Jest porozumienie PiS i Porozumienia. Kiedy wybory?

Jarosław Kaczyński, fot. Piotr Drabik [Flickr], Jarosław Gowin [Public Domain]. Opracowanie: EURACTIV.pl

Jarosław Kaczyński, fot. Piotr Drabik [Flickr], Jarosław Gowin [Public Domain]. Opracowanie: EURACTIV.pl

Prezes PiS Jarosław Kaczyński i lider koalicyjnego Porozumienia Jarosław Gowin poinformowali wczoraj, że w najbliższą niedzielę wyborów prezydenckich nie będzie. We wspólnym oświadczeniu zapowiedzieli też, że marszałek Sejmu ogłosi nowe wybory prezydenckie w pierwszym możliwym terminie.

 

Oświadczenie to zostało przekazane do wiadomości w czasie trwającej w TVP debaty prezydenckiej z udziałem wszystkich kandydatów.

Na razie nie wiadomo kiedy nowe wybory zostaną ogłoszone, ale wiadomo, że na mocy tego porozumienia dziś rano Sejm ma przyjąć ustawę ws. korespondencyjnego głosowania, którą w całości odrzucił wcześniej Senat. Najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu dojdzie też do jej nowelizacji.

Senat odrzuca wybory korespondencyjne. Jak zagłosuje Sejm?

Nad ustawą odrzuconą przez Senat dziś ma głosować Sejm

Porozumienie PiS z Porozumieniem ws. majowych wyborów prezydenckich

„Po upływie terminu 10 maja 2020 roku oraz przewidywanym stwierdzeniu przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, marszałek Sejmu RP ogłosi nowe wybory prezydenckie w pierwszym możliwym terminie” – głosi oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina opublikowane wieczorem w PAP i w mediach społecznościowych.

Obaj politycy zapewnili w nim, że ich partie “przygotowały rozwiązanie, które zagwarantuje Polakom możliwość wzięcia udziału w demokratycznych wyborach”. Zapowiedzieli także, że “wybory przeprowadzone przez Państwową Komisję Wyborczą, w trosce o bezpieczeństwo Polaków, ze względu na sytuację epidemiczną, odbędą się w trybie korespondencyjnym”.

We wspólnym oświadczeniu liderzy dwóch z trzech koalicyjnych partii odnotowali ponadto, że  “Porozumienie Jarosława Gowina zobowiązuje się do poparcia ustawy o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r., a jednocześnie przedstawi, w uzgodnieniu z Prawem i Sprawiedliwością, propozycje jej nowelizacji”.

Dymisja wicepremiera Gowina. Co z rządem Zjednoczonej Prawicy?

Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin poinformował o złożeniu dymisji. „Uważam, że wybory powinny być przesunięte”, podkreślił polityk Porozumienia.

Wiadomo już, że – jak powiedział w TVN Adam Bielan, szef sztabu wyborczego starającego się o reelekcję Andrzeja Dudy – Zjednoczona Prawica chce, żeby to wyłącznie korespondencyjne głosowanie odbyło się jeszcze przed upływem kadencji urzędującego prezydenta, czyli  najpóźniej na początku sierpnia.

Nowe wybory z zachowaniem praw nabytych?

„Wybory mają zostać rozpisane na nowo, ale z zachowaniem praw nabytych, tzn. że kandydaci, którzy się zarejestrowali, zostają” – podał wczoraj serwis 300polityka.pl powołując się na nieoficjalne informacje. “Mówiąc inaczej, w nowelizacji, która jest częścią kompromisu zostanie zapisane zachowanie praw nabytych, ale będzie można w krótkim czasie zgłaszać nowych kandydatów” – wyjaśnił portal dodając, że w uzgodnieniu treści porozumienia uczestniczył również premier, który miał również uzyskać zgodę prezydenta.

