Dezinformacja: Skuteczna metoda zniechęcania kobiet do polityki?

Jak dezinformacja jest wykorzystywana przeciwko kobietom w sieci? - rozmowa z Niną Jankowicz

Jak dezinformacja jest wykorzystywana przeciwko kobietom w sieci? - rozmowa z Niną Jankowicz [Photo via Gage Skidmore]

Dezinformacja jest zagrożeniem dla działania systemów demokratycznych, a wymierzona w kobiety ma dalekosiężne skutki, włącznie ze zmniejszeniem ich reprezentacji w życiu publicznym, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl Nina Jankowicz z Wilson Center, ekspertka ds. walki z dezinformacją i autorka książki How to Lose the Information War.

 

 

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Mimo że seksizm wciąż przenika do wielu sfer naszego życia, mało mówi się o nim w kontekście działań w internecie, skierowanych wobec polityczek, aktywistek czy działaczek społecznych. Jest Pani współautorką raportu (Malign Creativity: How Gender, Sex, and Lies are Weaponized Against Women Online – red.) analizującego mechanizm dezinformacji bazujący na seksizmie i rasizmie wobec wobec 13 czołowych polityczek, jak np. wiceprezydentka USA Kamala Harris. W jaki sposób działa ten mechanizm i co oznacza „złośliwa kreatywność” (malign creativity) wykorzystana w tytule raportu?

Nina Jankowicz: W raporcie często używamy terminu „złośliwy aktor” (malign actor – ang.), oczywiście nie w kontekście aktorów filmowych, ale „złośliwych” jednostek czy organizacji działających w internecie, które korzystają z narzędzi dezinformacji w celu osiągnięcia celów politycznych.

Dezinformacja związana z płcią w internecie, zwłaszcza skierowana wobec kobiet, to właśnie wyjątkowy rodzaj tej kreatywnej złośliwości. Bo bardzo trudno jest namierzyć wszystkie memy, slogany czy przezwiska wymyślane przez internautów i nadawane kobietom, nie mówiąc już o ich autorach.

Takim działaniem może być delikatnie zmienione zdjęcie lub przezwisko. Śledzenie takich form dezinformacji jest największym wyzwaniem przy próbie weryfikacji całego ogromu dezinformacji wymierzonej przeciwko kobietom.

Platformy mediów społecznościowych są niezdolne, by zapanować nad tym zjawiskiem, które – dosłownie – zalewa media społecznościowe.

Jakie są najbardziej popularne „złośliwe narracje” wykorzystywane przeciwko kobietom?

Wyodrębniliśmy trzy kategorie, bazując na obserwacji wszystkich wybranych przez nas kobiet. Badanie prowadziliśmy przez dwa ostatnie miesiące 2020 r.

Naszymi bohaterkami są kobiety z różnych środowisk etnicznych i rasowych, reprezentujące odmienne partie polityczne. Ponadto reprezentują różne kontynenty. Wśród nich było dziesięć polityczek z USA, szefowa rządu Nowej Zelandii Jacinda Ardern, szefowa MSW w rządzie Wielkiej Brytanii Priti Patel oraz wicepremier Kanady Chrystia Freeland.

Odkryliśmy, że są one często celem ataków, w których wykorzystuje się narracje o tematyce opartej na seksizmie czy uprzedzeniach rasowych.

Seksualizowanie – wartościowanie dokonywane z punktu widzenia atrakcyjności seksualnej – kobiet w strategiach dezinformacyjnych często ma na celu odnoszenie się do domniemanej rozwiązłości atakowanych kobiet, w celu implikacji, że nie nadają się do pełnienia swojego urzędu.

To była bardzo popularna strategia używana np. w przypadku wiceprezydentki USA Kamali Harris. Aż 78 proc. przykładów  które znaleźliśmy w internecie było wymierzonych w  tę polityczkę Partii Demokratycznej.

Jedna z najbardziej rozpowszechnionych narracji mówiła o tym, że Harris dotarła do swojej pozycji w polityce poprzez łóżko, dzięki romansowi z początku swojej kariery. Sugerowano więc, że nie osiągnęła sukcesu dzięki ciężkiej pracy.

A jak było w przypadku innych kobiet uwzględnionych w raporcie?

