30 lat temu upadł Mur Berliński

Graffiti na pozostałościach Muru Berlińskiego, źródło: Pixabay, fot. igorelick

Mur dzielił Berlin na dwie części – Wschodnią i Zachodnią – od 1961 do 1991, czyli przez 30 lat. Tyle samo czasu upłynęło także od chwili, którą uważa się za symboliczny początek jego upadku. Choć w samym Berlinie ślady po murze to głównie turystyczne atrakcje, więcej śladów podziału Niemiec na RFN i NRD widać na poziomie całego kraju.

 

Przyjeżdżający do Berlina turyści z niemal całego świata chętnie fotografują się na Friedrichstrasse przy słynnym Checkpoint Charlie, gdzie za drobną opłatą pozować z nimi będą młodzi mężczyźni przebrani w sowieckie lub amerykańskie mundury. Do położonego tuż obok muzeum, pokazującego historię muru i najsłynniejsze próby jego sforsowania, zagląda o wiele mniej osób.

Jeszcze mniej idzie kilkaset metrów dalej, do Panometru – starej gazowni przerobionej na galerię-rotundę – aby zobaczyć instalację Yadegara Asisiego, perskiego artysty urodzonego w Wiedniu, a wychowanego w Niemczech. Ogromny półokrągły obraz pokazuje panoramę podzielonego murem Berlina z lat 80-tych – od Kreuzbergu aż po Mitte.

Przy fragmencie muru pozostawionym „ku pamięci” na Bernauer Strasse znów tłum, podobnie przy innym fragmencie, tuż obok berlińskiego Dworca Wschodniego, gdzie stworzono Galerię East Side. Kilometrowy odcinek muru pokryty jest ponad setką murali. Na najbardziej obleganym przez fotografów uwieczniono słynny pocałunek Leonida Breżniewa i Ericha Honeckera.

W Mauerpark natomiast, zielonym terenie stworzonym w miejscu stanowiącym niegdyś pas ziemi niczyjej między dwiema częściami Berlina, niewiele już zostało. Jest za to dużo młodzieży i organizowany co niedzielę pchli targ. Ślady muru zarasta trawa. Gdy 30 lat temu – w nocy z 9 na 10 listopada 1989 r. – tysiące mieszkańców Berlina Wschodniego zaczęło  (po zapowiedzi zmian w przepisach paszportowych) przekraczać granicę i przechodzić na zachodnią stronę miasta, a zdezorientowani NRD-owscy strażnicy graniczni po prostu otworzyli przejścia, rozpoczął się proces, który doprowadził ostatecznie do zjednoczenia Niemiec i całkowitego demontażu muru w listopadzie 1991 r. Przez ostatnie 2 lata swego istnienia Mur Berliński dzielił więc miast już bardziej symbolicznie.

Niemcy: AfD rośnie na wschodzie, ale nie wygrywa lokalnych wyborów

We wczorajszych wyborach we wschodnich landach zwycięstwa odniosły tradycyjne partie. Zarówno w Brandenburgii, jak i w Saksonii drugie miejsce przypadło populistycznej Alternatywie dla Niemiec (AfD), która osiągnęła najlepsze rezultaty w swojej historii.
 

 

Wybory do obu lokalnych parlamentów obserwowano w Niemczech z …

AfD coraz mocniejsza na wschodzie Niemiec

Ale ślady podziału Niemiec na 2 osobne kraje po II wojnie światowej do dziś widać. Szczególnie jeśli spojrzeć na wyniki wyborów. Tych do Bundestagu i do władz landowych. W ostatnich wyborach do parlamentu federalnego z września 2017 r. W skali całego kraju skrajnie prawicowa, eurosceptyczna i antyimigracyjna Alternatywa dla Niemiec (AfD) zdobyła 12,6 proc. głosów. Starczyło to, aby stać się trzecią siłą w Bundestagu (94 mandaty), ale wciąż do CDU/CSU oraz SPD – AfD traci sporo.

Gdy jednak spojrzeć tylko na landy, które kiedyś tworzyły NRD – wyniki partii skrajnych znacznie się poprawiają. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz Turyngii Alternatywa dla Niemiec wyprzedziła SPD. W Saksonii o ułamek procenta nawet CDU. To stąd pochodzić będzie większość posłów AfD. To właśnie frustracja i rozczarowanie mieszkańców wschodnich landów napędza politycznie skrajne ugrupowania.

Na Wschodzie AfD notowała poparcie od 16 do 22 proc. W Saksonii nawet 27 proc. W saksońskiej gminie Rathmansdorf w Górach Połabskich, gdzie startowała była już liderka AfD Frauke Petry, skrajna prawica zdobyła aż 44 proc. głosów. Średnio na terenach byłej NRD AfD poparł co piąty wyborca (21,5 proc.). Obrazu dopełniają wyniki wyborów lokalnych – w Saksonii na skrajną prawicę zagłosowało 27,5 proc. wyborców, w Brandenburgii – 23,5 proc, a w Turyngii – 20 proc. W żadnym z tych landów AfD nie uzyskała władzy, ale mocno poprawiła swoje wyniki, zaś partie głównego nurtu – CDU i SPD – straciły poparcie. W Turyngii wybory wygrała natomiast postkomunistyczna Lewica (Die Linke).