Politycy PiS i Porozumienia zadowoleni

“W jedności siła. Polska potrzebuje sprawnego rządu. I sprawnie przeprowadzonych wyborów” – napisała wicepremier i wiceszefowa Porozumienia Jadwiga Emilewicz komentując na facebooku dołączony tekst porozumienia Kaczyńskiego z Gowinem. „Zjednoczona Prawica pozostaje jednością” – napisał inny polityk tej partii Kamil Bortniczuk. “Zjednoczona Prawica udowodniła, że potrafi osiągnąć porozumienie w sprawach najważniejszych dla Polski. Bez względu na skalę ataków opozycji. Pracujemy dalej!” – napisał natomiast minister aktywów państwowych Jacek Sasin na twitterze. Jego zastępca Zbigniew Gryglas dodał, że „wygrała odpowiedzialność za Polskę”.

Szef PKW: W maju nie uda się przeprowadzić w pełni wolnych wyborów

Czy będzie to miało jakikolwiek wpływ na decyzję o przeprowadzeniu wyborów?

Politycy PO: To wygrana Platformy

“To znaczy, że wygraliśmy, czyli warto być przyzwoitym KO górą, bo: 1. Wybory w maju są niebezpieczne 2. Wybory musi zorganizować PKW. Presja ma sens. Wiwat Konstytucja! Wiwat praworządność! Jeszcze będzie normalnie” – napisała na twitterze Izabela Leszczyna w reakcji na porozumienie PiS i Porozumienia. “Brak wyborów prezydenckich w maju jest sukcesem Koalicji Obywatelskiej, która od początku twierdziła, że nie ma możliwości zorganizowania demokratycznych i bezpiecznych wyborów w maju.#OniWyboryMyZycie #presjaMaSens” – wtórowała jej klubowa koleżanka Katarzyna Lubnauer.

Była premier Ewa Kopacz przypomniała natomiast, że choć jeszcze kilka dni temu “rządzący grzmieli, że wybory muszą odbyć się do końca maja”, to cztery dni przed wyznaczonym terminem głosowania “dwóch szeregowych posłów stwierdza, że 10 maja wyborów nie będzie”. “To nie jest prawdziwe, stabilne państwo. To imitacja praworządności i demokracji” – oceniła europosłanka PO na twitterze.

“A tak na marginesie: dwóch szeregowych posłów decyduje sobie o wyborach w 38 milionowym kraju. A gdzie jest I, albo II osoba w państwie, no albo już chociaż premier? Instytucje demokratyczne? Czyli kiedy? Kto? Jaką metodą? Jak się czujecie, Drodzy Wyborcy?” – zapytała natomiast w tym samym medium społecznościowym inna europosłanka PO Róża Thun.

Wspólne oświadczenie “dwóch szeregowych posłów” wzbudziło jednak wiele wątpliwości zarówno opozycyjnych kandydatów, jak i prawników oraz politologów.

Koronawirus: Trwa przedwyborczy chaos

Jak będą przebiegać wybory korespondencyjne? I czy w ogóle się odbędą?

Reakcje kandydatów

“Ilość spiętrzeń i suspensów, które funduje nam ta władza, jest naprawdę dojmująca” – skomentował to oświadczenie w TVN24 niezależny kandydat na prezydenta Szymon Hołownia. Zauważył też, że „wola jednego szeregowego posła jest w stanie łamać wszystkie przepisy”.

Natomiast kandydat Lewicy na prezydenta Robert Biedroń napisał na twitterze, że “podchody Gowina były tylko po to, żeby negocjować z Kaczyńskim”. Przypomniał przy tym, że jego ugrupowanie od początku mówiło, że wybory powinny się odbyć z poszanowaniem konstytucji w późniejszym terminie. “Teraz są ważniejsze problemy do rozwiązania. Po co był ten cały cyrk?” – skomentował Biedroń wspólne oświadczenie  liderów dwóch koalicyjnych partii.

“To bardzo ciekawe, że dwóch szeregowych posłów w czasie debaty prezydenckiej na cztery dni przed wyborami prezydenckimi ogłasza sobie de facto koniec kampanii prezydenckiej” – powiedział potem w TVN24. “To kuriozalna sytuacja” – podkreślił, która jego zdaniem pokazuje, że prezes PiS traktuje wszystkich jak marionetki. “(liderzy PiS i Porozumienia) Ograli (szefa PO Borysa) Budkę, ograli (prezesa PSL Władysława) Kosiniaka (-Kamysza) i teraz wdrażają swój plan” – podkreślił kandydat Lewicy na prezydenta.