Harris nie była wyjątkiem. To samo spotykało inne polityczki. W przypadku kobiet o innym niż biały kolorze skóry, do ich dyskredytowania korzystano ze strategii bazującej na rasizmie.

Jej ofiarą była wiceprezydent Harris, ale także kongresmenki: Alexandria Ocasio-Cortez z Nowego Jorku o korzeniach portorykańskich lub Ilhan Omar z Minnesoty, która ma pochodzenie somalijskie.

Strategie często przenikały się korzystając z kilku konceptów dezinformacji jednocześnie. Pisano więc np., że  „Ilhan Omar wyszła za mąż za swojego brata, aby otrzymać amerykańskie obywatelstwo”, co nie jest prawdą, lub, że nie powinna mieć możliwości kandydowania do Kongresu. Sugerowano, że powinna wrócić tam, skąd przybyła.

W dezinformacji przeciwko kobietom wykorzystuje się ataki związane z transfobią. W internecie rozpowszechniano narrację, według której wiele z tych kobiet nie mogłyby osiągnąć swojej pozycji bez… wcześniejszego bycia mężczyzną. Wedle tej teorii sugerowano, że z pewnością są tak naprawdę mężczyznami lub osobami transpłciowymi.

Ofiarami tak skonstruowanej kampanii deziformacyjnej były m.in. Kamala Harris czy Jacinda Ardern. Ten sposób ataków tyczy się głównie osób kolorowych. Przypomnę, że w podobny sposób mówiono o Michelle Obamie.

Często narracja transfobiczna poparta jest „dowodami” w postaci sfabrykowanych zdjęć, na których kobiety będące celem ataku mają więcej typowo męskich cech niż damskich. Wszystkie wymienione przeze mnie strategie wykorzystano, w różnych wariantach, przeciwko 9 z 13 analizowanych  przez nas przypadków. Najbardziej rozpowszechniona wśród nich była jednak ta dotycząca seksizmu.

Powiedziała Pani, że działania te są trudne do śledzenia. Ale kto za nimi stoi?

W niektórych przypadkach bardzo trudno jest zidentyfikować autorów dezinformacji, ponieważ wiele portali społecznościowych, które obserwowaliśmy, na przykład Twitter lub alternatywne platformy społecznościowe, jak portale Reddit, Gab, Parler czy 4chan, to miejsca, gdzie użytkownicy nie muszą udostępniać swojej tożsamości w celu założenia konta. Są więc anonimowi i to jest najbardziej niepokojące.

W internecie uchodzą rzeczy, które są nieakceptowalne w życiu realnym, jak atakowanie kobiet za uczestnictwo w życiu publicznym przy wykorzystaniu strategii mizoginistycznych czy takich, które przedstawiłam wcześniej. Jeżeli mężczyźni stają się celem ataków, to strategie wobec nich przyjmowane są zupełnie inne.

Czy poza internetowymi „trollami” w sianiu dezinformacji wobec kobiet biorą udział podmioty instytucjonalne?

Mamy do czynienia z wieloma „złośliwymi aktorami” państwowymi, którzy wykorzystują opisane przeze mnie strategię przeciwko kobietom działającym w życiu publicznym. Dlatego zdecydowaliśmy się na przygotowanie raportu.

Rozmawiałam z aktywistkami, dziennikarkami czy członkiniami parlamentów na Ukrainie i w Gruzji i stykałam z przypadkami kobiet, które wzięto za cel kampanii dezinformacyjnej  przez Federację Rosyjską.

Dlatego  zdecydowałam się na przeprowadzenie dalszych badań w moim kraju. Ale Rosja nie jest wyjątkiem. Z tak realizowanej dezinformacji korzystają także Chiny oraz Iran. Często myślimy, że dezinformacja to po prostu coś, co nie jest prawdą, ale w rzeczywistości, kampanie dezinformacyjne żywią się podziałami w społeczeństwach. Czerpią z prawdziwych uczuć i żali, które mają ludzie.

Nie sądzę, by na świecie istniało jakiekolwiek państwo, o którym bez wątpienia można powiedzieć, że kobiety są w nim traktowane, tak samo jak mężczyźni.

Dezinformacja jest zła dla procesów demokratycznych, ponieważ skłania nas do wierzenia w kłamstwa, co przekłada się na preferencje wyborcze obywateli. Wystarczy wspomnieć o referendum brexitowym w Wielkiej Brytanii czy wyborach prezydenckich w USA w 2016 r. Dlaczego szerzenie dezinformacji akurat ze względu na płeć jest tak ważne i niebezpieczne?

