Wielka Brytania zmienia podejście do koronawirusa

Najwięcej zgonów i zachorowań na COVID-19 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców jest obecnie w UE w Czechach (Photo by Daniel Tafjord on Unsplash)

Najwięcej zgonów i zachorowań na COVID-19 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców jest obecnie w UE w Czechach (Photo by Daniel Tafjord on Unsplash)

Miała być izolacja jedynie dla osób po 70. roku życia i przede wszystkim spokój. W ubiegłym tygodniu rząd Wielkiej Brytanii planował przyjąć taktykę walki z koronawirusem, która zakładała po prostu „przechorowanie” epidemii. Ale teraz Londyn zmienił zdanie i zaostrzył środki ostrożności.

 

Jeszcze w ubiegły czwartek (12 marca) Boris Johnson przekonywał, że jedynym sposobem zwalczenia koronawirusa jest wytworzenie wśród Brytyjczyków tzw. odporności stadnej. Brytyjski premier wyjaśniał, że patogen rozprzestrzenia się tak szybko, ponieważ ludzie nie nabyli na niego jeszcze żadnej odporności. „Złapanie koronawirusa przez ponad połowę populacji w Wielkiej Brytanii jest jedynym sposobem, aby Brytyjczycy wykształcili odporność na chorobę” – mówił Johnson. Tak sugerował mu główny doradca ds. nauki Patrick Vallance.

Dlatego, gdy inne kraje europejskie wprowadzały ograniczenia dla masowych zgromadzeń, odwoływały imprezy kulturalne czy zamykały restauracje i puby, na Wyspach kwitło życie, choć potwierdzano dziesiątki kolejnych infekcji SARS-CoV-2, w tym u wiceminister zdrowia Nadine Dorries. Naukowcy apelowali do brytyjskiego rządu, aby zmienił podejście. Ponad 270 z nich napisało też do Borisa Johnsona list otwarty w tej sprawie.

„Wprowadzając teraz środki dystansowania społecznego, można radykalnie spowolnić wzrost liczby zachorowań i ocalić tysiące istnień ludzkich. Postawienie na >>odporność stadną<< w tym momencie nie wydaje się realną opcją, ponieważ NHS (publiczna służba zdrowia w Wielkiej Brytanii – przyp. red.) znajdzie się pod jeszcze większą presją, co będzie oznaczało ryzykowanie o wiele więcej istnień ludzkich niż to konieczne” – głosił apel. Skrytykowano też w nim Vallance’a i jego podejścia do epidemii.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie

Europa stała się epicentrum pandemii koronawirusa. Obecność patogenu zdiagnozowano u ponad 425 tys. ludzi na świecie, wyzdrowiała dotąd ok. 1/4 zakażonych. Ponad 4 proc. osób zarażonych umarło. 

Londyn zmienia podejście

W następnych dniach rząd w Londynie powoli wprowadzał kolejne ograniczenia, ale wciąż zdecydowanie słabsze niż na kontynencie. Wreszcie wczoraj zalecenia epidemiologiczne gwałtownie zaostrzono. Trwającą 14 dni kwarantanną obejmowane będą teraz całe gospodarstwa domowe, w których ktokolwiek z domowników ma gorączkę lub kaszel. Aż trzymiesięcznej kwarantannie poddane zaś zostaną osoby znajdujące się w grupie ryzyka, czyli osoby starsze i chorujące przewlekle. Do listy dopisano także ciężarne kobiety, choć na razie nie ma potwierdzenia, aby były szczególnie narażone na ostry przebieg wywoływanej przez koronawirusa choroby COVID-19.

Dodatkowo Brytyjczycy mają się powstrzymać od podróżowania zagranicę oraz od spotkań towarzyskich. Kto może, powinien pracować z domu. Ale, w odróżnieniu od większość państw w kontynentalnej Europie, nie zamknięto przedszkoli, szkół czy uniwersytetów. Ich zamknięcie jest jednak wciąż oficjalnie rozważane.

