Aleksander Łukaszenka w CNN atakuje polski rząd. I odmawia przeproszenia za łamanie praw człowieka na Białorusi

Aleksander Łukaszenka udzielił wywiadu amerykańskiej telewizji CNN, źródło: CNN

Aleksander Łukaszenka udzielił wywiadu amerykańskiej telewizji CNN, źródło: CNN

Białoruski prezydent udzielił wywiadu amerykańskiej telewizji CNN. Oskarżył w nim polskie władze o to, że kłamią na temat sytuacji na granicy z Białorusią. Zaprzeczał też jakoby w jego kraju były więzienia dla opozycjonistów oraz wykluczał aneksję jego kraju przez Rosję.

 

Aleksander Łukaszenka udzielił wywiadu dziennikarzowi CNN Matthew Chance’owi, który pojechał w tym celu do Mińska. Materiał wyemitowano w południowym programie „The Lead with Jake Tapper”, który jest jednym z najważniejszych pasm amerykańskiej stacji.

Zanim wywiad trafił na antenę, jego fragmenty opublikował prorządowy (uważany za jedną z tub propagandowych administracji Łukaszenki) kanał „Puł Pierwogo” w serwisie Telegram. Wiadomo więc było, że białoruski przywódca będzie mówił m.in. o Polsce.

Łukaszenka zaatakował w CNN władze w Warszawie, przekonując, że te kłamią na temat sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. Chance przytoczył mu bowiem stanowisko Polski, Litwy, Łotwy oraz całej Unii Europejskiej, które wskazują na to, że Mińsk sprowadza z Bliskiego Wschodu oraz Afryki migrantów i potem umożliwia im przejście przez tzw. zieloną granicę do państw członkowskich UE.

„Czy ma pan jakikolwiek dowód, że przepycham tych ludzi przez polską granicę? Nie, nie ma pan i nie może go mieć” – przekonywał, choć ze śledztw przeprowadzanych przez niezależnych dziennikarzy białoruskich, a także korespondentów mediów litewskich czy francuskich, jasno wynika, że na Białorusi funkcjonuje cały system przemytu ludzi, który znajduje się pod parasolem służb specjalnych, a także najstarszego syna białoruskiego dyktatora – Wiktara Łukaszenki.

Aleś Zarembiuk: Białorusini przeżywają najgorszy czas w naszej współczesnej historii [WYWIAD]

O sytuacji Białorusinów w Polsce, polityce Unii Europejskiej i przyszłości naszych wschodnich sąsiadów, rok po protestach, które zdominowały kraj opowiadał Aleś Zarembiuk, prezes fundacji Białoruski Dom w Warszawie.

Dziennikarskie śledztwa przeczą słowom Łukaszenki

Według ustaleń dziennikarzy sprowadzaniem obywateli państw bliskowschodnich i afrykańskich – głównie z Iraku i Turcji – zajmuje się jedna z kontrolowanych przez władze firm turystycznych, a wizy migrantom wydają białoruscy konsulowie. Natomiast straż graniczna Białorusi pomaga w transporcie na granicę oraz pokonywaniu zasieków, jakie od kilku tygodni budują państwa unijne.

Łukaszenka jednak zaprzeczał powyższym ustaleniom, jak i podawanym przez polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji informacjom, że część migrantów może być przez białoruskie służby odurzana.

„To szaleństwo. Wszystko, co mówi ten wasz polski rząd, to szaleństwo. Mówi pan, że dajemy ludziom narkotyki, proszę o fakty. Jeśli przedstawi pan fakty, poniosę odpowiedzialność” – mówił w CNN białoruski dyktator.

Białoruś: Sąd Najwyższy zlikwidował PEN Centrum, którym kieruje noblistka Swietłana Aleksijewicz

W ostatnich tygodniach władze Białorusi doprowadziły do likwidacji wielu niezależnych od nich organizacji.

Białoruski dyktator zaatakował polskie władze

Wytykał też polskiej stronie, że wprowadziła w przygranicznych powiatach stan wyjątkowy, a także zapewniał, że jego kraj niczego z wydarzeń w strefie przygranicznej nie ukrywa. „My nie wprowadziliśmy stanu wyjątkowego jak Polacy, jesteśmy gotowi. Puszczamy tam dziennikarzy” – podkreślał.

Są to jednak dziennikarze prorządowych białoruskich mediów, które według ekspertów nierzetelnie informują o wielu kwestiach, a także produkują fake newsy i fabrykują oskarżenia wobec przeciwników reżimu w Mińsku.

Niezależne białoruskie media – jak choćby znany np. z ujawniania brutalności służb kanał NEXTA – potwierdzają zaś, że w zemście za sankcje gospodarcze jakie na Białoruś nałożyła w odpowiedzi na łamanie praw człowieka Unia Europejska białoruskie służby specjalne prowadzą operację o kryptonimie „Śluza”.

To w jej ramach do Mińska jest każdego dnia samolotami sprowadzanych około 500 kolejnych osób, którym za opłatą w wysokości 5-10 tys. dolarów obiecywany jest przerzut przez Polskę do Niemiec.

