Koronawirus: Jakie lekcje płyną dla Europy z kryzysów ostatniej dekady?

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Angela Merkel i Premier Mateusz Morawiecki, opracowanie graficzne: EURACTIV.pl

Prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Angela Merkel i Premier Mateusz Morawiecki, opracowanie graficzne: EURACTIV.pl

„Czy Trójkąt Weimarski jako format łączący trzech dużych członków UE – Polskę, Francję i Niemcy – może odegrać istotną rolę w zarządzaniu koronakryzysem?”, pyta dyrektor Fundacji Genshagen Martin Koopmann.

 

Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że Unia Europejska wykazuje się brakiem koordynacji działań międzynarodowych jako całości i przeniesieniem zarządzania kryzysowego na szczebel praktyk międzyrządowych. Ostatnie kryzysy wskazują na dominację podejścia indywidualistycznego państw członkowskich w stosunku do ich zwalczania, dlatego też obecny kryzys stanowi ważną próbę dla dalszej integracji europejskiej i potencjału unijnego.

Koronawirus: UE potrzebuje więcej środków na reagowanie w sytuacjach kryzysowych

Codzienny briefing z europejskich stolic – 15 maja. O ile więcej funduszy potrzebuje UE na reagowanie w sytuacjach kryzysowych?

Dziesięć lat zarządzania kryzysowego w UE

Od czasu rozszerzenia UE na wschód w 2004 r. i późniejszego niepowodzenia związanego z wprowadzeniem traktatu ustanawiającego konstytucję dla Europy w 2005 r. Unię Europejską nieprzerwanie nawiedzały kryzysy. Kryzys strefy euro uwypuklił deficyty instytucjonalne i utrzymujące się różnice w podejściu do polityki ekonomicznej i finansowej członków strefy euro, szczególnie w przypadku kryzysu wywołanego długiem publicznym w Grecji. Dzisiejszej strefy euro nie można już jednak utożsamiać z tą z 2009 roku: powstała unia bankowa i utworzono Europejski Mechanizm Stabilności, a państwa członkowskie postanowiły zapewnić strefie euro własny budżet. Wszystko to pokazuje, że Unia w perspektywie średnio- i długoterminowej może sprostać poważnym wyzwaniom oraz że duże państwa członkowskie także w trudnych kwestiach są w stanie wypracować kompromis.

Natomiast kryzys związany z polityką azylową i migracyjną pokazał, jak trudno jest w UE realizować wspólne zarządzanie kryzysowe ze zgodnymi celami i rzeczywistym podziałem obciążeń w obszarach, w których podstawowe kompetencje nadal leżą w gestii państw członkowskich. Nawet jeśli bezpośrednia presja wywołana kryzysem w 2015 r. została przynajmniej tymczasowo wyciszona za sprawą umowy zawartej między UE a Turcją oraz innych środków krótkoterminowych, to tak naprawdę nadal brakuje w Unii wspólnego podejścia do polityki migracyjnej.

Radzenie sobie z brexitem do dzisiaj sprawia na pierwszy rzut oka wrażenie skutecznego zarządzania kryzysowego. Podczas prowadzonych negocjacji pozostałe 27 państw członkowskich w dużej mierze zachowało zgodność i broniło wizji jednolitej UE. Jednak kształt przyszłych stosunków ze Zjednoczonym Królestwem jest nadal dalece niejasny, a niektóre kraje już dawno powróciły do swojej tradycyjnej roli „wichrzycieli” w Unii Europejskiej.

Ogólnie ujmując, ten zróżnicowany bilans pokazuje, że UE jest w stanie bardziej konstruktywnie reagować na kryzysy dotyczące bezpośrednio polityki Wspólnoty. Presja ze strony silnych instytucji wspólnotowych, takich jak Europejski Bank Centralny, może okazać się wsparciem dla państw członkowskich zabiegających o poważną współpracę. Natomiast zarządzanie kryzysowe w obszarach polityki międzyrządowej, gdzie odpowiedzialność ponoszą wyłącznie państwa członkowskie, prowadzi często jedynie do ograniczania szkód zamiast do długoterminowego rozwiązywania problemów.

Koronawirus: UE daje kolejne 100 mld euro na walkę z pandemią

Rada UE przyjęła rozporządzenie ws. wykorzystania aż 100 mld euro na utrzymanie miejsc pracy w czasie kryzysu wywołanego pandemią COVID-19.

COVID-19 – brak alternatywy dla zarządzania kryzysowego w UE

Obecny kryzys – przynajmniej w pierwszych kilku tygodniach – był przede wszystkim kryzysem zdrowotnym, a zatem dotyczył obszaru polityki, w którym nie występują prawie żadne kompetencje Unii Europejskiej. Krytycy (bez)czynności UE w początkowej fazie kryzysu powinni przed przedstawieniem nieuzasadnionych zarzutów dokładniej zapoznać się z istniejącym porządkiem kompetencji oraz ograniczeniami umownymi i politycznymi UE w tej dziedzinie.

