Babones: Świat w objęciach nowego autorytaryzmu

Salvatore Babones | Klasa ekspercka jako przedstawiciele nowego autorytaryzmu

Salvatore Babones

W Polsce obie główne partie polityczne są autorytarne. Prawo i Sprawiedliwość to przykład klasycznego autorytaryzmu. Platforma Obywatelska jest partią autorytarną, ale w nowym rozumieniu – mówi prof. Salvatore Babones*, socjolog University of Sydney w rozmowie z EURACTIV.pl.

 

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Niedawno ukazała się Pana książka “New Authoritarianism” („Nowy autorytaryzm”). Nic poza tytułem nie łączy jej z książką prof. Macieja Gduli, stojącą obok na moim regale. Czym różni się Pana zdaniem klasyczny autorytaryzm od nowego?

Salvatore Babones: Orban na Węgrzech, Kaczyński w Polsce, Erdogan w Turcji – to są wszystko przywódcy autorytarni w klasycznym rozumieniu. Zabiegają o poparcie społeczeństwa podpierając się autorytetem od dawna istniejących instytucji: Kościoła, administracji państwowej, służb.

Z nowymi przedstawicielami tego gatunku mamy do czynienia, kiedy słyszymy: nie musicie sami myśleć, zaufajcie nam – to my powinniśmy podejmować decyzje. Chodzi o klasę ekspercką – ludzi takich jak ja i Pani, którzy twierdzą, że powinno się ich słuchać. Ilekroć ktoś mówi, że nie mamy wyboru, stosuje autorytarne podejście do polityki. Kiedy wszyscy dookoła mówią, że musimy działać zgodnie ze wskazaniami Grety Thunberg, ponieważ „nie mamy innego wyboru”, to jest autorytaryzm. W demokracji zawsze mamy wybór.

Ignatieff: Węgry w końcu wyrwą się z objęć partii Orbana

Transformacja demokratyczna w Europie Środkowej i Wschodniej jeszcze się nie zakończyła i dlatego będziemy kontynuować naszą misję kształcenia „wolnych i niezależnych umysłów” – mówi w rozmowie z EURACTIV Michael Ignatieff*, kanadyjski naukowiec i rektor Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU).

 

Pavol Szalai, EURACTIV.sk: Od …

Naukowy konsensus jest taki, że nie ma alternatywy dla walki ze zmianami klimatycznymi.

Oczywiście. I to jest autorytaryzm nauki. Naukowcy mogą mieć rację, ale mogą się też mylić. Warto przypomnieć sobie, że 40 lat temu byliśmy świadkami podobnej narracji cenionych naukowców, którzy twierdzili, że jeżeli natychmiast nie zatrzymamy przyrostu populacji, Ziemia stanie się niezdatna do życia, a ludziom zabraknie jedzenia. To było 40 lat temu, a jedzenie jak było, tak jest.

Zatem jeśli lekarz mi powie, że aby nie przytyć powinnam mniej jeść, a więcej się ruszać, to też jest autorytaryzm?

To bardzo dobry przykład. Jeżeli lekarz powie, żeby jeść mniej, to jest rada. Ale to już wybór pacjenta, czy posłucha lekarza i będzie zdrowy, czy zignoruje radę i będzie cieszył się życiem, zajadając się ciastkami. Tak samo jest w demokracji – mamy wybór. Oczywiście możemy iść za głosem ekspertów ds. klimatu, bo nie twierdzę, że się mylą. Doświadczenie uczy, że nie zawsze mieli rację, ale to nie zmienia faktu, że tym razem może być inaczej. Chodzi mi raczej o to, że mamy wybór, czy ekspertów słuchać. A każdy kto mówi, że tego wyboru nie mamy, stosuje metodę autorytarną.

Opozycja “odbija” Budapeszt

Wspólny kandydat opozycji Gergely Karácsony wygrał w niedzielę wybory na burmistrza Budapesztu. Jego rywal, dotychczasowy burmistrz Istvan Tarlos wspierany przez rządzącą koalicję, pogratulował mu zwycięstwa, a premier Viktor Orbán zapewnił o woli współpracy. 

Greta Thunberg twierdzi, że nie mamy wyboru, o ile chcemy, żeby planeta, na której będą mieszkać nasze dzieci, wciąż nadawała się do zamieszkania. Już teraz „ludzie cierpią, umierają, giną całe ekosystemy”.

I to kolejny fantastyczny przykład. Ludzie, tacy jak Greta Thunberg, przedstawiają tę sprawę jako wybór między masową zagładą a wyginięciem całej ludzkości. Mówią, że nie możemy mieć dzieci, bo w przyszłości zabraknie dla nich jedzenia. To jest katastrofizm, a nie rzeczywistość. Nie uważam, że powinniśmy pozwolić, aby Ziemia z każdym rokiem coraz mocniej się nagrzewała, ale prognozy naukowe na rok 2100 raczej nie przewidują, że globalne ocieplenie w przełomowy sposób zmieni życie na Ziemi. Wzrost średniej temperatury o 2 stopnie go na pewno nie zakończy, a ponadto mamy rozwiązania techniczne, które pomogą nam zredukować globalne ocieplenie. I te rozwiązania są rozwijane w USA czy Chinach. Odpowiedzialnością ekspertów – takich jak ja – jest przekonywać ludzi do, ich zdaniem, słusznych rozwiązań. Ale nie możemy żądać, żeby podjęli działania, czy tego chcą, czy nie.

