Wybory prezydenckie: Co mówią wyniki? Czego spodziewać się przed II turą? – ANALIZA

Rafał Trzaskowski, fot. @Rafał Trzaskowski [Facebook]

Rafał Trzaskowski, fot. @Rafał Trzaskowski [Facebook]

Co się wydarzyło we wczorajszych wyborach prezydenckich? Dlaczego? I co może stać się przed II turą 12 lipca?

 

Duda na prowadzeniu


Zgodnie z przewidywaniami Andrzej Duda zwyciężył w I turze wyborów prezydenckich. Jego wynik – według danych PKW po przeliczeniu głosów z ponad 99,78 proc. komisji – to 43,67 proc. – jest zgodny z przedwyborczymi sondażami, które dawały mu 43-44 proc.

Czy Duda jest zadowolony z wyniku? Pierwsze wyniki exit poll dawały Dudzie wygraną z wynikiem niecałych 42 proc. To była z jednej strony dobra informacja dla urzędującego prezydenta, ale z drugiej pozostawiała niedosyt w sztabie prezydenckim. Świadczyło o tym kurtuazyjne przemówienie, w którym urzędujący prezydent starał się docenić każdego z kandydatów i wrażliwość wyborców zarówno lewicowych, jak i wiejski elektorat głosujący częściej na PSL.

Przemówienie Dudy po ogłoszeniu wyników było skierowane do wszystkich, ponieważ ówczesny wynik (potem wynik wzrósł na aż 45,24 proc., ale potem spadł na obecne 43,67 proc.) nie mógł jeszcze dawać pewności przed II turą. Głosy przeliczone przez noc zmieniły jednak perspektywę i zdecydowanie umocniły Dudę przez II turą. Wskazywały bowiem na to, że zdobył on ponad 2,6 mln głosów więcej niż Rafał Trzaskowski. To więcej niż więcej niż łącznie elektorat Szymona Hołowni i Roberta Biedronia.

Czy to już rozstrzygnięte? Po ogłoszeniu wstępnych wyników Duda nie mógł być do końca zadowolony z wyniku i dlatego jego przemówienie nastawione było na zwiększenie mobilizacji sztabu przed II turą. Na jej brak wskazywało dotychczas wielu komentatorów. Wynik 43,67 proc. nie rozstrzyga jeszcze kwestii II tury, ale daje sporą zaliczkę i sprawia, że teraz to Trzaskowski musi przejąć znaczną większość wyborców Hołowni, Bosaka, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Roberta Biedronia oraz zmobilizować tych, którzy do głosowania nie poszli. Niemożliwe? Historia wyborów III RP pokazuje, że tak, ale przed nami zacięte dwa tygodnia kampanii.

Wybory prezydenckie: Andrzej Duda – 43,67%. Rafał Trzaskowski z 30,34% poparcia

Andrzej Duda został zwycięzcą I tury wyborów prezydenckich z wynikiem 41,8 proc. Na drugim miejscu znalazł się Rafał Trzaskowski, na którego głos oddało 30,4 proc. wyborców.

A Trzaskowski walczy


W I turze Trzaskowski przekonał do siebie 30,34 proc. wyborców. Czy to dużo? Przed głosowaniem największa partia opozycyjna zapowiadała, że chce przekroczyć próg 30 proc., co miało budować poczucie, że kandydat Koalicji Obywatelskiej dogania Dudę. Pierwsze wyniki dawały Trzaskowskiemu rzeczywiście rezultat powyżej tej granicy i potwierdzają to dane, które napłynęły z niemal 100 proc. komisji.

Czy taki wynik satysfakcjonuje kandydata Koalicji Obywatelskiej? Trzaskowski „wrócił” powyżej 30 proc. (po przeliczeniu głosów z 87 proc. komisji miał poniżej 29 proc.), ale opozycja nie osiągnęła efektu psychologicznego mobilizacji wokół kandydata z wynikiem wyższym od spodziewanego. Nie bez znaczenia jest też, że jeszcze nigdy w historii III RP kandydat z tak niskim wynikiem w I turze nie został prezydentem.

W trakcie przemówienia po ogłoszeniu wstępnych wyników Trzaskowski od razu przeszedł do ataku. Wyraźnie zaznaczył linie podziału między sobą a Dudą. To będą wybory pomiędzy tymi, którzy szanują prawa kobiet a tymi, którzy tego nie robią. To będą wybory pomiędzy tymi, którzy mówią obywatelom, że coś im dali, a tymi, którzy mówią, że wszystko w Polsce zawdzięczamy waszej ciężkiej pracy”. To zapowiedź nie tylko ostrego starcia z Dudą, ale też demonstracja siły, która ma pomóc skupić wszystkie siły polityczne przeciwne Dudzie i PiSowi wokół Trzaskowskiego.

Basket of deplorables? Jednocześnie kandydat PO stwierdził jednak, że „to będą wybory między tymi, którzy szukają, tak jak ja, porozumienia i wspólnoty – te całe 58 proc. – i tymi, którzy przez cały czas szukają konfliktu”.