Wdrażanie środków ograniczających rozprzestrzenianie się wirusa prowadzi nieuchronnie do załamania się koniunktury gospodarczej we wszystkich państwach członkowskich. Także tym razem najbardziej dotknięte tym zjawiskiem będą niektóre z południowych państw członkowskich. Ożywione debaty na temat odpowiednich form i poziomu wsparcia finansowego dla tych krajów przypominają czasy kryzysu w strefie euro. Na tym froncie gospodarczym w nadchodzących miesiącach Unia Europejska przejmie od rządów krajowych rolę decydującego zarządcy kryzysowego. Złagodzenie zasad pomocy publicznej i zawieszenie kryteriów z Maastricht już wskazują ten kierunek. Pakiet antykryzysowy o wartości około 540 miliardów euro ustanowiony krótko przed Wielkanocą przez ministrów finansów państw UE nadszedł wprawdzie późno, ale zapobiegł dalszej eskalacji debaty dotyczącej kwestii solidarności wśród 27 krajów Unii. Skuteczne zarządzanie kryzysowe w UE może się powieść, gdy zostanie oparte na silnych instytucjach (EMS i Europejski Bank Inwestycyjny), które z kolei mają powiązania z głównymi obszarami integracji, takimi jak strefa euro i rynek wewnętrzny.

Oczywiste jest, że państwa narodowe w ostatnich latach ponownie zyskały na znaczeniu, nawet jeśli obecny kryzys sprawia, że instytucje wspólnotowe, a zwłaszcza Komisja Europejska, stają się znów coraz bardziej widoczne. Dwie lub trzy dekady wcześniej większość obserwatorów nie przypuszczałaby, że dzisiejsza Unia może mieć tak silnie międzyrządowy charakter. W nagłych sytuacjach kryzysowych cecha ta jeszcze bardziej nabiera na znaczeniu. Jednocześnie nie oznacza to, że wspólne działanie w Unii dałoby się zastąpić hipotetyczną sumą środków podejmowanych z osobna przez każdego z jej członków. Jeszcze w tym roku państwa członkowskie mają szansę aktywnie wpłynąć na efektywność funkcjonowania UE w fazie pokryzysowej przez stworzenie przekonującego i zrównoważonego budżetu.

Czy Trójkąt Weimarski jako format łączący trzech dużych członków UE – Polskę, Francję i Niemcy – może odegrać istotną rolę w zarządzaniu tym poważnym kryzysem? Z Trójkątem od momentu jego założenia w 1991 roku wiązano duże oczekiwania, po których często następowały również duże rozczarowania. Nawet sam „tandem” niemiecko-francuski  jedynie w ograniczonym zakresie odegrał konstruktywną rolę w kryzysie strefy euro, co wynikało z poważnych różnic w preferencjach krajowych obu państw. Polska jako kraj nienależący do strefy euro ucierpiała tylko pośrednio, a polski rząd stronił ponadto od podjęcia jakichkolwiek prób wspólnego rozwiązania kryzysu migracyjnego w 2015 r. Także podczas obecnego kryzysu Trójkąt Weimarski wyróżniał się jedynie z powodu braku podjęcia jakichkolwiek działań.

UE nie chce, by chińscy inwestorzy przejmowali europejskie firmy

W Unii Europejskiej rosną obawy, że problemy europejskich firm związane z koronakryzysem spowodują masowe odkupywanie ich przez chińskich inwestorów.

Działajmy na szczeblu europejskim!

Niewykluczone, że (społeczno-)ekonomiczne konsekwencje kryzysu spowodowanego koronawirusem okażą się poważniejsze niż skutki kryzysu strefy euro; być może będą one nawet katastrofalne. W UE istnieje wyraźne napięcie między dążeniem do współpracy a izolowaniem się w sytuacjach kryzysowych, które nie dotyczą bezpośrednio państw członkowskich i odnoszą się wyłącznie do polityki wspólnotowej. W tym stwierdzeniu Polska, Francja i Niemcy nie stanowią wyjątku. Niemniej jednak kwestią oczywistą jest to, że kraje Trójkąta Weimarskiego powinny odgrywać decydującą rolę w opracowaniu strategii odbudowy gospodarki – strategii gwarantującej stabilność społeczną i polityczną we wszystkich państwach członkowskich UE oraz ich wzajemną spójność.

Radzenie sobie z kryzysem spowodowanym koronawirusem w UE zależy w dużej mierze od skuteczności odpowiednich środków stosowanych na szczeblu narodowym. Wyzwanie to byłoby jednak znacznie trudniejsze dla poszczególnych państw członkowskich (zwłaszcza w perspektywie długoterminowej i poza polityką zdrowotną), gdyby musiano obejść się bez ścisłej współpracy i wsparcia ze strony UE. Przede wszystkim jednak zarzucanie Unii braku działania w obszarach, w których państwa członkowskie nie chciały w przeszłości podzielić ani scedować swoich kompetencji, jest nieodpowiedzialne i wyrządzi Unii więcej szkód niż sam kryzys spowodowany koronawirusem. Nie ma alternatywy dla działań na szczeblu europejskim.

 

Martin Koopmann jest dyrektorem Fundacji Genshagen i kieruje działem Dialog Europejski – Myślenie Polityczne o Europie.

Fundacja Genshagen jest fundacją non-profit założoną przez komisarza rządu federalnego ds. kultury i mediów oraz kraj związkowy Brandenburgia. Wspiera ona dialog między Niemcami, Francją i Polską w duchu „trójkąta weimarskiego”. Najważniejszym darczyńcą zewnętrznym jest Federalne Biuro Spraw Zagranicznych.

Analiza należy do serii Acting European? Unia Europejska a Trójkąt Weimarski w kontekście kryzysu koronawirusowego” stworzonej przez Fundację Genshagen. Autorami artykułów w serii są politolodzy z Francji, Niemiec i Polski.