Wcześniej dziennik „Guardian” dotarł do niejawnych rządowych analiz, które wskazywały, że z powodu infekcji koronawirusem może umrzeć nawet 500 tys. Brytyjczyków, 8 mln może wymagać hospitalizacji, a z koronawirusem bezpośrednio zetknie się nawet 80 proc. brytyjskiego społeczeństwa, czyli ponad 52 mln osób. Londyn zakłada też, że epidemia potrwa do wiosny 2021 r., a jej druga fala nadejdzie w listopadzie.

Piąta ofiara koronawirusa w Polsce

W Polsce zmarła piąta osoba zarażona koronawirusem. Do tej pory potwierdzono 205 przypadków zarażenia.

 

 

Piątą ofiarą śmiertelną jest 57-letni mężczyzna, który zmarł w szpitalu w Wałbrzychu. Mężczyzna miał także choroby współistniejące. Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, dziś potwierdzono 28 nowych przypadków zarażenia …

Włoskie dane zrobiły w Londynie wrażenie

Ale to nie ten raport miał przekonać Johnsona i jego doradców do powolnej zmiany strategii epidemiologicznej. Kluczowy miał się okazać raport z Włoch pokazujący obciążenie, jakie generuje dla służby zdrowia gwałtowny wzrost liczby zachorowań na COVID-19. Wynika z niego, że nawet co trzeci chory, który wymaga hospitalizacji, może na którymś z etapów choroby trafić na oddział intensywnej terapii. Wcześniejsze brytyjskie szacunki mówiły zaś o 15 proc., a więc zakładały konieczność użycia o połowę mniejszej liczby respiratorów.

Tymczasem w Wielkiej Brytanii na 100 tys. mieszkańców przypada statystycznie tylko 6,5 łóżka na OIOM-ie, a w już nieradzących sobie z naporem chorych Włoszech to 12,5 łóżka. Dla porównania Polska ma sytuację tylko niewiele lepszą od brytyjskiej – 6,7 łóżka na OIOM-ie na 100 tys. mieszkańców. Liderem w UE są Niemcy, które mają 30 łóżek na 100 tys. mieszkańców.

Eksperci z Imperial College wyliczyli więc, że w szczycie epidemii w Wielkiej Brytanii na jedno łóżko na intensywnej terapii przypadałoby aż 8 pacjentów potrzebujących takiego leczenia. A to skończyłoby się tragicznie, bo wiele osób w stanie ciężkim zmarłoby czekając na miejsce na OIOM-ie. A już dziś z Włoch napływają informacje o lekarzach, którzy w niektórych szpitalach muszą selekcjonować pacjentów do intensywnej terapii oceniając, którzy z nich mają większą szansę na przeżycie.

Wpływ koronawirusa na gospodarkę Polski i Europy – prof. Witold Orłowski

Wszelkie próby odpowiedzi na pytanie o wpływ pandemii koronawirusa na gospodarkę to w tej chwili wróżenie z fusów.

Włochy z najwyższą śmiertelnością w UE

Trudna sytuacja we Włoszech (najwięcej przypadków koronawirusa na milion mieszkańców, najwięcej zgonów, najwięcej osób w stanie ciężkim czy najwyższa śmiertelność w stosunku do liczby zakażonych osób) wynika prawdopodobnie z tego, że włoskie społeczeństwo jest statystycznie najstarsze w Europie, a w ujęciu globalnym ustępuje pod tym względem tylko japońskiemu.

Średnia wieku wynosi we Włoszech 46,3 roku przy średniej unijnej wynoszącej 43,1 roku. Aż 22,75 proc. Włochów, czyli ponad 13 mln osób, ma 65 lub więcej lat. Tymczasem (według WHO) śmiertelność w przypadku infekcji koronawirusem w grupie wiekowej powyżej 80. roku życia wynosi globalnie aż 14,8 proc. Natomiast śmiertelność w grupie wiekowej 10-39 zaledwie 0,2 proc. Ale drugą z przyczyn jest też bez wątpienia coraz gorsza wydolność przeciążonej służby zdrowia. Rząd włoski nie tylko ściągnąć 30 chińskich ekspertów-epidemiologów, którzy mają wspomóc władze w planowaniu działań, ale chce także zatrudnić zwykłych chińskich lekarzy.