Czy zdaniem Trzaskowskiego niecałe 42 proc. osób (wynik Dudy po exit poll), które oddały głos na Dudę, szukają cały czas konfliktu? Nawet jeżeli nie taka była intencja jego wypowiedzi, może ona zostać odczytana podobnie jak słowa Hillary Clinton z amerykańskiej kampanii prezydenckiej w 2016 r., gdy mówiła o godnych pożałowania wyborcach Trumpa lub słowach Republikanina Mitta Romneya z kampanii w 2012, gdy odciął się od 47% wyborców, którzy „i tak na niego nie zagłosują”. Zarówno Romney, jak i Clinton wybory przegrali.

Wybory prezydenckie: Trzaskowski wzywa Dudę do debaty 

Kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski wezwał wczoraj ubiegającego się o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudę do debaty przed drugą turą wyborów, która ma się odbyć 12 lipca. Na spotkaniu wyborczym w Zegrzu podkreślił, że jest do niej gotów „każdego dnia”.

Zadanie przed II turą. Jeżeli jednak Trzaskowski chce wygrać w II turze, musi przejąć ponad 80 proc. wyborców Szymona Hołowni (ponad 2,6 mln), Kosiniaka-Kamysza, Biedronia (obaj łącznie poniżej 900 tys.) oraz Bosaka (1,3 mln). Nawet jeżeli PO ma już plan, w jaki sposób to zrobić, wielokrotnie indagowany o to przez dziennikarzy podczas wieczoru wyborczego Bartosz Arłukowicz nie zdradził, w jaki sposób Trzaskowski zamierza starać się o te głosy.Jednocześnie sam Trzaskowski stwierdził, że jest otwarty na rozmowy z innymi kandydatami, również m.in. z Krzysztofem Bosakiem.

Przy wyniku około 30 proc. kluczowe będzie właśnie poparcie ze strony pozostałych kandydatów. Czy będzie to oznaczało skręt Trzaskowskiego w prawo? To bardzo prawdopodobne – w końcu będzie zabiegał o głosy przede wszystkim wyborców Hołowni, Bosaka i Kosiniaka-Kamysza, a więc elektorat umiarkowany i przeważnie konserwatywny.

Nadzieja? Według sondażu przeprowadzonego już po ogłoszeniu wyników exit poll, Duda i Trzaskowski idą „łeb w łeb” przed II turą. Tutaj piszemy szerzej o sondażu, który może dawać nadzieję kandydatowi KO.

Bardziej szczegółowo na temat wyników wyborów oraz reakcji pozostałych kandydatów po ogłoszeniu wyników piszemy tutaj.

Sondaż: W drugiej turze Duda i Trzaskowski idą “łeb w łeb”

Według najnowszego sondażu Kantar dla TVN24 w drugiej turze wyborów prezydenckich  różnica między  Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim wynosi jedynie 0,7 punktu procentowego.

Rozczarowanie kampanii


Kosiniak-Kamysz otrzymał jedynie 2,37 proc. głosów. Kandydat ludowców jeszcze w marcu był postrzegany jako jedyna postać po stronie opozycyjnej, która była w stanie zagrozić Andrzejowi Dudzie. Teraz jego wynik jest najlepszym rezultatem PSL w wyborach prezydenckich od 20 lat, ale wobec słabego wyniku przyszłość lidera ludowców staje pod znakiem zapytania.

„Dziękuję przede wszystkim za to, że byliście ze mną przez te ostatnie osiem, dziewięć miesięcy tej najdłuższej kampanii prezydenckiej w historii, która miała swoje różne zmienne, taki rollercoaster odbył się w tej kampanii” – mówił. Zastrzegł jednak, że „finał tej kampanii oczywiście nie daje mi osobiście satysfakcji.” „Nie ma co ukrywać”.

Jakie są przyczyny takiego wyniku kandydata ludowców? Po pierwsze, wejście do gry Rafała Trzaskowskiego i wycofanie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. W momencie, gdy wyborcy PO uznali, że kandydatka PO nie będzie w stanie nawiązać walki z Dudą, a kampania Hołowni była jeszcze na dość wczesnym etapie, Kosiniak-Kamysz wydawał się sensowną alternatywą dla centrowych wyborców. Start Trzaskowskiego i mobilizacja elektoratu PO wytrąciły mu ten argument z ręki.

A pandemia? Ona też sprawiła, że Kosiniak-Kamysz, który tak dobrze był odbierany podczas wieców i spotkań z wyborcami, zniknął w czasie, gdy kampania prowadzona była głównie w internecie. Na tym polu dał się wyraźnie wyprzedzić aktywnemu w sieci Hołowni.

Jaka frekwencja?


Wysoka frekwencja – według sondaży late poll – 63,8 proc. miała być wynikiem lepszym niż we wszystkich dotychczasowych wyborach po 1990 r., z wyjątkiem 1995 r., gdy blisko było przekroczenia magicznej granicy 70 proc.

