Znów incydent na granicy Armenii i Azerbejdżanu. Zginęło kolejne 7 osób

Zardzewiały, porzucony przez wycofującą się armię Azerbejdżanu pojazd opancerzony na tle miasta Agdam niemal całkowicie wyludniowego po tym, jak wypędzono z niego po wojnie o Górski Karabach prawie 150 tys. zamieszkujących je Azerów, źródło: Wikipedia/fot. Joaoleitao (CC BY-SA 3.0)

Zardzewiały, porzucony przez wycofującą się armię Azerbejdżanu pojazd opancerzony na tle miasta Agdam niemal całkowicie wyludniowego po tym, jak wypędzono z niego po wojnie o Górski Karabach prawie 150 tys. zamieszkujących je Azerów, źródło: Wikipedia/fot. Joaoleitao (CC BY-SA 3.0)

Gorąco na granicy między skonfliktowanymi Armenią i Azerbejdżanem. W kolejnym incydencie zginęło tam siedmiu Azerów, w tym wysocy rangą oficerowie. Strona armeńska nie informowała o ofiarach śmiertelnych. Zwiększone napięcie trwa od niedzieli (12 lipca).

 

Do dzisiejszego (14 lipca) incydentu doszło w rejonie Towuz w północno-zachodnim Azerbejdżanie na granicy z Armenią. Według informacji azerbejdżańskiego Ministerstwa Obrony strona armeńska ostrzelała artyleryjsko pozycje armii Azerbejdżanu.

W wyniku ostrzału miało zginąć dziś 7 azerbejdżańskich wojskowych, w tym dwóch wysokich rangą oficerów – generał-major Polad Haszimow oraz pułkownik Ilgar Mirziejew. Informacje takie przekazał wiceminister obrony Azerbejdżanu Kerim Welijew.

Jak dodał, od niedzieli, czyli od ostatniego nasilenia się napięcia na armeńsko-azerbejdżańskim pograniczu, zginęło już w sumie 11 żołnierzy z Azerbejdżanu. Ale, jak zapewniał, w ostatnim czasie siły azerbejdżańskie nie pozostały dłużne i „zlikwidowały około 100 armeńskich żołnierzy w spornej strefie oraz zniszczyły pojazdy wojskowe i nielegalnie postawiony punkt dowódczy”.

Z kolei Ministerstwo Obrony Armenii nie potwierdza po swojej stronie żadnych ofiar śmiertelnych, a jedynie kilku rannych żołnierzy i wspierających ich w ochronie granicy policjantów, zaś straty azerbejdżańskie ocenia na jedynie trzech zabitych i czterech rannych.

Rzeczniczka prasowa tego resortu Szuszan Stepanian poinformowała, że napięcie rozpoczęło się w niedzielę od nieudanej próby szturmu sił azerbejdżańskich na armeński posterunek graniczny.

Azerowie mieli bez sukcesu próbować sforsować granicę pojazdami terenowymi UAZ, a potem ostrzelać z dział armeńskie zabudowania wojskowe. Ostrzał ze strony Armenii miał być odpowiedzią na wcześniejszy ostrzał od strony Azerbejdżanu.

UE odnotowuje postępy w relacjach Armenia-Azerbejdżan

Unia Europejska z zadowoleniem odnotowała trwającą od niedawna odwilż w stosunkach między Azerbejdżanem i Armenią w związku z konfliktem o Górski Karabach.
 

Armenia jest w stanie wojny z Azerbejdżanem o terytorium Górskiego Karabachu, które znajduje się pod kontrolą ormiańskich separatystów sympatyzujących …

Rosja wzywa do spokoju

Na wzrost napięcia między Armenią i Azerbejdżanem zareagowała już Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ), czyli wojskowego porozumienia kilku państw byłego ZSRR. Do tego paktu – obok Rosji, Białorusi, Kazachstanu, Kirgistanu i Tadżykistanu – należy Armenia.

Azerbejdżan wystąpił zaś z niej pod koniec lat 90. XX wieku i dziś tworzy inny podmiot międzynarodowy – Organizację na rzecz Demokracji i Rozwoju (GUAM) – razem z Gruzją, Ukrainą i Mołdawią, a więc z innymi krajami krytycznie nastawionymi do ponownej rosyjskiej ekspansji na obszarze postsowieckim.

Stąd w konflikcie armeńsko-azerbejdżańskim Moskwie zdecydowanie bliżej do Erywania niż Baku. Na terenie Armenii znajduje się też największa w tej części świata rosyjska baza wojskowa w Giumri na zachodzie kraju.

Na razie jednak Rosja wzywa do spokoju obie strony. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wyraził dziś rano „zaniepokojenie rozwojem sytuacji”. Sekretariat OUBZ oświadczył zaś, że „Obecne działania nie są zgodne z normalizacją sytuacji na granicy dwóch sąsiednich państw, z których jedno z nich – Republika Armenii – jest krajem członkowskim OUBZ, i świadczą o naruszeniu porozumień ws. zawieszenia broni, osiągniętych na szczeblu kierownictwa Armenii i Azerbejdżanu”.

