Wojna o Górski Karabach: Wojska Azerbejdżanu zajęły strategicznie ważne miasto. Droga do stolicy otwarta

Fragment zabytkowych murów miejskich Szuszy, źródło: Wikipedia/Presidential Press and Information Office (CC BY 4.0)

Fragment zabytkowych murów miejskich Szuszy, źródło: Wikipedia/Presidential Press and Information Office (CC BY 4.0)

Prezydent Azerbejdżanu ogłosił zdobycie przez wojska tego kraju miasta Szusza w Górskim Karabachu. To strategicznie położona miejscowość, która otwiera wojskom azerbejdżańskim możliwość zajęcia stolicy spornego regionu – Stepanakertu.

 

Informacje o zdobyciu Szuszy pojawiły się po raz pierwszy w niedzielę (8 listopada). Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew ogłosił, że „ten dzień będzie wielką datą w historii Azerbejdżanu”. „Szusza jest nasza, Karabach jest nasz” – stwierdził w telewizji Alijew.

Azerowie świętują, część Ormian ucieka ze Stepanakertu

Na wieść o tym na ulice Baku i innych azerbejdżańskich miast wylegli świętujący ludzie, słychać było też radosne trąbienie klaksonów. „Braciom Azerom” pogratulował też prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan. Turcja otwarcie i aktywnie wspiera w tym konflikcie Azerbejdżan.

Strona ormiańska długo nie potwierdzała doniesień o zdobyciu Szuszy, którą Ormianie nazywają Szuszi. „Szuszi pozostaje dla Azerbejdżanu nieosiągalnym marzeniem. Pomimo zniszczeń miasto-twierdza broni się przed atakami wroga” – zapewniał prezydent Górskiego Karabachu Arajik Harutiunian.

„Walki w Szuszi trwają, czekajcie i wierzcie naszej armii” – pisał z kolei na Facebooku minister obrony Armenii Arcrun Owanisjan. Erywań wspiera zamieszkały obecnie głównie przez Ormian Górski Karabach, choć nawet Armenia nie uznała do dziś niepodległości Górskiego Karabachu, o który Ormianie i Azerowie stoczyli już jedną wojnę na początku lat 90. XX wieku.

Formalnie konflikt o Górski Karabach nigdy nie zakończył się porozumieniem pokojowym, więc obecna wojna to w zasadzie odmrożenie konfliktu sprzed trzech dekad. Nieuznawany na arenie międzynarodowej Górski Karabach to bowiem enklawa ormiańska na terytoriach według prawa międzynarodowego będących częścią Azerbejdżanu.

Jest ona obecnie zamieszkana i całkowicie kontrolowana przez Ormian, ale także przed wybuchem wojny z  lat 1991-1994 mieszkała tam w większości ludność ormiańska. W walkach o Górskich Karabach zginęło już od początku lat 90. XX wieku ponad 30 tys. ludzi, w tym ponad 1 tys. tej jesieni.

Górski Karabach: Armenia wzywa ochotników na front

Premier Armenii wezwał rodaków, by zgłaszali się na front, bo tylko w ten sposób będzie można uzyskać “akceptowalne” dla Ormian zakończenie konfliktu o Górski Karabach. Wiceprezydent Turcji zapewnił natomiast, że jego kraj zapewni militarne wsparcie Azerbejdżanowi, jeśli o to poprosi.

Szusza położona strategicznie

Ostatecznie dziś wieczorem (9 listopada) władze Górskiego Karabachu potwierdziły zajęcie Szuszy przez wojska azerbejdżańskie. „Seria nieszczęść trwa i Szuszi nie jest pod naszą kontrolą. Musimy się trzymać, bo wróg jest blisko Stepanakertu” – napisał na Facebooku rzecznik karabaskiego prezydenta Wahram Pogosjan.

