Zakażonych koronawirusem kilkadziesiąt razy więcej osób niż wiemy?

Photo by Julian Wan on Unsplash

Według amerykańskich naukowców zakażonych SARS-CoV-2 ludzi może być nawet 85 razy więcej niż wskazują na to oficjalne statystyki. Ujmują one bowiem tylko ludzi, u których obecność nowego koronawirusa potwierdzono laboratoryjnym testem.

 

Wiadomo już, że część ludzi na świecie przechodzi infekcję SARS-CoV-2 bezobjawowo lub z bardzo lekkimi dolegliwościami przypominającymi zwykłe przeziębienie. Ponieważ testy na koronawirusa niemal nigdzie na świecie nie są szeroko dostępne na życzenie, testuje się głównie ludzi wykazujących objawy chorobowe lub tych, którzy mieli bliski kontakt z osobami o potwierdzonym zakażeniu.

Tymczasem wiele wskazuje na to, że umyka w ten sposób bardzo wiele infekcji nie dających objawów. Do tej pory to, że osób zakażonych, ale nie odczuwających niemal żadnych dolegliwości jest więcej niż zdiagnozowanych chorych, podejrzewano ze względu na wyniki badań z użyciem modeli matematycznych uwzględniających dotychczasową wiedzę na temat zdolność SARS-CoV-2 do przenoszenia się między ludźmi.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Badanie na 3,3 tys. ochotników

Teraz jednak badacze z amerykańskiego Uniwersytetu Stanforda przeprowadzili wielkie badanie na osobach dotąd nie podejrzewających u siebie zakażenia SARS-CoV-2. Przebadano łącznie 3,3 tys. ochotników z hrabstwa Santa Clara w Kalifornii. Badaczom zależało bowiem na tym, aby eksperyment dotyczył osób reprezentujących jedną, zamieszkującą określone terytorium społeczność.

Do badania użyto tzw. testu przesiewowego, a więc wykrywającego obecność we krwi przeciwciał jakie wytwarzają się u osób zakażonych koronawirusem. Nie jest to tak dokładny test jak testy wykrywające RNA wirusa  – te stosuje się do ostatecznego potwierdzenia infekcji danym patogenem, ale są one o wiele bardziej kosztowne niż badania na obecność przeciwciał. Ponieważ test przesiewowy jest obarczony pewnym marginesem błędu, badacze wzięli to pod uwagę. Ale nawet przy tym założeniu wyniki ich zaskoczyły.

Okazało się bowiem, że w badanej populacji od 2,5 do 4,1 proc. osób prawdopodobnie przechodziło właśnie bezobjawową infekcję SARS-CoV-2 albo przeszło ją już jakiś czas temu. To wskaźnik o 50 (a nawet 85) razy wyższy niż oficjalne dane o odsetku osób zakażonych koronawirusem w Kalifornii.

Co więcej, eksperyment pokazał, że faktyczna sytuacja mogła być najbardziej odmienna od tej raportowanej w statystykach w pierwszej fazie rozwoju epidemii w USA. Jeśli bowiem w epidemiologicznym modelu uwzględnić taki wskaźnik przekazywania zakażenia SARS-CoV-2 jaki wyszedł w eksperymencie w hrabstwie Santa Clara, to do 1 kwietnia zakażonych było tylko w tym hrabstwie (liczącym w sumie 1,7 mln mieszkańców) od 48 do 81 tys. osób. Tymczasem oficjalnie stwierdzonych było tam wówczas tylko 956 przypadków zakażenia.

Terapia osoczem metodą na koronawirusa?

Jak pokonać koronawirusa? W kolejnych miejscach na świecie próbuje się terapii osoczem pobranym od tzw. ozdrowieńców.

Dwie wiadomości – dobra i zła

To wszystko, zdaniem naukowców, może świadczyć o dwóch rzeczach. Jednej, która jest złą wiadomością i drugiej, która jest wiadomością dobrą. Po pierwsze, okazać by się miało, że nosicieli koronawirusa SARS-CoV-2 jest o wiele, wiele więcej niż ktokolwiek podejrzewał, ale po drugie – infekcja w przytłaczającej liczbie przypadków przebiega bezobjawowo lub bardzo lekko, a faktyczna śmiertelność jest zdecydowanie niższa niż się to teraz wydaje.

Kłopotem jest jednak to, że osoby będące bezobjawowymi nosicielami, czyli często nieświadome, że w ich organizmie przez jakiś czas znajdował się groźny dla innych wirus, mogą zakażać. Wówczas prześledzenie drogi zakażenia, ważne dla wykrywania innych potencjalnych chorych, staje się bardzo trudne. Dlatego, podkreślają badacze z Uniwersytetu Stanforda, tak istotne jest dystansowanie społeczne, ponieważ zmniejsza ono bardzo mocno szansę na to, że osoba nieświadomie zainfekowana zakazi kogoś, u kogo wystąpią poważniejsze objawy bądź nawet niebezpieczna dla zdrowia i życia choroba COVID-19.

Eksperci zalecają więc noszenie w tym momencie maseczek higienicznych wszystkim. Chodzi jednak nie o ochronę danej osoby przed zakażeniem, ale zmniejszenie szansy na to, że to ona zakazi kogoś innego, ponieważ nie ma świadomości, że może to zrobić.

Jak długo się zdrowieje po infekcji koronawirusem?

Ile czasu trwa infekcja koronawirusem SARS-CoV-2? Jak długo dochodzi się do zdrowia? Kiedy pacjent może zostać uznany za wyleczonego? Odpowiedzi na te pytania wciąż są w dużej mierze zgadywanką, ale choroba COVID-19 ma coraz mniej tajemnic.