Wraca problem „syndromu hawańskiego”, który dotyka dyplomatów z USA

Ambasada USA w Hawanie, źródło: Flickr/U.S. Embassy Havana, fot. Michael Paul Franklin (CC BY-NC-SA 2.0)

Ambasada USA w Hawanie, źródło: Flickr/U.S. Embassy Havana, fot. Michael Paul Franklin (CC BY-NC-SA 2.0)

Dziwna przypadłość o neurologicznym podłożu dotknęła pracowników amerykańskich placówek dyplomatycznych w kilku miejscach na świecie. Do tej pory działo się tak głównie w Ameryce Południowej i Azji, ale teraz coraz częściej także w Europie.

 

 

Tzw. syndrom hawański po raz pierwszy zaobserwowano w 2016 r. w ambasadzie USA na Kubie i stąd właśnie pochodzi jego nazwa. Kilkoro pracowników amerykańskiej placówki dyplomatycznej w Hawanie zaczęło się bowiem w podobnym czasie skarżyć na uciążliwe i uporczywe bóle głowy, zawroty głowy, nudności, podwyższone ciśnienie krwi, kłopoty ze słuchem, bezsenność czy zaniki pamięci i stany lękowe.

Niektórzy z nich mówili też, że słyszą często bardzo wysoki pisk, stąd pojawiło się podejrzenie, że mogli oni paść ofiarą jakiegoś nowego rodzaju broni sonicznej. Ale jednocześnie nie wykluczano, że słyszenie pisku jest tylko kolejnym objawem „syndromu hawańskiego”.

Sąd Najwyższy zawiesił obowiązek szczepień na COVID-19 i testów dla pracowników dużych firm / USA w skrócie

Sąd Najwyższy USA stwierdził, że administracja prezydenta nie ma uprawnień, by wymagać od firm zatrudniających ponad 100 pracowników ich obowiązkowego szczepienia.

„Syndrom hawański” poza Hawaną

Od 2016 r. problem się nasilił, a objawy „syndromu hawańskiego” zaczęli zgłaszać pracownicy kolejnych amerykańskich ambasad, m.in. w stolicy Kolumbii – Bogocie, w Hanoi w Wietnamie czy w Pekinie.

Z czasem okazało się, że „syndrom hawański” dotyka także amerykańskich dyplomatów na placówkach europejskich, najpierw w Berlinie, a potem w Wiedniu. Teraz „Wall Street Journal” ujawnił, że latem 2021 odnotowano łącznie cztery przypadki w amerykańskich placówkach dyplomatycznych w Paryżu i Genewie.

Ta ostatnia ambasada, akredytowana przy mających swoje siedziby w szwajcarskim mieście wielu międzynarodowych instytucjach, jest obecnie dla Waszyngtonu jedną z kluczowych, bo organizuje toczące się od maja ubiegłego roku rozmowy na temat bezpieczeństwa z Rosją.

USA: Zabrakło kilku głosów. Senat odrzucił pakiet sankcji na Nord Stream 2

Za projektem głosowała większość senatorów. Nie zdobył on jednak wymaganej liczby 60 głosów.

Blinken: Traktujemy to bardzo poważnie

Na razie nie wiadomo co może być przyczyną „syndromu hawańskiego”, ani nawet nie ma pewności, że wszystkie te zdarzenia rzeczywiście są ze sobą powiązane. Podejrzewa się jednak, że mogą być to fale radiowe o określonej częstotliwości lub jakaś kierowana wiązka promieniowania elektromagnetycznego.

Funkcjonowała także teoria, że może być to także skutek emitowania mikrofal, ale badania nie potwierdziły szkodliwości takiej sytuacji. Tymczasem u części poszkodowanych amerykańskich dyplomatów objawy dotąd nie ustąpiły i jest podejrzenie, że doszło u nich do nieodwracalnego uszkodzenia mózgu. Kilka osób, z powodu towarzyszących im cierpień popełniło też samobójstwo.

W sumie objawy „syndromu hawańskiego” wystąpiły już u ponad 200 osób. Dlatego amerykański Departament Stanu traktuje problem bardzo poważnie i prowadzi swoje dochodzenie.

Sekretarz Antony Blinken powiedział w telewizji MSNBC, że USA poruszyły już tę sprawę w rozmowach z krajami, które są podejrzewane o to, że mogą stać za wywoływaniem „syndromu hawańskiego”.

USA: Departament Sprawiedliwości tworzy jednostkę, która zajmować się będzie walką z terroryzmem wewnętrznym

„Inspiracją” dla stworzenia jednostki ds. terroryzmu krajowego był atak zwolenników Donalda Trumpa na Kapitol.

USA podejrzewają Rosję

Według ustaleń „WSJ” na pierwszym miejscu listy podejrzanych jest Rosja, a najwyżsi rangą dyplomaci amerykańscy już rozmawiali o tym ze swoimi rosyjskimi odpowiednikami. Dyrektor CIA William J. Burns, który jest także ważnym doradcą Joe Bidena ds. rosyjskich miał nawet Rosjanom zagrozić poważnymi konsekwencjami, jeśli okazałoby się, że to rzeczywiście Moskwa stoi za tajemniczymi atakami na dyplomatów.

Z kolei Białym Dom zadecydował w grudniu ubiegłego roku o utworzeniu opiewającego na 30 mln dolarów specjalnego funduszu na pomoc ofiarom „syndromu hawańskiego”. Jednocześnie część ekspertów stawia jednak tezę, że może wcale nie chodzić o jakiś tajemniczy atak, ale o… przeciążenie dyplomatów stresem.

Neurolog Robert Baloh i socjolog medyczny Robert Bartholomew poświęcili nawet już „syndromowi hawańskiemu” książkę. Stawiają w niej tezę, że może być to przypadek tzw. masowej histerii.

O ile bowiem w Hawanie rzeczywiście coś mogło wywołać problemy neurologiczne u dyplomatów, o tyle w innych krajach – według Baloha i Bartholomew’a – może być to skutek silnego lęku wywołanego właśnie przez brak wyjaśnienia wydarzeń, jakie miały miejsce w amerykańskiej placówce dyplomatycznej w stolicy Kuby.