Duże cięcia i modernizacja w brytyjskiej armii. „Sentyment w kwestii uzbrojenia bywa niebezpieczny”

samolot, RAF, Wielka Brytania

Samolot RAF Tornado, fot. John Haslam [Flickr, CC BY 2.0]

Wielka Brytania zamierza zmniejszyć liczebność sił zbrojnych do najniższego poziomu od początku XIX wieku. W ramach działań modernizacyjnych wycofana zostanie część sprzętu, a większy nacisk położony będzie na nowoczesne uzbrojenie, w tym drony i roboty.

 

Liczebność w pełni wyszkolonych oddziałów w ciągu najbliższych czterech lat zostanie zredukowana z 76,5 tys. do 72,5 tys. żołnierzy. Rząd ostatecznie porzucił także cel ponownego osiągnięcia liczby 82 tys. żołnierzy. Tak licznych oddziałów Brytyjczycy nie mieli od połowy poprzedniej dekady.

Wielka Brytania: Ponad połowa dorosłych dostała już pierwszą szczepionkę na koronawirusa

Wśród zaszczepionych jest też premier Boris Johnson, który otrzymał preparat AstraZeneca.

Z jednej strony cięcia, z drugiej – unowocześnienie armii

Zmniejszenie liczebności armii nie oznacza jednak mniejsze zaangażowanie poza granicami kraju. Wręcz przeciwnie – Londyn chce wzmocnić obecność swoich oddziałów w świecie, zwłaszcza w Afryce i na Indo-Pacyfiku. Brytyjskie wojska będą wysyłane na misje częściej i na dłuższe okresy, a także angażowane w większy wachlarz operacji.

Cięcia i reorganizacja to element brytyjskiej strategii modernizacji armii. Nowy, liczący tysiąc żołnierzy specjalny oddział operacyjny, nazwany „Rangers”, będzie współpracował z obcymi wojskami i działał na rzecz zapobiegania konfliktom.

W ramach unowocześnienia sił zbrojnych brytyjski gabinet planuje też wycofanie przestarzałego uzbrojenia, przede wszystkim w marynarce i siłach powietrznych. Wycofanych będzie 114 samolotów, w tym amerykańskie Lockheed C-130 Hercules.

Resort obrony przewiduje natomiast przeznaczenie znaczących sum – ok. 23 mld funtów (ponad 26 mld euro) – na rozwój i wdrażanie nowych technologii wojskowych, z czego 6,6 mld euro trafi na prace badawczo-rozwojowe. Modernizacja obejmie m.in. samoloty, okręty podwodne. Wzmocnione zostaną też zdolności cybernetyczne.

Wielka Brytania: Rosja i Chiny największym zagrożeniem. Londyn zwiększy zapasy broni jądrowej

Londyn zapowiada zwiększenie arsenału pocisków nuklearnych nawet o ponad 40 proc.

Wallace: Nadmierny sentymentalizm może mieć poważne skutki

Przeciwko cięciom w oddziałach opowiedziała się część Partii Konserwatywnej. Minister obrony Ben Wallace zapewnił jednak sceptyków, że potencjał sił zbrojnych nie zależy jedynie od liczby żołnierzy. „Wiem, że jeśli chodzi o liczebność oddziałów, to niektórzy z nas przyjmują sposób myślenia typowy dla Donalda Trumpa”, wskazał, nawiązując do podkreślania przez byłego prezydenta USA potęgi militarnej Stanów Zjednoczonych.

„Nie ma jednak żadnego sensu w chwaleniu się liczbą żołnierzy, jeśli na operacje wysyłani są oni w przestarzałych pojazdach”, zaznaczył, odnosząc się do Wielkiej Brytanii. „Podobnie jak nie ma sensu liczenie czołgów, podczas gdy wróg opracowuje coraz to nowe sposoby ich zwalczania”, dodał.

„W sferze obronności często czuje się pokusę, by skryć się za tarczą sentymentalizmu. Nie chce się odejść od korzystania z uzbrojenia i rozwiązań, które niegdyś pomagały wygrywać starcia, ale dziś nie nadają się już do użytku”, zauważył Wallace. Stwierdził, że „taki sentymentalizm w połączeniu z przerośniętą ambicją i niewystarczającymi zasobami może doprowadzić do poważnych konsekwencji”.

„Może on nawet kosztować nas życie ludzi, które jest dla nas najwyższą wartością”, ostrzegł.

USA deklarują gotowość obrony Japonii przed Chinami

Amerykańscy sekretarze obrony i stanu odwiedzili Tokio.

Strategia na przyszłość dla brytyjskiej armii

Te i inne plany związane ze strategią obronną Wielkiej Brytanii zostały zawarte w wydanym przez ministerstwo obrony 66-stronicowym dokumencie „Defence in a competitive age” (ang. „Obronność w czasach konkurencji”). Stanowi on część szerszej przyszłościowej strategii Londynu, uwzględniającej politykę zagraniczną, obronę i rozwój. Jako „największe zagrożenie dla brytyjskiego bezpieczeństwa gospodarczego”, wymienione zostały Chiny.

Dokument wskazuje też, w jaki sposób Brytyjczycy planują „maksymalnie” zwiększyć obecność na terytorium Indo-Pacyfiku, gdzie celem jest przeciwdziałanie rosnącym wpływom Chin w regionie. Wielka Brytania chce tam rozszerzyć działania szkoleniowe, a w najbliższych miesiącach rozmieścić tam formację operacyjną Carrier Strike Group, na czele z lotniskowcem HMS Queen Elizabeth.

Londyn planuje także wzmocnić bezpieczeństwo na morzu, nie tylko poprzez rozmieszczanie jednostek, ale też przez wypracowanie porozumienia dotyczącego realizacji interesów na Oceanie Indyjskim.

Koronawirus: Polacy zaszczepią pracowników kwatery głównej NATO

Polska wyśle do Brukseli ponad 20 medyków, którzy jeszcze w tym tygodniu będą szczepić pracowników kwatery głównej Sojuszu szczepionkami AstraZeneca.

Laburzyści krytykują plany rządu

Decyzję w sprawie redukcji w armii przekazał wczoraj (22 marca) Boris Johnson w rozmowie telefonicznej z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem. Brytyjski premier zapewnił szefa Sojuszu Północnoatlantyckiego, że Wielka Brytania pozostaje „silnie zaangażowana” w działania w ramach NATO i zobowiązał się do podniesienia wydatków kraju na obronność do poziomu 2,2 proc. PKB. To wyżej, niż 2-procentowy próg, jaki wszyscy członkowie Sojuszu mieli osiągnąć do 2024 r.

Brytyjska Partia Pracy zarzuca jednak Konserwatystom złamanie obietnicy wyborczej, że nie będzie zmniejszania liczebności armii. Podczas kampanii Boris Johnson twierdził, że nie planuje „w żadnej formie” redukować liczby żołnierzy. „Utrzymamy obecną liczebność sił zbrojnych”, deklarował.

Minister obrony w Gabinecie Cieni John Healey uważa, że wraz z nową strategią Wielka Brytania wchodzi w „erę regresu”, jeśli chodzi o obronność. „To plan, który zakłada zmniejszenie liczby wszystkiego: oddziałów, statków, samolotów”, dodaje.