Ludzie wciąż giną za prawa człowieka, choć mamy XXI wiek – WYWIAD

marie Arena | Nagroda Sacharowa

Marie Arena, fot. Parlament Europejski

„Wybór laureata tegorocznej Nagrody Sacharowa jest naprawdę bardzo trudny, ponieważ wszyscy nominowani ryzykują swoją wolność, często też życie”, mówi Marie Arena* w rozmowie z EURACTIV.pl tuż przed ogłoszeniem wyników tegorocznej nagrody Parlamentu Europejskiego.

 

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Sytuacja praw człowieka na świecie nie wygląda najlepiej. Podstawowe prawa są łamane w najbliższym sąsiedztwie Unii Europejskiej – na przykład w Turcji, Rosji, Syrii czy Ukrainie. Jak UE na to reaguje i czy może robić więcej?

Marie Arena: Mamy tutaj pewne narzędzia. Po pierwsze, są to instrumenty dyplomatyczne, na przykład rezolucje. Wykorzystujemy je, aby wyrazić swoje zaniepokojenie lub sprzeciw wobec działań rządów, które nie przestrzegają podstawowych praw i wolności. A to przyczynia się do zwiększenia nacisku społeczności międzynarodowej.

Poza tym przyznajemy Nagrodę Sacharowa, która została ustanowiona, aby promować tych, którzy bronią praw człowieka i poświęcają temu swoje życie. Możemy też rekomendować nałożenie sankcji. Wachlarz naszych możliwości jest więc dość szeroki. 

Ale czy “miękka siła” w postaci rezolucji czy Nagrody Sacharowa może realnie wpływać na zachowania rządów?

Czasem tak, czasem nie. Niektóre rządy w większym stopniu przejmują się opinią społeczności międzynarodowej niż inne. Choć czasem oczywiście przestrzegają międzynarodowych standardów po prostu, żeby utrzymać napływ inwestycji do kraju.

Kiedy jednak ta miękka siła nie działa, musimy uciekać się do mniej przyjemnych narzędzi, np. sankcji. To więc, jak działamy, zależy od stanu relacji z danym państwem, ale też od tego, czy takiemu państwu zależy na pozytywnej opinii społeczności międzynarodowej.

Finaliści tegorocznej nagrody Sacharowa

Brazylijscy obrońcy praw człowieka, kenijscy studenci i ujgurski ekonomista znaleźli się w finale tegorocznej nagrody im. Sacharowa przyznawanej przez Parlament Europejski osobom i organizacjom broniącym praw człowieka i podstawowych wolności.

Przejdźmy do tegorocznych finalistów Nagrody Sacharowa. Mamy reprezentantów trzech państw – Brazylii, Chin i Kenii. Dlaczego zostali wybrani akurat ci ludzie?

Wybór jest naprawdę bardzo trudny, ponieważ wszyscy nominowani ryzykują swoją wolność, często też życie. W tej chwili jednak nasza krótka lista została ograniczona do trzech nominacji. Każda z nich reprezentuje inną ważną kwestię z punktu widzenia praw człowieka.

Po pierwsze, mamy więc sprawę Amazonii. I to nie tylko w kontekście obrony praw człowieka, ale i środowiska. Tam naprawdę wielu ludzi zostało zabitych, tylko dlatego, że stanęli w obronie prawa do życia na czystej planecie. Mariel Franco, jedna z nominowanych, została zabita właśnie z tego powodu.

Drugą kwestią jest sytuacja mniejszości ujgurskiej w Chinach. Nominatem jest Ilham Tohti, który działa na rzecz praw Ujgurów i za to odsiaduje wyrok w chińskim więzieniu.

W końcu mamy też kwestię okaleczania kobiecych narządów płciowych, reprezentowaną przez pięcioro kenijskich studentek, występujących jako „The Restorers”. To ważna sprawa, bo mamy XXI wiek, ale nadal żyjemy w świecie, gdzie kobiety są okaleczane tylko dlatego, że są kobietami.

Wszystkie te problemy są naprawdę ważne. Kiedy przyznajemy nagrodę, musimy jednak wyróżnić jeden z nich. Niezależnie od tego, jaki będzie ten wybór, nie możemy ustawać w wysiłkach, aby wspierać jak najszersze grono aktywistów na całym świecie.

Wszyscy nominaci są spoza Europy. A co z naruszeniami praw człowieka na naszym kontynencie? Na przykład w Polsce czy na Węgrzech? Albo w przypadku mniejszości macedońskiej w Grecji czy niewolniczej pracy we Włoszech? Może UE powinna częściej dostrzegać przypadki łamania podstawowych wolności w państwach członkowskich?

Z pewnością tak. Trudno skutecznie promować prawa człowieka, jeżeli samemu ma się z tym problem. Dlatego właśnie uruchomiliśmy wobec niekórych państw procedurę art 7. Nie jest to działanie przeciwko ludziom żyjącym w Polsce i na Węgrzech, tylko po to, aby zapewnić, że ich prawa będą przestrzegane. Dla Europejczyków ich podstawowe prawa są naprawdę bardzo ważne. Dopiero jeżeli będą w pełni przestrzegane u nas, pokażemy, że naprawdę możemy być obrońcą praw człowieka na arenie międzynarodowej.

Odnotowujemy też, że kiedy ograniczamy swoją aktywność, w niektórych państwach stan przestrzegania praw człowieka zdecydowanie się pogarsza. Na przykład mamy teraz w Europie wielu pracowników, którzy przybyli do nas z państw trzecich i pozostają bez jakiejkolwiek ochrony. I my musimy im tę ochronę zapewnić, bo każdy, kto znalazł się na terytorium UE nie może bez niej pozostać.

Turcja chce od UE więcej pomocy dla syryjskich uchodźców

Prezydent Turcji zagroził, że jego kraj „pozwoli uchodźcom z Syrii na wyjazd do UE”, jeśli Bruksela nie przekaże więcej pomocy, a państwa europejskie nie wesprą tureckiego planu utworzenia na syryjskim terytorium „strefy bezpieczeństwa”. Recep Tayyip Erdogan zapowiedział, że poruszy tę …

Zakończmy inną kwestią. W tym roku ONZ włączył aborcję w poczet praw człowieka. Tymczasem na Malcie obowiązuje zakaz aborcji, a w Polsce mamy restrykycjne przepisy. Co może zrobić UE na tym polu?

Na pewno potrzebna jest nam debata na ten temat w Parlamencie Europejskim. Aborcja jest bardzo wrażliwą kwestią, ponieważ jest postrzegana przez pryzmat moralności. Moim zdaniem jednak prawo do legalnej aborcji jest kwestią zdrowia, a więc pomocy ludziom, których zdrowie może być zagrożone. Musimy jasno powiedzieć, że zdrowie jest fundamentalnym prawem każdego człowieka w Europie.

Poza tym nie tylko w państwach takich jak Polska czy Malta aborcja jest trudnym tematem. Również w krajach, gdzie jest ona teoretycznie legalna, zabieg może nie zostać przeprowadzony ze względu na klauzulę sumienia. Tak dzieje się np. w niektorych regionach Włoch.

 

*Marie Arena – belgijska posłanka do Parlamentu Europejskiego. Reprezentuje frakcję Europejskich Socjalistów i przewodniczy podkomisji ds. praw człowieka.