Włochy: Szkoły wznawiają działalność – choć na razie nie wszystkie

Klasa, krzesła

„W interesie cywilizowanego kraju leży to, by szkoły działały jak najlepiej”, zaznaczyła minister edukacji Włoch Lucia Azzolina, która nalega na jak najszybsze otwarcie wszystkich placówek. / Zdjęcie: Pixabay, Taken

Około 720 tysięcy włoskich uczniów powróciło wczoraj (30 listopada) do szkół. To konsekwencja faktu, że wraz ze spadkiem liczby zakażeń koronawirusem trzy regiony – Lombardia, Piemont i Kalabria – utraciły status strefy czerwonej. W ostatnich miesiącach wielu włoskich uczniów protestowało przeciwko zamknięciu placówek.

 

Według rządowych dekretów w czerwonych strefach, czyli na terenach o najtrudniejszej sytuacji epidemicznej, otwarte pozostają tylko przedszkola i szkoły podstawowe. Od niedzieli Lombardia, Piemont oraz Kalabria przestaną jednak należeć do strefy czerwonej i dołączą do strefy pomarańczowej, co wiąże się ze zniesieniem niektórych ograniczeń.

Rozporządzenia osobno wydają także lokalne władze. Gubernator Lombardii Attilio Fontana ogłosił, że od poniedziałku pracę wznowią gimnazja. Do szkół powrócili również gimnazjaliści z Kalabrii. W Piemoncie do nauki stacjonarnej wrócą uczniowie klas pierwszych gimnazjów, natomiast klasy drugie i trzecie dalej będą miały zajęcia w formie zdalnej. Naukę z domu kontynuować będzie ponad 3,3 miliona włoskich uczniów – przede wszystkim gimnazjalistów z dwóch ostatnich klas i licealistów.

Włochy oczekują na Fundusz Odbudowy UE. Di Maio: "Europa zakładnikiem Polski i Węgier"

Włosi obawiają się zwłoki w przyjęciu instrumentu, który ma pomóc im uporać się ze skutkami poważnego kryzysu wywołanego pandemią.

Resort edukacji: Na ulicach ryzyko zakażenia wyższe niż w szkole

Ministerstwo edukacji zaznacza, że ponowne otwarcie szkół jest ważnym elementem znoszenia przeciwepidemicznych obostrzeń. „Chciałabym, aby stopniowo szkoły średnie wznowiły pracę wszędzie. Jeśli łagodzimy restrykcje, także szkoła musi być częścią tego procesu, nie może zostać wykluczona”, podkreśliła w wywiadzie telewizyjnym w niedzielę minister Lucia Azzolina.

„W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że będziemy widzieć nastolatków na ulicach, a nie w klasach”, ostrzegła, podkreślając, że przebywając w szkołach uczniowie są mniej narażeni na zakażenie, niż wówczas, gdy spędzają czas na przykład w galeriach handlowych.

„W interesie cywilizowanego kraju leży to, by szkoły działały jak najlepiej”, zaznaczyła minister oświaty, która nalega na jak najszybsze otwarcie wszystkich placówek. Jak poinformowała, na szczeblu krajowym nie zapadła jeszcze decyzja, kiedy do szkół powrócą wszyscy uczniowie.

We wrześniu po półrocznej przerwie związanej z pierwszą falą pandemii koronawirusa szkoły zostały otwarte, ale wraz z nasileniem się przyrostu zakażeń w listopadzie większość placówek edukacyjnych została ponownie zamknięta.

Włochy: Lombardia wprowadza godzinę policyjną. Kolejny rekord zakażeń koronawirusem

Jakie ograniczenia wprowadzają władze Lombardii? Czy rząd ogłosi wkrótce godzinę policyjną w całym kraju?

Młodzież domagała się otwarcia szkół

Przeciwko zamknięciu szkół w czasie najtrudniejszej sytuacji epidemicznej masowo protestowali sami uczniowie. Przykładem jest 12-letnia Anita Iacovelli z Turynu, która zainspirowana szwedzką działaczką klimatyczną Gretą Thunberg siadała przed budynkiem swojej szkoły z laptopem i transparentem z wypisanym hasłem „Nauka w szkole to nasze prawo”.

Wkrótce do nastolatki dołączyli jej koledzy i koleżanki z klasy, inicjując ruch „Szkoły dla Przyszłości”. To nawiązanie do rozpoczętej przez Thunberg akcji „Piątki dla Przyszłości” („Fridays for Future”), mającej na celu zwrócenie uwagi świata na problem zmian klimatu. Protesty w obronie działalności szkół miały miejsce w wielu miastach kraju.

Ze zdaniem uczniów zgadza się koordynator rządowego komitetu naukowego Agostino Miozzo, który w wywiadzie dla dziennika „La Stampa” stwierdził, że „nauka w szkole powinna być w całym kraju prawem absolutnym”. Przyznał także rację protestującej młodzieży, dodając, że gdyby mógł, sam by do nich dołączył.

Włoscy naukowcy przekonują, że maseczka i utrzymanie dystansu osłabiają potencjalną infekcję tysiąckrotnie

Lekarze i naukowcy z Wenecji Euganejskiej doszli do wniosku, że stosowanie maseczek zakrywających usta i nos oraz utrzymywanie około dwumetrowego dystansu znacznie zmniejsza siłę z jaką w przypadku infekcji atakuje koronawirus SARS-CoV-2. Im mniej go w organizmie w początkowej fazie, …

„Łatwiej zamykać szkoły, niż centra handlowe”

Wielu uczniów oraz rodziców wyraża jednak niezadowolenie w faktu, że we wspomnianych regionach wznowiona zostanie jedynie praca gimnazjów, natomiast licealiści wciąż będą uczyć się przez internet.

Jak wskazują przeciwnicy takiego rozwiązania, inne obszary działalności – te, które bezpośrednio wpływają na kondycję gospodarki – zostały potraktowane z większą wyrozumiałością. W Rzymie ponownie otwarto nawet centrum handlowe, co Miozzo określa jako „skandaliczną” decyzję.

„Dużo łatwiej jest zamknąć szkołę niż odroczyć ponowne otwarcie galerii handlowej – między innymi dlatego, że dzieci nie mają prawa głosu”, powiedział z ironią. Jego zdaniem w sytuacji zamknięcia szkół i całkowitej wolności co do miejsca przebywania uczniowie są bardziej narażeni na infekcję koronawirusem, niż gdy znajdują się w szkole.

Z dotychczas odnotowanych we Włoszech przypadków SARS-CoV-2 11 proc. dotyczy dzieci i młodzieży do lat 19. Co jednak ciekawe, spośród ok. 50 tys przypadków zgonów na COVID-19 stwierdzonych w całym kraju ta grupa wiekowa odpowiada za jedynie 8 przypadków.