych momentów w tej najnowszej polskiej historii, po części ze względów zewnętrznych, nie tylko ze względów polskich” – uprzedził Aleksander Kwaśniewski.

“A jeżeli dodamy jeszcze nasze wewnętrzne kłopoty, czyli głęboki podział społeczeństwa, nieufność, agresję, którą widzimy, jednych przeciwko drugim, wykazywaną w sumie przez obie strony, to rzeczywiście prezydent ma dużo do roboty” – podsumował.

Kwaśniewski przyznał też, że miał “spektakularne cele” (wejście do NATO i do UE), które udało mu się zrealizować, ale również okres 2020-2025 jest w jego ocenie czasem takich spektakularnych zadań. Wymienił przy tym przygotowanie Polski na nową politykę klimatyczną UE, wprowadzenie Zielonego Ładu. “To byłby wielki cel prezydenta, bo do tego trzeba zaprosić wszystkie siły polityczne, całe społeczeństwo” – uważa Kwaśniewski. Podkreślił przy tym, że wielkie cele można osiągnąć jedynie wtedy, “gdy pracuje nad tym nie jedna partia, tylko większość społeczeństwa”.

"Zielona odbudowa": jakie działania podejmują kraje i czego oczekują od polityków eksperci?

Jak rządy przedstawiają „zielone” cele w planach odbudowy gospodarki po kryzysie wywołanym pandemią i co o tym sądzą eksperci ds. klimatu?