Afganistan: Talibowie zapowiadają powrót do egzekucji i obcinania rąk złodziejom

Cela więzienna w Afganistanie, źródło: Flickr/Defence Images, fot. SAC Neil Chapman (RAF) (CC BY-NC 2.0)

Cela więzienna w Afganistanie, źródło: Flickr/Defence Images, fot. SAC Neil Chapman (RAF) (CC BY-NC 2.0)

Powołany przez talibów nowy minister ds. więziennictwa zapowiedział powrót do stosowania kar, jakie obowiązywały w Afganistanie podczas poprzednich rządów islamskich fundamentalistów. Ale nie potwierdził, że znów wymierzane będą one publicznie.

 

Mułła Nooruddin Turabi będzie w nowych władzach Afganistanu odpowiadał za więziennictwo, a to pod ten resort podlegało w czasach poprzednich rządów talibów – w latach 1996-2001 – egzekwowanie także innych niż odsiadka wyroków – chłosty, kamienowania i innych wyroków śmierci czy obcinania dłoni lub rąk (np. za kradzieże).

Teraz Turabi, w rozmowie z agencją Associated Press, zapowiedział powrót do praktyk znanych już w Afganistanie z lat 90. XX wieku. I zapowiedział powrót do wykonywania kary śmierci za więcej przestępstw oraz ponowne zasądzanie karnego obcinania kończyn.

„Obcinanie rąk jest niezbędne dla bezpieczeństwa, ta kara skutecznie odstraszała w przeszłości” – powiedział dziennikarzom AP. Ale zaraz dodał, że tym razem nie jest pewne czy drastyczne wyroku będą wykonywane publicznie.

Oświadczył również, ze talibskie władze nie będą ulegać ewentualnej presji społeczności międzynarodowej, aby złagodzić wymiar sprawiedliwości. „My nigdy nie komentowaliśmy zasad i kar innych krajów. Nikt nam nie będzie mówił, jakie prawa powinniśmy mieć. Będziemy przestrzegali zasad islamu i opierali nasze prawo na Koranie” – podkreślił, zwracają uwagę, że kary fizyczne są przewidziane w islamskim prawie religijnym – szariacie – które ma być teraz podstawą nowych afgańskich kodeksów.

Afganistan jako lekcja dla świata zachodniego: „Nie ma strategii, która jest idealna” [PODCAST]

Jakie wyzwania stoją przed Zachodem w obliczu klęski w Afganistanie i jaka jest rola Europy? Wywiad z byłym ambasadorem USA w Polsce, Danielem Friedem.

Kiedyś egzekucje odbywały się na stadionach

Turabi to wpływowy lider ruchu talibów i jeden z jego założycieli. W latach 1996-2001 odpowiadał w poprzednim talibskim rządze za resort sprawiedliwości, a także kierował będącym w istocie obyczajową policją Ministerstwem Promowania Cnót i Zapobiegania Występkom.

To ów mułła jest także w kierownictwie talibów najbardziej zagorzałym zwolennikiem surowych kar fizycznych nawet dla drobnych przestępców. W przeszłości chętnie więc dowodził wykonywaniem egzekucji na stadionie w Kabulu, które obserwować mogły setki ludzi.

Morderca otrzymywał wówczas zazwyczaj strzał w głowę, a wyrok wykonywał przedstawiciel pokrzywdzonej rodziny. Złodziejom obcinano natomiast ręce. Jeśli kradzieży towarzyszył rozbój lub inny rodzaj przemocy – sprawcy odrąbywano także nogę.

Ale teraz Turabi, co przyznał w rozmowie z AP, opowiada się raczej za filmowaniem i fotografowaniem egzekucji. „Dotrzemy z odstraszającymi od popełniania przestępstw obrazami nie do setek, a do milionów ludzi” – roztaczał swoją wizję przed amerykańskimi dziennikarzami.

Afganistan: Talibowie chcą wziąć udział w sesji ONZ

Afgańscy talibowie, którzy od pięciu tygodni kontrolują Kabul i zdecydowaną większość kraju, domagają się, aby Narody Zjednoczone dopuściły do udziału w sesji Zgromadzenia Ogólnego ich przedstawiciela. Domagają się także usunięcia akredytowanego przy ONZ ambasadora obalonych władz Afganistanu.

 

W Nowym Jorku trwa …

Talibowie obiecują zmianę, ale świat im nie wierzy

Od tygodni napływają już informacje, że talibowie zaczynają karać osoby podejrzane o pospolite przestępstwa publicznymi poniżaniem ich. Udokumentowano przynajmniej dwa takie przypadki.

Nie towarzyszyła im co prawda przemoc fizyczna sensu stricto, ale nie można tego było również nazwać humanitarnym traktowaniem. W jednym przypadku – w Kabulu – grupę oskarżonych o kradzieże mężczyzn przeprowadzono przez miasto ze związanymi z tyłu rękami w „marszu wstydu”. Ich twarze pomalowano na czarno sadzą.

Natomiast w Kandaharze uczestnikom tego typu marszu zawieszono na szyi suche bochenki chleba lub wepchnięto im je do ust. Nie było natomiast informacji, aby kogoś wówczas pobito lub inaczej ukarano fizycznie.

Turabi przekonywał więc, że „talibowie się zmienili”. I przypomniał, że podczas poprzednich ich rządów, on sam nigdy nie rozmawiał z kobietą. A teraz wywiadu udzielał… korespondentce AP. Zapowiedział też, że nie będzie już zakazywania telewizji (choć znikną z niej „niemoralne programy”), korzystania z telefonów komórkowych czy nagrywania przez Afgańczyków własnych filmów aparatami czy komórkami.

Ale organizacje międzynarodowe – w tym ONZ – wskazują, ze z wielu swoich obietnic talibowie się nie wywiązują. Wbrew zapowiedziom nie powołali prawdziwie inkluzywnego rządu, a gabinet składa się z samych mężczyzn i głównie z Pasztunów.

Dochodzi także do polowań i zemsty na osobach pracujących dla obalonych władz lub służących w wojsku i policji oraz do usuwania kobiet z życia publicznego, np. z mediów czy urzędów państwowych.