PKW podała jednak, że po przeliczeniu głosów z ponad 87 proc. komisji frekwencja wynosi 53,29 proc. W poniedziałek po godz. 9 rano PKW podała frekwencję zbliżoną właśnie do tej, która podawana była w late poll. Obecnie wynosi ona 64,4 proc.

Wybory prezydenckie: Andrzej Duda rozpoczął kampanię przed II turą

Z perspektywy ubiegającego się o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy w drugiej turze  wybór jest już prosty: między Polską z czasów niekorzystnych rządów Platformy Obywatelskiej i Polską, w której rządy PiS zbudowały “fundament bezpieczeństwa życia codziennego”

Polaryzacja ma się dobrze


Ponad 74 proc. wyborców zagłosowało na Dudę lub Trzaskowskiego. To nieco wyższy procent wyborców, niż na PiS i PO zagłosowało w wyborach parlamentarnych na jesieni 2019 r.

Aż 90% wyborców w przedziale wiekowym 60+ zagłosowało na Dudę i Trzaskowskiego. Wśród wyborców w przedziale 50-59 lat ten odsetek to 83 proc.

Co nie zaskakuje, obaj kandydaci najmniejsze łączne poparcie zebrali wśród najmłodszych wyborców. W grupie wiekowej 18-29 było to „tylko” 43 proc. Dla porównania: ponad połowa wyborców Bosaka to właśnie osoby z najmłodszej grupy wiekowej.

Polaryzacja dotyczy więc w największym stopniu starszego pokolenia, bowiem w najmłodszym przedziale wiekowym wyniki w ogóle nie odzwierciedlają ogólnego wyniku. Tu wygrywa Trzaskowski przed Bosakiem, Hołownią i Dudą, ale różnice są minimalne.

Wieś za Dudą, miasta na Trzaskowskiego. Według wstępnych badań, ponad 54 proc. osób mieszkających na wsi głosowało na urzędującego prezydenta. Duda zostawia tu daleko w tyle Trzaskowskiego (19,8 proc.), a dramatyczny wynik na „swoim” terytorium zanotował Kosiniak-Kamysz (3 proc.)

Duda wygrywa zresztą też w miastach do 50 tys. i w tych 50-200 tys. Trzaskowski górą w miastach 201-500 tys. i zdecydowanie (47,2 proc. do 24,7 proc.) w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców.

Mapa nadal niebiesko-pomarańczowa. 12 województw dla Dudy, 4 dla Trzaskowskiego. Bronisław Komorowski w 2015 r. w I turze wygrał w 9 województwach, ale PO w wyborach parlamentarnych w 2019 r. już tylko 2. Trzaskowski odzyskał dla opozycji zachodniopomorskie i dolnośląskie, ale wyzwaniem przed II turą jest m.in. walka o Wielkopolskę i opolskie, gdzie sondaże nie dawały Dudzie wielkiej przewagi nad Trzaskowskim.

Wybory prezydenckie 2020: O zwycięstwie zdecydują niezdecydowani?

Na trzy dni przed wyborami sondaże wskazują Andrzeja Dudę jako zwycięzcę pierwszej tury, ale już w drugiej minimalnie wygrywa kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski.

Kogo poprą kandydaci?


Żaden z kandydatów nie zadeklarował na razie przeniesienia poparcia na Dudę lub Trzaskowskiego.

Kosiniak-Kamysz zadeklarował, że woli poczekać na oficjalne wyniki wyborów, prawdopodobnie jednak spośród kandydatów opozycyjnych będzie najbardziej skłonny do takiego kroku. Czy będzie to miało znaczenie? W końcu na kandydata ludowców, według wstępnych szacunków, głos oddało niecałe 0,5 miliona osób.

Bosak i Hołownia również nie deklarują poparcia przed II turą, choć Michał Kobosko ze sztabu tego drugiego nie wykluczył rozmów ze sztabem Trzaskowskiego. Poparcie to jednak nie będzie bezwarunkowe. Przekonanie to wzmocnił w początkowych słowach wywiadu dla Onetu właśnie Kobosko, który zaatakował Platformę Obywatelską i sposób prowadzenia przez nią kampanii. Niemniej, sam Hołownia w powyborczym wystąpieniu stwierdził, że wynik jednego z jego kontrkandydatów „wzbudza niepokój”.

Natomiast Robert Biedroń zadeklarował, że „jest gotów rozmawiać z każdym, kto jest gotów budować Polskę demokratyczną i praworządną„, co nie oznaczało jednoznacznej deklaracji, ale pozwalało sądzić, że przed II turą udzieli poparcia kandydatowi KO. Tak w rzeczy samej się stało. Były prezydent Słupska stwierdził, że lepiej lewicowym wartościom, o które zabiega, będzie służył Rafał Trzaskowski.

Będzie debata?

Taką nadzieję wyraził podczas briefingu prasowego w nocy z niedzieli na poniedziałek Rafał Trzaskowski i zaprosił prezydenta Dudę do dyskusji. „Jestem otwarty na każdą formułę, która będzie miała formę prawdziwej debaty”, powiedział kandydat KO. Tutaj piszemy o tym szerzej.