Na początku był chichot, ale dziś już sześć państw wdraża feministyczną politykę zagraniczną [WYWIAD]

Ann Bernes, Szwecja, feministyczna polityka zagraniczna

Ann Bernes, szwedzka ambasador ds. równości płci i koordynator wdrażania feministycznej polityki zagranicznej. / Zdjęcie: Twitter [@SweMFA]

„Pandemia przyczyniła się do pogłębienia nierówności płci i dalszego wzrostu przemocy na tle płci. Tym ważniejsze jest wdrożenie feministycznej polityki zagranicznej i włączenie perspektywy płci do programu odbudowy”, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.sk Ann Bernes, szwedzka ambasador ds. równości płci i koordynator wdrażania feministycznej polityki zagranicznej.

 

 

Lucia Yar, EURACTIV.sk: W 2014 r. ówczesna minister spraw zagranicznych Szwecji Margot Wallström przedstawiła pierwszą na świecie koncepcję tzw. feministycznej polityki zagranicznej (FPZ). Cztery lata później szwedzki resort dyplomacji opublikował podręcznik wdrażania koncepcji. Jak ocenia Pani początki szwedzkiej feministycznej dyplomacji?

Ann Bernes: Koncepcja feministycznej polityki zagranicznej była niemałym zaskoczeniem zarówno dla naszego systemu, jak i dla świata. Reakcje były bardzo różne. Nasza minister określiła to jako „efekt chichotu”. Dziś jednak o żadnym chichocie nie ma mowy.

Oczywiście wciąż spotykamy się z różnymi opiniami, ale tak to już jest w przypadku niestandardowych idei. Dowodem na nasz sukces jest zresztą fakt, że dziś już sześć państw wdraża feministyczną politykę zagraniczną lub dyplomację, a jeszcze więcej jest zainteresowanych tą ideą. Ostatnio Libia wyraziła wolę włączenia tego podejścia do swojej polityki zagranicznej. Tak więc nie jesteśmy sami.

Co zmieniło się w koncepcji FPZ od 2014 r.?

Przez te lata nie zmieniło się nic. Jeśli spojrzeć do naszych corocznie publikowanych planów działań, można zobaczyć, że zarówno cele długoterminowe, jak i aktorzy, narzędzia i podejścia pozostają te same. Zmieniają się tylko działania, których realizacja przewidziana jest na dany rok.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że FPZ to w założeniu podejście, a nie pakiet działań. Dziś większy nacisk niż kiedykolwiek kładziemy na kontekst sytuacyjny. Nie zwracamy uwagi wyłącznie na to, w jakim punkcie znajdujemy się w naszych własnych oczach, ale współpracujemy z lokalnymi podmiotami. To jedyna droga, by FPZ stała się koncepcją skuteczną, wiarygodną i zrównoważoną.

Jeśli cokolwiek uległo zmianie przez te lata od przedstawienia koncepcji FPZ, to zwiększony został nacisk na jej rozwój i kontakty międzynarodowe. Wymieniamy się doświadczeniami, uczymy się od innych, nie poddajemy się i kontynuujemy nasze wysiłki.

Feministyczna polityka zagraniczna. Kobiety uratują świat? [WYWIAD]

„Feministyczna Polityka Zagraniczna to koncepcja, która wymaga zmiany myślenia, zmiany paradygmatu z państwowo-centryczności na obywatelo-centryczność” podkreśla Małgorzata Kopka-Piątek.

Rola ambasadora takiej misji wydaje się niełatwa, ale jednocześnie jest to coś innowacyjnego. Jak odnajduje się Pani w tej funkcji?

To stanowisko łączy w sobie kilka ról, zarówno zewnętrznych, czyli roli przedstawiciela i adwokata FPZ, jak również wewnętrznych – roli osoby wspierającej i dopingującej rozwój FPZ.

Jak trudna jest ta druga rola, zwłaszcza dla osoby pracującej w dyplomacji?

Wspieranie innowacyjności i niestrudzonego wysiłku koleżanek i kolegów nie jest samo w sobie trudne, ale staram się ich wspierać również wtedy, gdy z czymś sobie nie radzą. Na przykład próbuję skontaktować między sobą osoby, które pracują nad tymi samymi problemami w różnych miejscach.  Takie „łączenie” to jeden z najbardziej inspirujących aspektów mojej pracy. To wspieranie poszczególnych osób w uczeniu się i czerpaniu pomysłów od siebie nawzajem.

Ta otwartość i nacisk na stały rozwój i kreatywne myślenie jest od początku nieodłącznym elementem FPZ. Do jej rozwijania zostali zaproszeni wszyscy członkowie szwedzkiej służby zagranicznej. Dla wielu z nich okazało się to wartościowym doświadczeniem. Wielu zaobserwowało korzyści FPZ na konkretnych przykładach i doceniło to nowe podejście, nowe spojrzenie na sytuację, społeczeństwo i konflikty na świecie.