Na przykład w referendum brexitowym ludzie wybrali. Ale ich wybór był oparty również na kłamstwach kampanii referendalnej – kłamstwach rozpowszechnianych świadomie, co przyznał Farage zaraz po głosowaniu.

Każdy może się mylić i każdy może kłamać. Nieprawdziwe informacje na autobusach od razu wywołały reakcję prasy i innych polityków. Ludzie mają wybór, której stronie wierzyć i mogą samodzielnie dokonać decyzji – to jest cecha życia w demokracji. Problem z brexitem jest natomiast taki, że w wyborach przeprowadzonych już po referendum obie główne partie opowiadały się za brexitem, co pozwoliło im zwiększyć swój stan posiadania, ale brexitu przeprowadzić się już nie udało. Co więcej, parlament robi wszystko, aby brexit zablokować.

To jest właśnie nowy autorytaryzm. Parlament mówi ludziom, że sam wie, co jest dla nich najlepsze, to zaś, co wybrali w referendum, jest jakoby sprzeczne z interesem kraju.

KE skarży Polskę do TSUE ws. “dyscyplinarek”

Komisja Europejska poinformowała wczoraj, że skierowała do Trybunału Sprawiedliwości UE kolejną skargę przeciwko polskiemu rządowi – tym razem ws. systemu dyscyplinarnego stosowanemu wobec sędziów. 

Co więc należałoby z tym zrobić? Czy pracownicy administracji publicznej, instytucji międzynarodowych, członkowie think-tanków albo dziennikarze powinni być wybierani poprzez głosowanie?

Organy administracyjne powinny znaleźć się pod większą kontrolą demokratyczną. Chodzi mi np. o zarządy uczelni, banki centralne, które podlegają kontroli politycznej. Można pomyśleć o wyborach albo krótkich kadencjach sędziów sądów najwyższych. W demokracji obywatele powinni mieć prawo wybierać, a przede wszystkim odwoływać tych, którzy sprawują władzę w ich imieniu.

Obecny rząd w Warszawie przekonał Polaków, że rząd poprzedni miał cechy nowego autorytaryzmu, w Pańskim rozumieniu. Czy możemy wobec tego powiedzieć, że ten klasyczny model u nas wygrał?

Nowy autorytaryzm nie zawsze wygrywa. Ale jego zwycięstwo polega przede wszystkim na przetransferowaniu kolejnych dziedzin życia politycznego poza system demokratycznego podejmowania decyzji – teraz decyzje podejmują eksperci. Wystarczy spojrzeć na banki centralne: 40 lat temu były upolitycznione, teraz dominuje pogląd, że powinny być niezależne, a więc „poza demokratyczną kontrolą”. Tak więc banki centralne były prekursorem tego trendu, ale następnie to samo stało się z systemem opieki zdrowotnej czy edukacji. Parlamenty tracą wpływ na kolejne gałęzie życia politycznego. Oczywiście może to przynosić pozytywne rezultaty, ale jest mniej demokratyczne. I to mnie właśnie martwi.

W Polsce macie problem, dlatego, że obie główne partie polityczne są autorytarne. Prawo i Sprawiedliwość to przykład klasycznego autorytaryzmu. Oczywiście to jeszcze nie to, co w Turcji Erdogana, ale PiS chce, aby ludzie przestali samodzielnie myśleć i ślepo zaufali tradycyjnym instytucjom i Kościołowi. Platforma Obywatelska również jest partią autorytarną, ale w tym nowym rozumieniu. Jej przedstawiciele mówią – „zaufajcie nam, my wiemy co robić, jesteśmy ekspertami”. Tak więc obie partie mają autorytarne pierwiastki.

Kampania wyborcza: Jaka Polska w Unii Europejskiej?

Wybory parlamentarne w Polsce już 13 października. Jakie miejsce zajmuje Unia Europejska w programach poszczególnych komitetów wyborczych? Kto deklaruje się jako ugrupowanie eurorealistów, a kto zamierza bronić interesów polskich rolników? Po odpowiedzi zapraszamy poniżej.
 

 

W najbliższych wyborach głos będzie można oddać na …

Ale autorytaryzm jest również antypluralistyczny. I to jest właśnie cecha m.in. Prawa i Sprawiedliwości. Dotrzymują obietnic i starają się zaspokoić nastroje patriotyczne, ale jednocześnie uważają odmienne poglądy za niedopuszczalne.

Rządy antypluralistyczne nie muszą oznaczać rządów autorytarnych. Przywódcy autorytarni mówią obywatelom, że nie mogą głosować na innych kandydatów i odmawiają im prawa do partycypowania w procesie demokratycznym. A to robią obie strony sporu politycznego w Polsce.

 

*Salvatore Babones – amerykański socjolog, profesor University of Sydney. Specjalizuje się w amerykańskiej i chińskiej polityce gospodarczej i społecznej. W ubiegłym roku ukazała się jego najnowsza książka „New Authoritarianism: Trump, Populism and the Tyranny of Experts” (Nowy autorytaryzm: Trump, populizm i tyrania ekspertów) uznana przez The Wall Street Journal za jedną z najciekawszych książek o polityce roku 2018.