Amazon zawiesił hosting Parlera, Parler chce pozwać firmę Jeffa Bezosa

Serwis Parler obecnie nie działa, jego twórcy chcą to zmienić na drodze sądowej, źródło: Twitter/Parler (@parler_app)

Serwis Parler obecnie nie działa, jego twórcy chcą to zmienić na drodze sądowej, źródło: Twitter/Parler (@parler_app)

Ulubiony przez radykalnych konserwatystów i zwolenników alt-prawicy serwis Parler ma coraz większe kłopoty z powodu aktywności swoich użytkowników. Jego aplikacja zniknęła już ze sklepów Google i Apple, a Amazon zawiesił mu usługi hostingowe.

 

Parler szczyci się tym, że „nie stosuje cenzury” i usuwa posty tylko w absolutnej konieczności. Dlatego szczególnie upodobali go sobie zwolennicy skrajnej prawicy czy miłośnicy teorii spiskowych. Wytwarzane przez nich treści nie są bowiem z Parlera rugowane, tak jak się to coraz częściej dzieje w przypadku Facebooka czy Twittera.

Pojawiają się tam więc wpisy antysemickie, homofobiczne, negujące Holocaust czy rasistowskie. Jednym z popularniejszych użytkowników jest też przywódca Ku Klux Klanu David Duke. Na Parlerze w najlepsze też trwa oskarżanie wszystkich dookoła o sfałszowanie wyników wyborów prezydenckich w USA i kradzież Trumpowi wyborczego zwycięstwa.

Serwis zyskał na popularności właśnie po amerykańskich wyborach. Od listopada liczba jego użytkowników mocno wzrosła. Jeszcze w listopadzie było ich około 10 mln, ale na początku stycznia już 15 mln.

A po tym jak Twitter zablokował prywatne konto Donalda Trumpa, aplikacja Parlera stała się najchętniej pobieraną darmową aplikacją w AppStore. Ostatnio jednak niepokój wzbudziło chwalenie w nim ubiegłotygodniowego szturmu zwolenników Trumpa na Kapitol, w wyniku którego życie straciło pięć osób.

Parler: Nowy serwis społecznościowy przyciąga prawicowych polityków

Założona w 2018 r. platforma mikroblogowa ma być konkurencją przede wszystkim dla Twittera, ale także dla Facebooka.

Google, Apple i Amazon blokują Parlera

Teraz amerykańscy użytkownicy Parlera zwołują się w nim na kolejne wiece w przeddzień zaplanowanej na 20 stycznia uroczystej inauguracji Joe Bidena jako 46. prezydenta USA. Część z nich chce nawet uniemożliwić przeprowadzenie tego zaprzysiężenia. Padają groźby użycia broni czy atakowania policjantów i innych służb mundurowych.

Dlatego najwięksi gracze cyfrowi domagają się od Parlera wprowadzenia w serwisie aktywniejszej moderacji i usuwania postów zawierających groźby, podżegających do zamieszek czy szerzących teorie spiskowe takiej jak Q-Anon czy Pizzagate, które – ujmując je w skrócie – dotyczą rzekomego spisku pedofilsko-mafijnego, który miał odsunąć Trumpa od władzy.

Google i Apple usunęły nawet aplikację Parlera ze swojego sklepu, czym bardzo utrudniły instalowane i aktualizowanie jej użytkownikom używającym sprzętu mobilnego z systemami operacyjnymi Android i iOS.

Twitter blokuje Trumpa, a ten rozważa utworzenie własnego serwisu społecznościowego

Prywatne konto ustępującego prezydenta USA na Twitterze zostało zablokowane bezterminowo. Serwis uznał, że istnieje „ryzyko dalszego podżegania do przemocy”. Donald Trump rozważa już utworzenie własnego medium społecznościowego.

 

„Po szczegółowym monitoringu ostatnich tweetów zdecydowaliśmy się na stałe zablokować to konto ze względu …

Parler pozywa Amazona

Kolejny cios spadł na Parlera ze strony Amazona, który zawiesił serwisowi usługi hostingowe. „Ostatnio obserwowaliśmy nieprzerwany wzrost ilości mowy nienawiści i nawoływania do przemocy na waszej stronie internetowej, co jest pogwałceniem zasad Amazon Web Services. Jest jasne, że Parler nie dysponuje efektywnym procesem ich przestrzegania” – napisali przedstawiciele firmy Jeffa Bezosa w liście do Parlera.

Serwis nie znalazł w tak krótkim czasie dostarczyciela usług hostingowych o odpowiedniej przepustowości i kilka minut po północy z niedzieli na poniedziałek czasu amerykańskiego przestał działać.

CEO Parlera John Matze poinformował użytkowników, że „będzie tak prawdopodobnie dłużej niż mógł się spodziewać”. Wcześniej zaś oskarżał Google, Apple i Amazona o to, że „chcą zdusić wolność słowa”. „Oni nie wygrają! Jesteśmy ostatnią nadzieją na wolność słowa i wolność informacji na świecie” – napisał w jednym z ostatnich swoich postów Matze.

Założyciel Parlera postanowił też pozwać Amazona. Wniosek trafił do sądu w Nevadzie, bowiem to w tym stanie – a konkretnie w mieście Henderson w hrabstwie Clark, a więc niedaleko Las Vegas – ma siedzibę spółka, do której należy Parler.

Wcześniej jeszcze Parler skasował kilka postów jednego z popularniejszych użytkowników serwisu – prawnika i gorącego zwolennika Trumpa Lina Wooda – który wprost wzywał do zabicia wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a.