Rzecznik prasowy OUBZ Władimir Zajnetdinow przekazał także za pośrednictwem rosyjskich mediów kondolencje rodzinom i bliskim zmarłych z obu stron konfliktu. Życzył także wszystkim rannym i poszkodowanym szybkiego powrotu do zdrowia.

Czaputowicz: Jaka przyszłość Partnerstwa Wschodniego?

Poszerzenie umów stowarzyszeniowych, ustanowienie rotacyjnej prezydencji, a także utworzenie regionalnej strefy gospodarczej. W 10. rocznicę uwtorzenia Partnerstwa Wschodniego minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz przedstawia na łamach EURACTIV swoje propozycje dotyczące przyszłości programu.
 
W następstwie rozszerzenia Unii Europejskiej w 2004 r. kraje …

Tło konfliktu

Konflikt między Armenią a Azerbejdżanem trwa od końca lat 80. XX wieku, ale najmocniej od 1992 r., a więc od otwartej wojny, jaka wybuchła między nimi krótko po uzyskaniu przez oba te kraje niepodległości. Zarzewiem konfliktu był region Górskiego Karabachu, który zamieszkały był zarówno przez Ormian, jak i Azerów.

Ludność ormiańska (której było tam więcej), przy poparciu Erywania, ogłosiła niepodległość tego regionu i oderwanie się od Azerbejdżanu. Pojawiły się bowiem obawy, że przy utrzymaniu negatywnego dla Ormian trendu demograficznego, w przyszłości to Azerowie będą w tym regionie stanowili większość.

W wyniku zakończonych w 1994 r. rozejmem w Biszkeku w Kirgistanie (podpisanym pod auspicjami Rosji) walk zginęło ok. 17 tys. osób – 6 tys. Ormian i 11 tys. Azerów. Doszło także do wypędzania ludności cywilnej na masową skalę.

Z Górskiego Karabachu, który ogłosił niepodległość, wypędzono niemal wszystkich Azerów, którzy zamieszkali albo w rejonie przygranicznym, albo wokół stołecznego Baku. Doszło także do wypędzania Azerów z samej Armenii, a Ormian z Azerbejdżanu. W sumie przesiedlono ponad 750 tys. osób.

Wyznaczona linia demarkacyjna została mocno obsadzona wojskiem oraz na wielu odcinkach zaminowana. Jak szacuje OBWE co roku ginie na niej w wyniku incydentów, ostrzałów snajperskich oraz eksplozji min przeciwpiechotnych od 100 do nawet 200 osób.

Dotyczy to zarówno granicy między Azerbejdżanem a Górskim Karabachem (pozostającym pod dużym wpływem Erywania), jak i odcinków granicznych między Azerbejdżanem i Armenią, oraz Armenią i Nachiczewaniem (formalnie Nachiczewańską Republiką Autonomiczną), czyli azerbejdżańską eksklawą między Armenią, Turcją a Iranem.

Armenia pogłębia współpracę z Unią Europejską

To już ostatni etap wdrożenia kompleksowej i rozszerzonej umowy o partnerstwie (CEPA) między Armenią a UE. „Plan działania obejmuje 205 projektów w takich dziedzinach jak: wymiar sprawiedliwości, transport, energia, środowisko, ochrona praw konsumentów i migracja” – powiedział w trakcie konferencji …

Wojna formalnie trwa do dziś

Konflikt o Górski Karabach nigdy bowiem nie zakończył się żadnym traktatem pokojowym, a do dziś obowiązuje jedynie systematycznie naruszany rozejm z 1994 r. Od 2008 r. toczą się armeńsko-azerbejdżańskie rozmowy, ale nie przyniosły one dotąd żadnego wymiernego rezultatu. Erywań i Baku utrzymują wzajemne stosunki tylko w minimalnym stopniu.

Co więcej, Górski Karabach, choć ogłosił niepodległość i stworzył swoje struktury państwowe, nie jest uznawany przez żadne państwo świata, a nawet przez Armenię, która wspiera władze w Stepanakercie (stolicy Karabachu) tylko nieformalnie.

Napięcie jest jednak duże, a obie strony konfliktu utrzymują w rejonie granicznym spore siły wojskowe. Azerbejdżan ponad trzykrotnie ludniejszy od Armenii i dzięki wydobyciu gazu ziemnego i ropy naftowej posiadający prawie cztery razy wyższe PKB mocno od lat 90. XX wieku unowocześnił swoją armię.

Wyszkolił też własną kadrę dowódczą, której brak (to zaszłości z czasów Armii Czerwonej, gdy muzułmańscy żołnierze dużo rzadziej byli awansowani od chrześcijańskich) stanowił jedną z przyczyn porażki w wojnie z Armenią i utraty kontroli nad Górskim Karabachem.

Z kolei Armenia posiada swoją przewagę w postaci sojuszu wojskowego z Rosją i rosyjskiej obecności wojskowej na swoim terytorium. Armeńska armia kontroluje także wiele strategicznych punktów na granicy (np. łańcuchy górskie), co pozwoliło jej skutecznie umocnić linię demarkacyjną oraz prowadzić bardzo celne ostrzały artyleryjskie.