Sondaż: Uruchomienie art. 7 wobec Polski jest nieuzasadnione

flagi Polski i UE, źródło MSZ

flagi Polski i UE, źródło MSZ

O tym, że uruchomienie art. 7 wobec Polski jest nieuzasadnione przekonują polskie władze. Polacy są w tej sprawie podzieleni. Nieco więcej –  43 proc. –  badanych przez CBOS zgadza się jednak z tym twierdzeniem wobec 38 proc., którzy są przeciwnego zdania. Jeszcze więcej, bo niemal połowa (46 proc.) z nich jest zdania, że decyzja KE wynika z niechęci do PiS i obecnych władz w Warszawie.

 

Z przeprowadzonego w styczniu przez CBOS badania pt. „Reakcje na uruchomienie wobec Polski art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej” wynika ponadto, że  37 proc. odbiera tę decyzję, jako wyraz troski o stan praworządności i demokracji w Polsce, a 17 proc. trudno było na to pytanie powiedzieć.

Uruchomienie art. 7 wobec Polski jest nieuzasadnione

W grudniu zeszłego roku Komisja Europejska zdecydowała o uruchomieniu wobec Polski art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej i zwróciła się do Rady UE z wnioskiem o stwierdzenie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia wartości europejskich w Polsce.

Reakcja polskiego MSZ na rezolucję PE uruchamiającą wobec Polski procedurę art.7

W ocenie szefa polskiej dyplomacji Witolda Waszczykowskiego, punktem wyjścia wczorajszej (15 listopada) debaty o Polsce w Parlamencie Europejskim były pogłoski rozpowszechniane tam przez polską opozycję. Na konferencji prasowej podsumowującej dokonania swojego resortu w czasie dwóch lat rządów PiS powiedział także, że niektóre wystąpienia w Strasburgu mogą być zakwalifikowane jako mowa nienawiści. MSZ wydał w tej sprawie specjalny komunikat.

Polskie władze już od momentu zagrożenia uruchomieniem tej procedury przekonywały o bezzasadności takiej decyzji. Prezydent Andrzej Duda jeszcze w poniedziałek (29 stycznia) podkreślił, że nie zgadza się z decyzją KE. “Osobiście absolutnie się z tym nie zgadzam i uważam, że jest to bardzo nieuczciwe potraktowanie nas” – powiedział w wywiadzie dla TVP.

W ocenie prezydenta polskie władze wprowadziły bowiem do systemu prawnego jedynie takie instytucje, które obowiązują już w innych państwach UE, tymczasem tylko Polsce zarzuca się naruszanie demokracji.

“Weźmy pod uwagę to, jaki jest rzeczywisty obraz naszego kraju: mamy wolność zrzeszania się, każdy może sobie demonstrować, nie ma żadnego problemu, jeżeli chodzi o wolność słowa” –  oświadczył prezydent zwracając uwagę na ograniczanie wolności słowa “dookoła Polski”. Podał przy tym przykład Niemiec, gdzie – jak przypomniał –  dwa lata temu “przez kilka dni nie wolno było w ogóle poinformować o gwałtach, które przecież miały miejsce w Kolonii w sylwestra”.

“U nas nic takiego się nie dzieje” – podkreślił Andrzej Duda i powtórzył, że dla niego instytucje wprowadzane do polskiego prawa, są “instytucjami wzmacniającymi demokratyczność funkcjonowania państwa”. Również premier Mateusz Morawiecki podkreślał, że uruchomienie art. 7 wobec Polski jest nieuzasadnione. Argumentował, że nasz kraj ma prawo się reformować.

Premier Morawiecki: Polska ma prawo się reformować

Polska ma prawo się reformować – oświadczył premier Mateusz Morawiecki nawiązując do zagrożenia uruchomieniem wobec Polski art.7 unijnego traktatu, który zobowiązuje państwa członkowskie UE do przestrzegania wspólnych wartości i poszanowania praworządności. Strona polska uważa, że UE kieruje się w tej sprawie względami politycznymi.