Jak to wygląda w praktyce?

Wdrażanie FPZ spoczywa na barkach całej służby zagranicznej i obejmuje zarówno zadania zewnętrzne, jak i pracę wewnętrzną. Odpowiedzialni za wprowadzanie FPZ są wszyscy, niezależnie od portfolio i departamentu. Ja i moja jednostka odpowiadamy natomiast za planowanie i koordynację całości pracy nad FPZ.

Staramy się pozyskiwać stałe wsparcie. Im więcej osób nad czymś pracuje, tym więcej pojawia się kwestii, którymi należy się zająć – zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz. Bardziej niż kiedykolwiek wyszliśmy w kierunku oczekiwań społeczeństwa co do równości płci.

Dlatego jeśli na przykład ktoś chce dowiedzieć się więcej o szwedzkiej polityce równości płci albo planuje organizację wydarzenia lub napisanie artykułu na ten temat, to zazwyczaj zwraca się do nas i do naszych misji. W takich sytuacjach nasze misje potrzebują osoby wspierającej albo jednostki koordynujących, na której mogą polegać i z którą mogą się skonsultować w celu uzyskania rady lub inspiracji.

(Nie)Feministyczna polityka zagraniczna

Odsetek kobiet w polityce zagranicznej i dyplomacji europejskiej wzrasta, jednak wciąż zajmują one głównie stanowiska niższego i średniego szczebla – mniej decyzyjne i gorzej opłacane. Nic nowego pod słońcem – już w 1976 r. prof. Robert Putnam nazwał to zjawisko …

A jak przyjęto koncepcję FPZ poza Szwecją? Czy tam też spotkała się ona ze wspomnianym „efektem chichotu”?

Działamy tak samo systematycznie zarówno na forum wewnętrznym, jak i zewnętrznym i na wszystkich polach polityki zagranicznej. Okazało się to trafnym podejściem. Gdy w latach 2017-2018 Szwecja była niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, przyczyniliśmy się do włączenia w prace w obszarze pokoju i bezpieczeństwa także aspektów dotyczących płci i kobiet, wzmacniając rolę tych aspektów w kontekstach misji i przemówienia przewodniczącego w sytuacjach kryzysowych. Dzięki naszym staraniom przemoc na tle płci w konfliktach zbrojnych stała się samowystarczalnym kryterium do nałożenia sankcji.

Dorpwadziliśmy również do tego, że Rada Bezpieczeństwa w większym stopniu konsultuje się obecnie z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego, także z organizacjami na rzecz praw kobiet. W czasie naszej prezydencji w RB w 2018 r. po raz pierwszy doszło do wyrównania w tym aspekcie proporcji między obiema płciami.

A co jeśli chodzi o inne organizacje międzynarodowe?

Takie samo podejście stosujemy w Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), której Szwecja obecnie przewodniczy.

W pierwszej połowie 2023 r. przypada natomiast nasze przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej i zastanawiamy się obecnie, jak wdrażać FPZ również na tym forum, włączając ją w każdy aspekt pracy, każdą decyzję i oświadczenie.

Wspomnieliśmy o sześciu krajach, które już teraz wdrażają FPZ. Czy czerpiecie inspirację także z doświadczeń innych państw, jak Kanada czy Francja?

Oczywiście. W ciągu ostatniego roku wzmocniliśmy naszą sieć, nawet jeśli nie byliśmy w stanie spotkać się osobiście. Dbaliśmy jednak o silny dialog i współpracę we wdrażaniu FPZ.

18 lutego nasza minister spraw zagranicznych (Ann Linde – red.) przyjęła swoich odpowiedników z innych państw wdrażających feministyczną politykę zagraniczną na pierwszym ministerialnym spotkaniu poświęconemu FPZ. Następnie odbywały się spotkania na szczeblu eksperckim w sześciu stolicach oraz w Nowym Jorku.

Oczywiście, że możemy się uczyć od siebie nawzajem. Ciągle pojawiają się nowe wyzwania, więc FPZ wymaga ciągłej rewizji i nieustannego rozwijania.

Kobiety, które w 2020 r. zmieniły świat: Od gospodyni domowej walczącej z dyktaturą po "boginię demokracji"

To one pokazały w minionym roku, że kobiety miały, mają i będą miały ogromny wpływ na rzeczywistość i sytuację na świecie.

Czy pandemia wpłynęła jeszcze na jakieś aspekty Waszej pracy?

Tak, to jasne. Pandemia wpłynęła na życie wszystkich ludzi, także w obszarze równości płci. COVID-19 przyczynił się do pogłębienia różnic między płciami i dalszego wzrostu przemocy na tle płci.

