Włoski MSZ: Nie możemy sobie pozwolić na nowy lockdown. Na początku 2021 r. ruszą szczepienia

Włoscy minister spraw zagranicznych Luigi Di Maio i premier Giuseppe Conte

Włoscy minister spraw zagranicznych Luigi Di Maio i premier Giuseppe Conte [Twitter, @luigidimaio]

Od początku przyszłego roku rząd planuje rozpocząć program szczepień przeciwko COVID-19, zapowiedział minister spraw zagranicznych Luigi Di Maio. W najbliższym czasie władze mają ogłosić zaostrzenie obowiązujących ograniczeń. Tymczasem w Rzymie miały miejsce kolejne protesty przeciwników reżimu sanitarnego.

 

Od początku miesiąca liczba zakażeń koronawirusem we Włoszech znacząco wzrosła, zbliżając się do wartości rejestrowanych w szczytowym okresie pierwszej fali pandemii, który na Półwyspie Apenińskim miał miejsce w marcu i kwietniu. Od trzech dni liczba przypadków SARS-CoV-2 przekracza 5 tys. dziennie. Ilość zgonów z powodu COVID-19 jest nieporównywalnie niższa w porównaniu do wiosny i utrzymuje się na poziomie, lecz i te wartości w ostatnich dniach odczuwalnie się zwiększyły.

W najbliższym czasie premier Giuseppe Conte ma ogłosić nowy dekret, zaostrzający dotychczasowe restrykcje. Szef włoskiego MSZ Luigi Di Maio w niedzielnym (11 października) wywiadzie dla telewizji publicznej RAI oświadczył jednak, że wprowadzenie kolejnej całkowitej blokady kraju byłoby katastrofalne w skutkach dla gospodarki.

„Chcę to powiedzieć jasno. Włochy nie mogą pozwolić sobie na kolejny lockdown, nie mogą pozwolić sobie na to krajowa gospodarka i handel”, podkreślił.

Koronawirus: We Włoszech wracają maski. Premier apeluje o rozsądek także w domach prywatnych

Stan wyjątkowy został wprowadzony we Włoszech jako pierwszym kraju w Europie 31 stycznia tego roku po wykryciu dwóch pierwszych przypadków koronawirusa.

Di Maio: Kraj przygotowany lepiej niż zimą. Od stycznia szczepienia

Minister zapewnił jednak, że władze kraju są obecnie lepiej przygotowane do walki z koronawirusem niż podczas pierwszej fali zakażeń, podczas której przez długi czas Włochy były państwem notującym najwyższe wartości przypadków SARS-CoV-2 na świecie.

„W lutym absolutnie nie byliśmy przygotowani (na rozwój epidemii – red.)”, przyznał. „Nie mieliśmy niczego, nawet linii produkcyjnej”, wyjaśnił niedobór maseczek ochronnych, który w pierwszych tygodniach epidemii koronawirusa we Włoszech stanowił ogromny problem dla służby zdrowia oraz samych obywateli.

„Teraz mamy kraj, w którym mogą pojawiać się problemy, ale który jest dobrze wyposażony i który pokazał, że jest w stanie stawić czoło kryzysowi”, ocenił. Uspokoił też, że oddziały intensywnej terapii w szpitalach są odpowiednio przygotowane na przyjęcie dużej liczby pacjentów z COVID-19.

Luigi Di Maio poinformował też, że dzięki współpracy m.in. z Uniwersytetem Oksfordzkim, jeszcze przed końcem roku do Włoch dotrą pierwsze dawki szczepionki przeciwko tej chorobie. „Od przyszłego roku zaczniemy szczepienia”, zapowiedział.

Koronawirus: Wstrzymano prace nad szczepionką oksfordzką. Powoduje niebezpieczne skutki uboczne?

Z tzw. szczepionką oksfordzką wiązano jak dotąd największe nadzieje na sukces w walce z wirusem SARS-CoV-2.

Wśród ograniczeń zakaz prywatnych imprez

Jak poinformował w niedzielę, również w rozmowie z RAI, minister zdrowia Roberto Speranza, planowane przez rząd restrykcje obejmą kategoryczny zakaz organizacji prywatnych uroczystości, także tych w domach. W celu egzekwowania przestrzegania zasad wprowadzone zostaną kontrole.

Szef resortu zdrowia wytłumaczył na antenie, że do transmisji wirusa dochodzi na przykład podczas przyjęć urodzinowych wyprawianych dla dzieci oraz młodzieży. Zastrzegł jednak, że zakaz będzie dotyczył wszystkich obywateli, nie tylko tych najmłodszych. Jak stwierdził minister, do 75 proc. zakażeń koronawirusem dochodzi w domach, gdyż to właśnie w domowych okolicznościach „obniża się nasza czujność i zdejmujemy maseczki”.

Wcześniej Speranza tłumaczył, że wprowadzenie nowych ograniczeń jest „niezbędne, aby nie zaprzepaszczone zostały dotychczasowe wyrzeczenia” podjęte przez Włochów na rzecz walki z epidemią.

Włochy: Antyszczepionkowcy i antymaseczkowcy demonstrowali w Rzymie

Przeciwnicy obowiązku zakrywania z powodu pandemii koronawirusa ust i nosa w miejscach publicznych manifestowali w stolicy Włoch.

Protesty w Rzymie przeciwko restrykcjom

Tymczasem w sobotę (10 października) w stolicy kraju miały miejsce kolejne protesty osób sprzeciwiających się antyepidemicznym restrykcjom, m.in. obowiązkowi noszenia maseczek ochronnych. „Nie nosimy maseczek, bo to symbol poddaństwa”, mówili protestujący, dodając, że boją się tylko utraty wolności, a nie choroby.

Na Placu Ust Prawdy (wł. Piazza Bocca della Verità) protestujący zgromadzili się pod hasłem „Wyzwolić Włochy z dyktatury sanitarnej”. Wśród nich byli członkowie i zwolennicy neofaszystowskiej grupy Forza Nuova. Na Lateranie odbył się natomiast liczący ok. 2 tys. uczestników „Marsz Wyzwolenia”. Wielu spośród manifestujących otrzymało mandaty za nieprzestrzeganie nakazu zasłaniania ust i nosa i utrzymywania dystansu społecznego.

„Słuchanie twierdzeń, że Włochy są pod „dyktaturą sanitarną”, przyprawia o dreszcze”, odniósł się do postulatów protestujących Di Maio na Facebooku, określając ich podejście do pandemii koronawirusa jako „szalone”.

„COVID-19 nie jest kaprysem tego rządu. To prawdziwe statystyki, to osoby które cierpią, obywatele, którzy tracą życie lub obserwują śmierć swoich najbliższych”, podkreślił. „Wzywam Was do refleksji na ten temat”, zwrócił się do protestujących.