Szusza jest bowiem miastem o strategicznym położeniu. Znajduje się na wzgórzu, które daje znakomite możliwości do szturmowania Stepanakertu, czyli stolicy Górskiego Karabachu, a przede wszystkim do prowadzenia celnego ostrzału artyleryjskiego.

Z Szuszi do Stepanakertu jest też zaledwie kilkanaście kilometrów, a miasto jest położone na strategicznej drodze między stolicą Górskiego Karabachu a Armenią, którą – dopóki nie zaczęła jej ostrzeliwać azerbejdżańska armia – sprowadzano zaopatrzenie.

Informacje o przejęciu kontroli nad Szuszą przez Azerbejdżan, choć jeszcze dziś popołudniu zaprzeczał im premier Armenii Nikol Paszynian, wywołały już w niedzielę exodus cywilnej ludność Stepanakertu, która obawia się zarówno ciężkiego ostrzału miasta, jak i czystek etnicznych.

Sygnały płynące z terenów zajętych już przez Azerbejdżan (Baku informuje o zdobyciu w sumie 23 miejscowości i wiosek) rzeczywiście wskazują na to, że ormiańska ludność cywilna jest tam brutalnie wypędzana.

Ostrzał miasta w Azerbejdżanie i śmierć cywilów. Koniec rozejmu na Zakaukaziu?

Co najmniej 7 osób zginęło, a 39 zostało rannych po nocnym bombardowaniu drugiego co do wielkości miasta w Azerbejdżanie – Gandży. Azerbejdżańskie władze oskarżyły o ten ostrzał Armenię.

Szusza ważna także z powodów symbolicznych

Miasto Szusza jest ważne dla obu stron nie tylko z powodu swojego strategicznie ważne położenia. Ma ono także duże znaczenie symboliczne. Jeszcze w czasach sowieckich zamieszkane było głównie przez ludność Azerską, stanowiąc na zdominowanym przez Ormian terytorium Górskiego Karabachu jedną z wysp azerskich.

Dlatego też, Szusza stała się dla Azerów – oprócz niemal całkowicie opuszczonego miasta Agdam – jednym z symboli przegranych walk z początku lat 90. XX wieku. Co więcej, z Szuszy pochodziło kilka ważnych postaci dla azerskiej literatury i kultury.

Dla Ormian symboliczne było natomiast opanowanie tego miasta, jako jednego z głównych punktów azerskiego oporu. Znajduje się tam także ważna dla nich chrześcijańska katedra.

Górski Karabach: Armenia i Azerbejdżan oskarżają się o ostrzały miast i cywilów

Baku oskarżyło Erywań o to, że ostrzelano drugie co do wielkości azerbejdżańskie miasto. Władze Armenii zaprzeczają.

Zestrzelono rosyjski śmigłowiec

Tymczasem dziś na granicy Armenii i Azerbejdżanu zestrzelony został śmigłowiec armii rosyjskiej, która ma na terenie pierwszego z tych krajów swoje bazy. Informacje te podało Ministerstwo Obrony Rosji.

Według informacji strony rosyjskiej maszyna typu Mi-24 została trafiona z przenośnego zestawu rakietowego. Dwóch rosyjskich pilotów zginęło, ranny jest jeden z członków załogi.

Do zestrzelenia maszyny przyznał się ostatecznie Azerbejdżan. Jak zapewniły władze w Baku „było to omyłkowe zestrzelenie, a nie działanie wymierzone w Rosję”. Azerski minister spraw zagranicznych Elmar Mammadiarow oficjalnie przeprosił za to stronę rosyjską.

Rosja jest sojusznikiem Armenii w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, ale gwarancje bezpieczeństwa ze strony Moskwy dotyczą jedynie terytorium samej Armenii, a nie spornego Górskiego Karabachu.

O ile więc Turcja aktywnie wspiera w walce Azerbejdżan m.in. dostawami uzbrojenia czy wojskowymi szkoleniami, o tyle Rosja zachowuje obecnie – przynajmniej oficjalnie – daleko posuniętą wstrzemięźliwość w działaniach.