Dag Hammarskjöld: Dlaczego zginął największy mąż stanu XX w.?

Sekretarz generalny ONZ Dag Hammarskjöld. Zdjęcie ONZ / AF www.un.org

Sekretarz generalny ONZ Dag Hammarskjöld. Zdjęcie ONZ www.un.org

Dag Hammarskjöld był sekretarzem generalnym ONZ i „największym mężem stanu stulecia”, jak powiedział o nim John F. Kennedy. Zginął w katastrofie lotniczej w 1961 r. Jej przyczyn do dziś nie wyjaśniono. Duński reżyser Mads Brügger podjął próbę zbadania okoliczności śmierci dyplomaty. Poszukiwania udokumentował w filmie „Cold Case Hammarskjöld”.

 

Dag Hammarskjöld był drugim sekretarzem generalnym w historii ONZ. Uznany został również jednym z najlepszych. W trakcie drugiej kadencji we wciąż niewyjaśnionych okolicznościach zginął w katastrofie samolotu DC-6 w Rodezji Północnej, będącej wówczas protektoratem brytyjskim (dziś Zambia). Hammarskjöld leciał negocjować zawieszenie broni w kryzysie w nowo proklamowanej republice Kongo Brazzaville. Jest on jedną z zaledwie czterech osób, które otrzymały Nagrodę Nobla pośmiertnie.

Hammarskjöld był sekretarzem generalnym ONZ od 1953 r. do swojej śmierci w 1961 r. Do jego najważniejszych osiągnięć należy restrukturyzacja ONZ celem zwiększenia jej skuteczności, stworzenie podstaw dla operacji pokojowych ONZ oraz skuteczne wdrożenie jego „dyplomacji prewencyjnej” w sytuacjach kryzysowych od Bliskiego Wschodu przez Afrykę po Chiny.

Komitet Noblowski przyznał Hammarskjöldowi Pokojową Nagrodę Nobla „w podziękowaniu za wszystko co zrobił, co osiągnął, o co walczył: o pokój i dobrą wolę wśród narodów i ludzi”.

Prezydent USA John F. Kennedy nazwał Hammarskjölda „największym mężem stanu naszego stulecia”.

Tymczasem, duński reżyser Mads Brügger poświęcił mu swój ostatni film ‘Cold Case Hammarskjöld” (2017). Dokument był nominowany do zeszłorocznej nagrody filmowej LUX przyznawanej przez Parlament Europejski. Potraktowaliśmy to jako pretekst do przybliżenia sylwetki tego wielkiego dyplomaty, a także krótkiej rozmowy z reżyserem.

 

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Dlaczego wybrał Pan liczącą już ponad 50 lat historię na temat swojego filmu?

W 2011 r. przeczytałem o szwedzkim badaczu Göranie Björkdahlu, który starał się odnaleźć świadków katastrofy samolotu, którym leciał Dag Hammarskjöld w Ndoli, która dziś jest częścią terytorium Zambii. Uznałem, że jest to ciekawy temat ponieważ oficjalna wersja sprzed lat, która jest aktualna do dziś, zakłada, że maszyna rozbiła się przez błąd pilota. Spotkałem się z Göranem i już nie mogłem się wycofać.

Jednak w historii, nawet nie tak odległej, nie brakuje niewyjaśnionych zagadek. Dlaczego więc akurat sprawa śmierci Hammarskjölda stała się dla Pana ważna?

Mads Brügger: Już sam pomysł, by przyczynić się do śmierci Sekretarza Generalnego ONZ, jeśli jest to faktycznie prawdą, jest zatrważający. Tymczasem, niedawno ONZ opublikowało raport, który zakłada, że spisek rzeczywiście miał miejsce.

Nie jestem katolikiem i nie chciałbym nikogo urazić tymi słowami, ale dla mnie zamordowanie Sekretarza Generalnego ONZ jest czynem gorszym od zabicia papieża, ponieważ stanowisko tego ostatniego jest bliskie, w pewnym sensie, światowemu przywództwu. A jeśli taka konspiracja, mająca na celu pozbawienie życia Hammarskjölda rzeczywiście miała miejsce, oznacza to, że kluczowe kraje członkowskie ONZ miały w tym swój udział.

Wedle raportu ONZ samolot, którym podróżował Dag Hammarskjöld został poddany jakiejś formie ataku.

Mads Brügger: Wskazuje też na to, że niechęć krajów do dzielenia się ze śledczymi ONZ dokumentami mogącymi rzucić nieco więcej światła na to zdarzenie, była i jest przyczyną tego, że śledztwo które przeprowadzono było niepełne.