Pence znalazł się na celowniku skrajnych amerykańskich prawicowców, ponieważ potępił ich szturm na Kapitol, a także odmówił Trumpowi zablokowania sesji połączonych izb Kongresu, która zatwierdzała wyniki głosowania Kolegium Elektorskiego.

Ale użytkownik Twittera o nicku @donk_enby przekazał mediom, że przed zniknięciem Parlera zarchiwizował dużą część umieszczonych w nim treści – łącznie 5,6 terabajta treści. Chodziło mu – jak tłumaczył – o zabezpieczenie dowodów na stosowania wzywania do przemocy. Na razie jednak ze swojego zbioru nie upublicznił.

Twitter usuwa posty najwyższego przywódcy duchowego Iranu o szczepionkach na koronawirusa

Serwis mikroblogowy skasował wpisy Ajatollaha Alego Chameneia na temat szczepionek na koronawirusa brytyjskiej i amerykańskiej produkcji. Irański przywódca duchowy stwierdził, że „nie można im ufać”.

 

Po tym jak Twitter na stałe zablokował konto ustępującego prezydenta USA Donalda Trumpa z powodu jego …

Jak powstał Parler?

Parler powstał w sierpniu 2018 r. Serwis założyli dwaj przedsiębiorcy – obok Matzego także Jared Thomson. Platforma szybko uzyskała jednak finansowe wsparcie od inwestorów znanych z konserwatywnych poglądów, a najważniejszym z nich jest Rebekah Mercer, uważana za jedną z najważniejszych postaci (i najważniejszą kobietę) działających za kulisami Partii Republikańskiej.

Mercer wspierała w 2012 r. kampanię prezydencką Mitta Romneya, a w 2016 r. starania o prezydencką nominację republikańskiego senatora Teda Cruza. Współpracowała też niegdyś z bliskim doradcą Trumpa i ikoną alt-prawicowych mediów Stevem Bannonem, oskarżanym o wytwarzanie wielu politycznych fake newsów.

Ojcem konserwatywnej inwestorki jest miliarder i także prominentny sponsor Republikanów Robert Mercer. Średnia z jego trzech córek zainwestowała w serwis Parler, ponieważ przedstawia się on jako „broniący pełnej wolności słowa” i „niedopuszczający żadnej cenzury”.

Jedne z największych gwiazd Parlera to obecnie dziennikarz konserwatywnej telewizji „Fox News” Sean Hannity, który ma aż 7,6 mln obserwujących oraz jego redakcyjny kolega Carson Tucker z 4,4 mln obserwujących.

Wśród pań największe gwiazdy to kolejna osoba z Fox News Maria Bartimoro oraz alt-prawicowa blogerka, dumnie nazywająca siebie samą „islamofobką” i znana z promowania teorii spiskowych Laura Loomer. Obie panie mają już ponad 700 tys. obserwujących.

W serwisie są też już użytkownicy z Polski. Do zakładania tam profili namawiała m.in. posłanka Prawa i Sprawiedliwości Anna Maria Siarkowska. Pierwszą polską partią polityczną głównego nurtu, która założyła oficjalny profil na Parlerze jest natomiast Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry.

Elon Musk najbogatszym człowiekiem na Ziemi. A jeszcze rok temu ledwo łapał się do pierwszej 50-tki

Współtwórca PayPala i właściciel koncernów Tesla oraz SpaceX po raz pierwszy znalazł się na szczycie listy najbogatszych ludzi na świecie.

Czy na blokadzie Parlera skorzystają inni „niepokorni”?

Parler to nie jedyny serwis chwalący się tym, że „nie kłania się cenzurze”. Na podobnych zasadach – czyli dopuszczania niemal wszystkich, nawet niezwykle kontrowersyjnych treści – opiera się serwis Gab, który również przyciąga głównie zwolenników skrajnej prawicy, antysemitów czy homofobów.

Popularność tego serwisu także rośnie odkąd Twitter zablokował Trumpa. W ciągu pierwszych dni stycznia przybyło mu 600 tys. nowych użytkowników. W miniony weekend przybywało mu zaś średnio 10 tys. użytkowników na godzinę. Przełączenie się na niego sugerował m.in. europoseł PiS Dominik Tarczyński, który na… Twitterze polecił link do pochwalnego artykułu o Gab.

Ale ten serwis budzi jeszcze więcej kontrowersji niż Parler. Korzystają bowiem z niego najradykalniejsi użytkownicy, w tym np. Robert Gregory Bowers, który pod koniec 2018 r. zabił w synagodze w Pittsburgu 11 osób, a kolejnych kilka ranił.

Bowers wcześniej umieścił w Gabie swój manifest i zapowiedział w nim atak na społeczność żydowską. Po tamtym wydarzeniu Gab również stracił hosting, a serwisy zajmujące się płatnościami online zerwały z nim współpracę. Ale właścicielom udało się stworzyć własny hosting, a do wszelkich rozliczeń używają kryptowalut.

Drugi problem Gab polegał na dużej ilość pornografii umieszczanej przez użytkowników. Ale informatycy serwisu przekonują, że przebudowali już algorytmy i akurat takie treści są na bieżąco usuwane.

Kolejnym obok Gab pretendentem do miana „niepokornego Twittera” jest serwis MeWe, który zyskał w ostatnich tygodniach 400 tys. nowych użytkowników, choć do niedawna był niemal nieznany. Z kolei do miana „YouTube’a skrajnej prawicy” pretenduje serwis Rumble.