“Wchodzenie w kompletnie pozaprawną radosną twórczość to anarchizowanie państwa i bezprawie” – ocenił natomiast wspólne oświadczenie liderów PiS i Porozumienia kandydat Konfederacji na prezydenta Krzysztof Bosak. “Przeprowadziliśmy kampanię ale wyborów nie będzie. To jest skrajnie niepoważne” – powiedział w TVN24. Podkreślił też, że procesem wyborczym w Polsce nie zarządzają liderzy dwóch partii i zapewnił, że z wyborów się nie wycofa i podtrzyma swoją kandydaturę.

Prawnicy nie kryją wątpliwości

Dla byłego prezesa TK Jerzego Stępnia największym zaskoczeniem jest to, że politycy mogą z góry założyć, że “Sąd Najwyższy wyda orzeczenie określonej treści, że stwierdzi nieważność czegoś, co w ogóle nie zostało przeprowadzone. “To są jakieś absurdy, które normalnemu  prawnikowi się w głowie nie mieszczą” – powiedział w TVN24.

Konstytucjonalista i szef Centrum Studiów Wyborczych Uniwersytetu Łódzkiego Krzysztof Skotnicki uważa natomiast, że skoro rozpisane mają być nowe wybory, to cała procedura wyborcza powinna obowiązywać od początku, ze zbieraniem podpisów łącznie. Jego zdaniem utrzymanie poprzednio zebranych podpisów nie jest bowiem zgodne z prawem.

Skoro są to nowe wybory – podkreślił – to jest to nie tylko kwestia zbierania podpisów, ale również przeprowadzenia całej kampanii wyborczej i przygotowania nowych kart do głosowania. Profesor zwrócił także uwagę, że cały czas mamy do czynienia z wieloma niewiadomymi, co ustawa, którą dziś ma przyjąć Sejm, nie reguluje wszystkiego. Nie określa ponadto wyborów korespondencyjnych, tylko raczej “jakieś głosowanie pocztowe”.

Politolodzy: Wybory zaczynają się od początku

W ocenie politologa Marka Migalskiego decyzja liderów dwóch koalicyjnych partii Zjednoczonej Prawicy oznacza, że “wszystkie zawirowania wokół zmiany ordynacji wyborczej ze strony PiS-u zakończyły się spektakularną klęską, czyli faktem nieodbycia się wyborów”.

“To oznacza, że wybory będą nieważne, bo się nie odbędą. Takiej formuły prawnej ja nie znam i chyba prawo nie zna” – powiedział w TVN24. W jego ocenie jeśli marszałek Sejmu ogłosi wybory, to będą to nowe wybory z nowymi kandydatami. “Kampania rozpoczyna się na nowo. To jest całkowicie nowa rzeczywistość polityczna” – podkreślił Migalski.

Inny politolog Radosław Markowski przewiduje, że teraz “każdy, zwłaszcza prawnicy, będzie musiał prześledzić, co tam takiego wykombinowano”. “Znam inne słowa, ale to kombinatorstwo jest dobrym określeniem” – podkreślił. Przedstawił też swoją koncepcje dotycząca najbliższej przyszłości: 10 maja wyborów nie ma, Sąd Najwyższy orzeka o ich nieważności, marszałek ogłasza wybory w konstytucyjnym terminie i te wybory zaczynają się od początku. ”To nie wygląda dobrze. Winnym tego całego zamieszania jest Prawo i Sprawiedliwość, które próbowało wszystkich przechytrzyć, a rzeczywistość okazała się trochę silniejsza” – ocenił Markowski.

Freedom House: Polska demokracja coraz bardziej słabnie

Spośród 29 ocenianych państw Europy Środkowo-Wschodniej tylko 10 zostało uznanych za w pełni demokratyczne