A brytyjski publiczny system służby zdrowia od wielu lat znajduje się w kryzysie. Lekarze-rezydenci strajkowali tam już kilka razy, a większość placówek medycznych boryka się nie tylko z brakami sprzętowymi, ale także z brakiem wykwalifikowanego personelu. Dlatego rząd Borisa Johnsona postanowił zmienić zdanie. Nowy, ogłoszony wczoraj model działania zakłada oficjalnie śmiertelność wśród Brytyjczyków nie na poziomie 300-500 tys. (jak to ujawnił „Guardian”), ale maksymalnie kilku tysięcy.

Jak tłumaczy dr Krzysztof Winkler z Grupy Badawczej „Britannia” na Uniwersytecie Warszawskim, kłopoty NHS to problem ciągnący się w Wielkiej Brytanii od wielu lat. „Rząd zdaje sobie z nich sprawę, dlatego nawet zanim zaostrzono środki ostrożności epidemiologicznej, przyjęto specjalną regulację umożliwiającą zamienianie hoteli w szpitale dla lżej chorych czy zmuszanie prywatnych firm do produkowania sprzętu medycznego lub środków ochrony osobistej. Ale naukowcy i lekarze wciąż nawołują, że to za mało. Chcą, żeby w Wielkiej Brytanii wdrożyć takie środki jak w innych krajach europejskich” – tłumaczy ekspert.

Koronawirus powodem przełożenia wyborów prezydenckich?

Część kandydatów na prezydenta domaga się zmiany terminu wyborów z uwagi na pandemię koronawirusa. Jeden z nich – Szymon Hołownia – już zawiesił swoją kampanię. Zapewnił jednocześnie, że nie rezygnuje ze startu w wyborach.

 
Zarówno on, jak i wielu innych kandydatów, …

Jaka śmiertelność koronawirusa?

Do wczorajszego wieczora (świeższych danych obecnie brak) potwierdzono w Wielkiej Brytanii 1543 przypadki infekcji koronawirusem oraz zgon 55 zakażonych osób. W ciężkim stanie mają się znajdować 22 osoby, zaś 52 uznaje się już za wyleczone. Natomiast we Włoszech (tu również najświeższe dane są z wczorajszego wieczora) wirusa wykryto u 27 980 osób, a zmarło 2158 osób. Na OIOM-ach przebywa zaś 1851 osób.

Dla porównania w Polsce stwierdzono dotąd 221 przypadków koronawirusa i 5 zgonów z powodu infekcji. Liczba osób w stanie ciężkim nie została podana do wiadomości publicznej. Śmiertelność z powodu koronawirusa wynosi obecnie w Polsce ok. 2,26 proc. i jest niższa od globalnej średniej wynoszącej niecałe 4 proc. Wskaźnik ten jest jednak zawyżony z powodu wyjątkowo trudnej sytuacji we Włoszech, gdzie śmiertelność wynosi obecnie ponad 7,7. Nigdzie na świecie tak dużej śmiertelności jednak nie ma.

Jeśli odjąć Włochy, to globalna śmiertelność z powodu choroby COVID-19 wynosi 3,32 proc., a więc mieści się we wcześniejszych przewidywaniach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) opartych o sytuację epidemiologiczną w Chinach, gdzie stwierdzono dotąd 80 881 przypadków infekcji oraz 3226 zgonów z tego powodu.

Dla porównania śmiertelność w przypadku Wielkiej Brytanii wynosi obecnie 3,56 proc. i również mieści się w szacunkach WHO, która ocenia tę śmiertelność na ok. 3,5 proc.

Niemiec, który odmówił Trumpowi. Kim jest Dietmar Hopp?

Dietmar Hopp w przeszłości rzucił wyzwanie możnym Bundesligi, a teraz odmawia Donaldowi Trumpowi. Gra toczy się o duże pieniądze oraz zdrowie ludzkości.