Kraje, które ma Pan na myśli, to…

Głównie chodzi mi o Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone i Republikę Południowej Afryki. To one posiadają dokumenty, które zawierają informacje, co tak naprawdę się wydarzyło. Zapytano kiedyś przedstawicieli amerykańskiego środowiska służb wywiadowczych i bezpieczeństwa, czy pośród dokumentów, jakie posiadają, jest taki, który potwierdziłby zeznania byłego oficera NSA, Charlesa Southalla, który służąc w bazie NSA na Cyprze, miał wejść w posiadanie nagrania pochodzącego ze spadającego samolotu. Odpowiedź była twierdząca, aczkolwiek przedstawiciele odmówili upublicznienia tych dokumentów zasłaniając się tajemnicą państwową i bezpieczeństwem państwa. Ich zachowanie potwierdziło fakt istnienia tych dokumentów, a także tego, jaką wartość przedstawiają. To, że ponad 50 lat po tragedii, która rozegrała się w Ndoli, dokumenty na ten temat są nadal tajne, jak dla mnie, potwierdza, że coś faktycznie było na rzeczy.

Co według Pana się wtedy wydarzyło? Dlaczego działania szwedzkiego dyplomaty, który był niebywale zaangażowany w niesienie pomocy krajom Afryki, borykających się z jarzmem kolonializmu, tak przeszkadzały krajom, które Pan wymienił?

Pyta Pani o ich motyw?

Dokładnie.

W skrócie, przede wszystkim ich działanie było motywowane chęcią utrzymania Katangi, jednej z prowincji Konga, w sferze wpływów państw zachodnich. Należy pamiętać, że jest to region niebywale bogaty w złoża cennych minerałów – dla przykładu, uran stosowany w produkcji amerykańskich bomb nuklearnych był wydobywany właśnie w Katandze, przez brytyjsko-belgijski konglomerat. Dag Hammarskjöld, natomiast, miał w planach zjednoczenie Katangi z Kongo, przez co był uznawany za zagrożenie dla zachodnich interesów.

Brytyjski premier, Harold Macmillan nazwał go dosłownie ‘zagrożeniem dla zachodniej cywilizacji’, a francuski prezydent Charles de Gaulle odmawiał spotkań z Hammarskjöldem. Ludzie u władzy uważali Hammarskjölda za swego rodzaju buntownika, którego działania były nieprzewidywalne i z którym, mówiąc kolokwialnie, należało zrobić porządek.

Sam pomysł przyczynienia się do śmierci Sekretarza Generalnego ONZ uważam za głupi – koniec końców, zawsze jest szansa, że zostanie on zastąpiony przez osobę o podobnych poglądach. Natomiast śmierć Hammarskjölda, który dążył do uczynienia z ONZ organizacji bardzo aktywnej i zdecydowanej naruszyła ten jego zamysł. I dlatego uważam, że jego śmierć pozostaje traumą dla organizacji.

Pański film ukazuje Afrykę jako teren działań, niejako plac zabaw, światowych mocarstw, a jej mieszkańców przedstawia jako ofiary. W swoim filmie porusza Pan też kwestię celowego rozpowszechniania wirusa HIV w Afryce.

Tak. Doniesienia o złowieszczym programie szczepień, którego celem miała być zmiana demografii Republiki Południowej Afryki nadal nie zostały dogłębnie zbadane.

Choć New York Times podważa te doniesienia.

Tak, co uważam za absurd. Są naukowcy, którzy twierdzą, że mogło to mieć miejsce, pod warunkiem, że istniały dostateczne zasoby odpowiednich materiałów. Jeśli wiesz ile pieniędzy reżim apartheidu inwestował wówczas w badania nad bronią biologiczną i chemiczną, to istnienie tego programu nie jest tak nieoczywiste, jak się może wydawać. W jednym z ośrodków badawczych miały miejsce badania, mające na celu uczynienie czarnych mieszkanek RPA bezpłodnymi – ten fakt jest potwierdzony. Natomiast, jeśli ktoś nie jest świadomy zła i desperacji reżimu apartheidu, to oczywiście to o czym teraz rozmawiamy wydaje się być szaloną teorią spiskową.

Ale mój film dokumentuje, że w jakiś sposób południowoafrykański reżim był zaangażowany w planowanie ludobójstwa. Mówili o ludobójstwie, a my udokumentowaliśmy, że w ten czy inny sposób realizowali ten plan.

 

Więcej o Dagu Hammarskjöldzie TUTAJ