Polacy podzieleni

Ze styczniowego badania CBOS wynika także, że dla większej liczby badanych 45 proc. taka forma nacisku na polskie władze jest niedopuszczalna, natomiast 34 proc. uważa ją za dopuszczalną. Aż 21 proc. nie ma w tej sprawie zdania.

Badacze zwracają uwagę, że Polacy są podzieleni również w opiniach o tym, czy nasz kraj powinien uwzględnić zalecenia KE dotyczące wycofania się z części zmian w sądownictwie i tych dotyczących funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. 44 proc. badanych sądzi bowiem, że Polska powinna spełnić oczekiwania Komisji, a 41 proc. jest przeciwnego zdania. 15 proc. deklaruje, że trudno im powiedzieć.

Polacy nie boją się sankcji, liczą na Węgry

Z ostatniego  badania CBOS wynika również, że Polacy nie boją się, że uruchomienie wobec naszego kraju tych mechanizmów prawnych doprowadzi do wprowadzenia sankcji. Co prawda z możliwością ich nałożenia na Polskę liczy się nieco więcej niż połowa (51 proc.) badanych (nie dopuszcza tego 40 proc., a 9 proc. nie ma zdania), ale większość jest przekonana, że w Radzie Europejskiej nie uda się zapewnić jednomyślności niezbędnej do zatwierdzenia decyzji ws. sankcji.

28 proc. badanych uważa, że po stronie Polski stanąłby jeden kraj, 35 proc. uznało, że byłoby ich więcej, a 19 proc. przewiduje, że po stronie naszego kraju nie stanąłby nikt. Nie miało zdania w tej sprawie 18 proc. badanych.

Wśród przekonanych, że w głosowaniu nad wnioskiem o stwierdzenie poważnego i stałego naruszenia przez Polskę wartości europejskich co najmniej jeden kraj stanie po naszej stronie, ponad trzy czwarte (77 proc.) badanych liczy na Węgry, 22 proc. na Czechy, 16 proc. na Słowację, 14 proc. na Bułgarię, 8 proc. na Litwę, a 7 proc. na Niemcy (po 1 proc. respondentów wskazuje  Hiszpanię, Belgię, Holandię, Słowenię, Grecję, Chorwację, Włochy i Estonię).

Węgry staną po stronie Polski przeciw UE

W sporze z UE Węgry staną po stronie Polski – zapewnił wczoraj (3 stycznia) szef węgierskiego rządu Viktor Orban. Takie oświadczenie złożył jednak dopiero w wieczornym wywiadzie dla TVP Info. Wcześniej tego dnia, w Budapeszcie pytanie o to, jak Budapeszt zachowa się w razie głosowania RE ws. sankcji dla Polski w ramach art. 7 w ogóle nie padło.

Niezmiennie proeuropejscy

CBOS zwraca uwagę, że Polacy oczekują solidarności przede wszystkim ze strony państw postkomunistycznych, a także – że decyzja KE o uruchomieniu wobec Polski art. 7 nie zmieniła poziomu aprobaty Polaków dla członkostwa w UE. Zdecydowana większość – 87 proc. – respondentów opowiedziała się bowiem za obecnością Polski w UE, tylko 10 proc. jest temu przeciwnych, a jedynie 3 proc. nie ma zdania (w poprzednich, grudniowych badaniach CBOS za członkostwem Polski w UE było 85 proc. ankietowanych, 8 proc. przeciw, a 7 proc. nie miało zdania).

Badanie przeprowadzono w dniach 9–17 stycznia na liczącej 951 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Sondaż: Polacy najbardziej proeuropejscy w V4

Obywatele wszystkich czterech państw Grupy Wyszehradzkiej: opowiadają się za członkostwem w UE, ale Polacy w zdecydowanej większości. Z sondażu przeprowadzonego przez instytuty badawcze w Polsce, Czechach, Słowacji i na Węgrzech wynika także, że Polacy częściej chcą też, żeby ich kraj należał do grona państw-decydentów w przypadku podziału UE na dwie prędkości, a nawet stosunkowo często deklarują gotowość do ograniczania niezależności państw na rzecz skutecznego działania UE.