W praktyce jednak osoby te są dowożone na granicę z Polską, gdzie są pozostawiane same sobie. Ocena sytuacji po polskiej stronie jest trudna, ponieważ z powodu stanu wojennego nie mogą tam już pracować dziennikarze, ale polscy aktywiści społeczni alarmują, że migranci są przez polską Straż Graniczną przepychani z powrotem na Białoruś.

Białoruś: Rewizja w siedzibie niezależnej agencji informacyjnej BiełaPAN i zatrzymanie redaktor naczelnej

Nie ustają na Białorusi represje wobec niezależnych od władz mediów.

Łukaszenka wytyka USA więzienie w Guantanamo

Aleksander Łukaszenka był w CNN pytany także o sytuację wewnętrzną swojego kraju. Zapytany o to czy ma zamiar przeprosić swoich obywateli za brutalnie tłumienie w ubiegłym roku antyrządowych protestów, białoruski dyktator odpowiedział, że „nie skorzysta z tej okazji”.

„Jeśli kiedykolwiek będę miał taką potrzebę, to zrobię to w białoruskich mediach. Są one wystarczająco dobre. Jaki ma sens robienie tego w CNN. Poza tym nie mam za co przepraszać” – oświadczył.

Gdy przeprowadzający wywiad amerykański dziennikarz wyliczył mu potwierdzony przez międzynarodowe organizacji broniące praw człowieka – np. Human Rights Watch – przypadki torturowania osób zatrzymanych na opozycyjnych manifestacjach, Łukaszenka odpowiedział zgodnie ze znaną jeszcze z czasów ZSRR zasadą wytykania USA innych spraw.

„Na Białorusi nie ma ani jednego takiego więzienia jak Guantanamo czy te baz stworzone przez USA i Wielką Brytanię we Wschodniej Europie. Oczywiście osoby podejrzane o działalność antypaństwową zatrzymujemy, ale zapewniam, że białoruskie areszty nie różnią się od tych brytyjskich czy amerykańskich” – stwierdził Łukaszenka.

Odrzucił raporty HRW czy Amnesty International. „To jakieś efemeryczne zagraniczne organizacje, które szerzą wymysły i fake newsy. Gwarantuję to” – dodał podczas wywiadu nagranego w mińskim Pałacu Niepodległości, gdzie za rządów Łukaszenki odbywają się najważniejsze uroczystości państwowe.

Białoruś: Działaczka opozycyjna Maryja Kalesnikawa oraz prawnik Maksym Znak skazani na 11 i 10 lat łagru

UE domaga się ich uwolnienia, a także wypuszczenia zza krat innych więźniów politycznych.

Łukaszenka oskarża opozycję o zdradę

Gdy dziennikarz CNN wytknął Łukaszence, że wiele krajów świata nie uznaje go już za prawowitego prezydenta Białorusi, wskazując na ubiegłoroczne wyborcze fałszerstwa, a jednocześnie honoruje jego opozycyjną kontrkandydatkę Swiatłanę Cichanouską, białoruski dyktator odpowiedział, że „liderem opozycji może być tylko ktoś, kto mieszka w kraju”.

Nawiązał tym samym do faktu, że liderka opozycji znajduje się na uchodźstwie na Litwie. Pominął jednak fakt, że Cichanouska została do wyjazdu zmuszona przez białoruskie służby. Łukaszenka odmówiła jednak w CNN nawet wymówienia jej imienia i nazwiska.

Oskarżał jednocześnie białoruską opozycję, że chce „zrobić rewolucję za pieniądze z zagranicy” i tym tłumaczył skazywanie opozycjonistów na 10-11-letnie wyroki więzienia. „Jeśli ktoś bierze pieniądze z zagranicy, to musi się liczyć z tym, że ostro się z nim rozprawimy” – mówił Łukaszenka.

Organizacje broniące praw człowieka podają, że na Białorusi jest już co najmniej 702 więźniów politycznych, część z nich przetrzymuje się nawet bez wyroku. Taki los spotkał choćby działaczy Związku Polaków na Białorusi (organizacji niepolitycznej, ale społeczno-kulturalnej) Andżelikę Borys i Andrzeja Poczobuta, którzy bez procesu siedzą za kratami już ponad pół roku.

Białoruś: Andżelika Borys i Andrzej Poczobut w areszcie już od pół roku

Poczobut przekazał, że Aleksandra Łukaszenki o łaskę prosić nie zamierza.

I zaprzecza, że Rosja wchłonie Białoruś

Pytany o białoruską niepodległość dyktator zapewniał, że nie ma planów włączenia jego kraju do Rosji. „To jest to absolutna głupota. My z prezydentem Władimirem Putinem, czyli władze Białorusi i Rosji, jesteśmy wystarczająco mądrzy, aby w ramach dwóch niezależnych suwerennych państw utworzyć unię, która będzie jeszcze silniejsza niż unitarny twór” – zapewniał.

Podkreślał, że „tematu połączenia Białorusi i Rosji nie ma”. „Jesteśmy od dawna forpocztą państwa związkowego Białorusi i Rosji. W przypadku konfliktu będzie nasz kraj wspierać cała zachodnia część rosyjskiej armii. I ja nie straszę, ale po prostu przypominam to, o czym stale mówimy” – zaznaczył Łukaszenka.