Niemcy: Lewica wygrywa wybory w Turyngii

Turyngia to pierwszy land w historii Niemiec, w którym wybory wygrała postkomunistyczna lewica. To również pierwszy land, w którym skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) pokonała w wyborach CDU.

 
Turyngia była trzecim wschodnioniemieckim polem bitwy, na którym Alternatywa dla Niemiec (AfD) …

Biznes woli zachodnie Niemcy

Radykalizacja mieszkańców wschodnich Niemiec, to skutek gorszej sytuacji gospodarczej. Landy byłej NRD gonią mocno Zachód, ale mają przed sobą jeszcze długą drogę. Co gorsza, od 15 lat tempo rozwoju wschodu nieznacznie wyhamowuje. Różnica siły gospodarczej między byłą RFN a byłą NRD wyniosła w 2016 r. 27 proc. Gdyby wyjąć z tego porównania wschodni Berlin – będzie to już jednak aż 32 proc.

Opublikowany na początku września raport rządu federalnego na temat stanu zjednoczenia Niemiec nie przynosi optymistycznych wniosków. Pełniąca obowiązki pełnomocnika rządu ds. wschodnich Niemiec posłanka SPD Iris Gleicke pisała we wstępie: „W najsłabszych regionach, tam gdzie ludzie czują się przegranymi globalizacji, mogą powstawać społeczne podziały prowadzące do coraz bardziej radykalnych postaw”.

Pomimo upływu 29 lat od zjednoczenia, wciąż niemiecki biznes koncentruje się na zachodnich landach. Ani jedno przedsiębiorstwo z 30 największych na giełdzie we Frankfurcie (tj. tych uwzględnianych w indeksie DAX 30) nie ma swojej centrali we wschodniej części kraju. W zdecentralizowanych Niemczech to bardzo kiepskie wiadomości. Co więcej, wiele niemieckich koncernów nawet nie ma w byłej NRD swoich dużych oddziałów. Niemiecka produkcja i niemiecki eksport to zatem w większości zysk dla zachodu kraju. Innowacje i nowe technologie także rodzą się w laboratoriach i na uniwersytetach na zachód od Szprewy i Elby.

Niemcy: Rolnicy protestują przeciw ostrzejszym wymogom środowiskowym

Niemieccy rolnicy zablokowali dziś ruch uliczny m.in. w Berlinie i w Bonn. Protest dotyczy wprowadzonego przez rząd obowiązku ograniczenia użycia nawozów azotowych w rolnictwie.

 

Rolniczy protest polega na masowym wjeździe traktorów do centrów miast. Oklejone plakatami z hasłami protestacyjnymi ciągniki wolno …

Wschodnie landy się wyludniają

Trudniejsza sytuacja gospodarcza i większe bezrobocie zmuszają wielu Niemców do przeprowadzki na zachód kraju. Wschodnie landy powoli się wyludniają. Autorzy parlamentarnego raportu przewidują, że do 2030 r. ubędzie ze wschodu tyle osób w wieku produkcyjnych (od 20 do 65 lat), że tylko co drugi mieszkaniec nie będzie dzieckiem lub emerytem.

Co trzecia osoba (niemal 32 proc.) będzie mieć powyżej 65 lat, a więc żyć niemal wyłącznie z renty lub emerytury. Niemcy zachodnie zestarzeją się do tego poziomu dopiero 30 lat później – w 2060 r. Ale wtedy była NRD będzie jeszcze starsza. Brak ludzi do pracy zniechęca do otwierania biznesu na wschodzie inwestorów z byłej RFN. Gospodarce to nie służy i koło się zamyka.

W ciągu ćwierć wieku od zjednoczenia (lata 1990-2015) liczba ludności we wschodnich landach zmniejszyła się o 15 proc. W Saksonii-Anhalt nawet o 22 proc. Tymczasem na zachodzie przybyło w tym samym okresie 7 proc. nowych mieszkańców. Imigracja, choć w byłej NRD bardzo się jej boją, nic nie zmieni. Uchodźcy i migranci także wolą się osiedlić na zachodzie kraju.

Przekonuje ich nie tylko kwestia większej szansy na zdobycie pracy, ale także lepsza atmosfera społeczna. Na wschodzie Niemiec dużo częściej dochodzi do ataków i incydentów o podłożu rasistowskim czy ksenofobicznym. Imigranci więc zamiast zasilić wschodnie landy, starają się ich uniknąć. Autorzy rządowego raportu przewidują, że do 2030 r. na wschodzie ubędzie kolejnych 7 proc. ludności.

Berlin zamraża czynsze na pięć lat

To już pewne: po Nowym Jorku teraz to Berlin zamraża czynsze. Przez pięć lat ceny najmu pozostaną na poziomie z czerwca br. Rosły, bo w modnym Berlinie na jedno mieszkanie przypada od 400 do 800 chętnych. A to jest okazją …