To fundamentalne pytanie. Wydaje mi się, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z ukrytych skutków dezinformacji ze względu na płeć. A przecież podkopują one w istotny sposób życie publiczne.

Spójrzmy na przykład Kamali Harris, pierwszej kobiety-wiceprezydent USA, której udało się przebić szklany sufit w polityce i zająć miejsce zarezerwowane dotąd dla mężczyzn. W ostatnich miesiącach 2020 r. stała się ofiarą bezpardonowych ataków w internecie przy wykorzystaniu narracji związanych z jej płcią.

Może więc kobietom udaje się pokonywać stopniowo kolejne szczeble w karierze i zajmować miejsca „przeznaczone” dotąd dla mężczyzn, ale jest to okupione o wiele większym wysiłkiem i wiąże się z koniecznością zmierzenia się ze zdecydowanie większą liczbą przeszkód.

Kiedy inne kobiety patrzą na Harris myśląc o tym, aby bardziej zaangażować się w działalność publiczną, niekoniecznie w kontekście polityki, widzą z czym musiała się spotkać obecna wiceprezydent, pomyślą dwa razy zanim zaangażują się w jakąkolwiek działalność, a co dopiero o ubieganie się o jakikolwiek urząd.

Ten rodzaj przemocy symbolicznej sprawia, że kobiety rewidują swoje zaangażowanie w wielu dziedzinach, stają się bardziej ostrożne, a przez to ich głos niknie w przestrzeni publicznej.

Jakie są sposoby na walkę z dezinformacją i jakie są Pani rekomendacje?

Platformy mediów społecznościowych muszą zacząć inwestować w strukturę sprawozdawczości, a więc lepiej kontrolować zamieszczane tam treści w celu ich szybszego usunięcia w przypadku nadużyć lub wpisów wpisujących się w kontekst dezinformacyjny.

Kolejnym zadaniem jest zmiana struktur sprawozdawczości, tak, aby kobiety które zgłaszają nadużycia były wysłuchiwane i rozumiały, dokąd trafiają ich zgłoszenia. Powinno się poczynić pewne kroki prawne aby stłumić takie zachowanie w internecie, wymagać od platform aby działały w tym celu, a także wyposażyć organy ścigania w narzędzia do radzenia sobie z zagrożeniami w świecie cyfrowym, które mogą mieć jednak jak najbardziej realne konsekwencje. Kobiety potrzebują wsparcia swoich pracodawców i organizacji, zarówno pod względem prawnym, jak i moralnym.

Ilość kampanii dezinformacyjnych zwiększa się. Ze styczniowego raportu Oxford Internet Institute wynika, że w 2020 r. zorganizowane kampanie dezinformacyjne miały miejsce w 81 państwach świata. Trzy lata temu ta liczba wynosiła 28. Takie działania stały się esencją działań niektórych partii politycznych. Jak możemy z walczyć z tym zjawiskiem, gdy nawet elity rządzące nie są po stronie demokracji i obywateli?

Musieliśmy sobie radzić z tym przez 4 ostatnie lata w Stanach Zjednoczonych i wiem, że w Polsce jest podobna sytuacja, o czym więcej piszę w mojej książce.

Na całym świecie jest silna potrzeba zwalczania zagranicznej dezinformacji, np. rosyjskiej lub chińskiej proweniencji, ale gdy chodzi o dezinformację „wewnętrzną” stwierdzamy: „Cóż, to tylko polityka”.

Dlatego zachęcam członków Kongresu i wszystkich innych zagranicznych członków rządów, z którymi się spotykam, do poszanowania zasad demokracji i zasad prawdy, ponieważ na tym polu potrzebujemy współdziałania elit rządzących z obywatelami.

Nie możemy banalizować dezinformacji pod żadną z jej postaci. Nie powinniśmy także tolerować polityków korzystających z siania fake newsów w życiu publicznym.

Disinformation: How Gender, Sex, and Lies are Weaponized Against Women Online?

„Disinformation knows no political party. It is a threat to our democracy. If we don’t have a shared understanding of the truth and the facts by which people go out and engage with the democratic system then democracy can’t work”, says Nina Jankowicz from the Wilson Center.