Dlatego w obliczu kryzysu wywołanego koronawirusem tym ważniejsze staje się wdrożenie feministycznej polityki zagranicznej i nacisk na włączenie perspektywy płci i praw człowieka w program odbudowy. Na początku to nie było takie oczywiste. Te aspekty w ogóle nie były brane pod uwagę i Szwecja często jako jedyna poświęcała im zainteresowanie.

Jaka była wtedy reakcja innych krajów?

Spotkaliśmy się z pewnym zdziwieniem. Wiele osób nie rozumiało, jak w ogóle możemy mówić o prawach kobiet, gdy świat nęka kryzys. Dla nas ważne było, by podkreślać, że równość płci i prawa człowieka to kwestie, które powinny być brane pod uwagę zawsze, w każdym obszarze polityki. Nie możemy o nich zapominać, niezależnie od tego, co jest akurat przedmiotem dyskusji.

Rozwój FPZ niewątpliwie zainspirował wiele państw. Ale w innych, zwłaszcza w państwach „nowej UE” słowo „feminizm” wciąż często wywołuje pobłażliwe uśmiechy i kpiny. W jaki sposób należy promować FPZ w takich krajach?

Z mojego punktu widzenia i z tego, co udało mi się zaobserwować, mogę potwierdzić, że FPZ jest bardziej nastawiona na zmiany niż tradycyjna polityka zagraniczna. Między innymi dlatego, że zakłada ona postrzeganie równości płci nie tylko jako priorytetu, ale również jako żywotnego interesu.

Także dlatego, że nie da się uczynić polityki bardziej wrażliwą na kwestię płci bez kwestionowania jej podstaw. Wdrażanie feministycznej polityki zagranicznej wymaga rewizji podstaw, rewizji systemu i struktur. Trzeba zmienić bardzo wiele.

Jeśli chodzi o samo słowo „feminizm”, to wywołuje ono więcej kontrowersji niż wyrażenie „równość płci”. Nie wszyscy rozumieją te koncepty, ale większość ma mocno ugruntowaną opinię na temat feminizmu. Jeśli rozpocznie się dyskusję, pojawia się szansa, by wpłynąć na myślenie ludzi. Można zapytać poszczególne osoby, dlaczego pogardzają polityką, która dąży do wspierania praw człowieka.

Można nawiązać dyskusję z najbardziej wpływowymi grupami. Nie zawsze jest to łatwe, ale dotarcie do kluczowych grup to już połowa sukcesu. Druga połowa to znalezienie argumentów, które do nich przemówią, tak, by oni z kolei wpłynęli na innych.

Unia Europejska ma nowy plan działania ws. równości płci

Celem Komisji Europejskiej jest wyeliminowanie strukturalnych przyczyn zróżnicowania sytuacji kobiet i mężczyzn oraz dyskryminacji ze względu na płeć.

Czy takie dyskusje rzeczywiście działają?

Z naszych obserwacji wynika, że FPZ często spotyka się z pozytywnym zaskoczeniem. Pomagają w tym statystyki, za pomocą których odnosimy się bezpośrednio do kwestii, które najbardziej interesują naszych rozmówców i przedstawiamy na przykład argumenty gospodarcze lub dotyczące równości płci. Staramy się zachęcić ich poprzez przedstawienie rzeczywistości z nowej, nieoczekiwanej perspektywy i nieznanych im faktów.

Ale można też przekonać ludzi poprzez odwołanie do emocji. My na przykład wykorzystaliśmy wystawę „Szwedzcy ojcowie”, na którą złożyło się 25 fotografii ojców w wielu sytuacjach, dobrze znanym osobom, które mają dzieci.

Wystawa ta obiegła świat i stała się bodźcem dla wielu dyskusji, także w lokalnych społecznościach, na takie tematy jak choćby urlop rodzicielski. W niektórych krajach do udziału w wystawie zaproszono także lokalnych ojców, aby przynieśli własne zdjęcia z dziećmi. W Szanghaju w wyniku takiej akcji powstała wystawa z 25 zdjęciami chińskich ojców obok zdjęć ojców ze Szwecji. Wystawa została wyeksponowana na największej stacji metra w kraju. Dziennie przechodzi tam sześć milionów ludzi.

Tak więc nasze doświadczenie pokazuje, że zmiany są możliwe, nawet jeśli przeszkody ku temu wydają się nie do pokonania.

Feministyczna Polityka Zagraniczna: Kobiety Uratują Świat? [PODCAST]

O idei feministycznej polityki zagranicznej oraz roli kobiet w życiu społeczno-politycznym, przede wszystkim w obszarze relacji międzynarodowych opowiadała Małgorzata Kopka-Piątek z Fundacji Heinricha Bölla.