WHO ostrzega: Epicentrum pandemii koronawirusa przenosi się do Ameryki Południowej

Ulice wielu miast w Ameryce Południowej opustoszały. WHO ocenia, że epicentrum pandemii znajduje się właśnie na tym kontynencie (Photo by Jezael Melgoza on Unsplash)

Ulice wielu miast w Ameryce Południowej opustoszały. WHO ocenia, że epicentrum pandemii znajduje się właśnie na tym kontynencie (Photo by Jezael Melgoza on Unsplash)

W Ameryce Południowej rośnie liczba nowych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 oraz zgonów z tego powodu. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłasza, że epicentrum pandemii przeniosło się już na ten kontynent.

 

Podczas gdy większość krajów europejskich zaczyna powoli żegnać koronawirusa, a w Stanach Zjednoczonych przyrost nowych zachorowań powoli już wyhamowuje, Ameryka Południowa dopiero spodziewa się szczytu pandemii.

Nasz region stał się epicentrum pandemii koronawirusa. Na obu kontynentach amerykańskich pandemia pochłonęła już ponad 145 tys. ofiar, a koronawirusem zainfekowało się prawie 2,5 mln osób” – poinformowała podczas wideokonferencji dyrektor WHO ds. obu Ameryk dr Carissa Etienne, która kieruje także Panamerykańską Organizacją Zdrowia (PAHO).

Dr Etienne obawia się, że będzie jeszcze gorzej. „Zwłaszcza w Ameryce Południowej. Tu już dziennie wykrywa się więcej nowych zakażeń niż w Europie czy w Stanach Zjednoczonych i region czekają bardzo trudne tygodnie” – stwierdziła. Przypomniała, że gdy w Europie czy Ameryce Północnej zbliża się lato, w położonej głównie na półkuli południowej Ameryce Łacińskiej 21 czerwca zacznie się astronomiczna zima.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Najgorzej w Brazylii

To w Brazylii, która awansowała już na drugie po USA miejsce w liczbie wykrytych infekcji, dochodzi obecnie do największej dziennej liczby zgonów z powodu SARS-CoV-2. Od dwóch dni to już ponad 1 tys. na dobę, a i wcześniej liczba ta zbliżała się do tysiąca.

Co prawda w USA ostatniej doby stwierdzono ponad 1,5 tys. zgonów, ale ostatnie dni przynosiły wyraźny trend spadkowy i dzienne zgony liczono w setkach. Przedwczoraj (26 maja) były 774 zgony, dzień wcześniej 505.

Generał Eduardo Pazuello, trzeci już od wybuchu pandemii brazylijski minister zdrowia (dwóch poprzednich odeszło z powodu sporów z niewierzącym w powagę pandemii prezydentem Jairem Bolsonaro) ostrzegł, że kraj stoi w obliczu „trzeciej fazy epidemii”.

Według oceny generała-ministra (specjalisty od logistyki wojskowej) w najbliższych dniach do dużych miast w poszukiwaniu opieki zdrowotnej nadciągną rzesze chorych z prowincji, gdzie dostęp do lekarzy i leków jest o wiele gorszy.

Problemem jest także niewystarczająca liczba testów na koronawirusa. To sprawia, że epidemiolodzy podejrzewają, że faktycznie infekcji jest w Brazylii o wiele więcej niż pokazują oficjalne liczby.

Brazylijskie ministerstwo zdrowia odnotowało od początku pandemii już prawie 415 tys. zakażeń, ale według brazylijskiego instytutu badania opinii publiczej IBOPE oraz naukowców z Uniwersytetu Federalnego Pelotas (UFPEL), którzy przeprowadzili tzw. szybkie testy na obecność przeciwciał u dobranych pod kątem obrazowania całego społeczeństwa ponad 25 tys. osób w 133 gminach we wszystkich stanach Brazylii, faktycznie zakażonych jest już przynajmniej 760 tys. osób.

W samym Sao Paolo, czyli największej brazylijskiej metropolii jest według tego badania-sondażu zakażonych przynajmniej 380 tys. osób. A to pięciokrotnie więcej niż podają oficjalne statystyki.

Koronawirus zdziesiątkuje rdzenną ludność Amazonii?

Rdzenni mieszańcy Amazonii są bezbronni wobec koronawirusa.

Trudna sytuacja w Peru

Drugim pod względem wykrytej liczby zakażeń południowoamerykańskim krajem jest Peru. Odnotowano tam już prawie 136 tys. infekcji, choć tylko niecałe 4 tys. zgonów. Ale również w tym kraju chorych i zmarłych przybywa coraz szybciej. Ostatnia doba była rekordowa – ponad 6,1 tys. nowych zachorowań i 195 zgonów.

Dzieje się tak pomimo tego, że w Peru wprowadzono najostrzejsze na kontynencie restrykcje przeciwepidemiczne. W odróżnieniu od tych brazylijskich, peruwiańskie władze nie lekceważą koronawirusa.

33-milionowy kraj wprowadził restrykcje już 16 marca, gdy wykryto pierwszych kilka przypadków. Od tego dnia obowiązuje stan wyjątkowy (ostatnio przedłużony do 30 czerwca), a prezydent Martin Vizcarra zdecydował o zamknięciu granic przed cudzoziemcami.

Peruwiańczycy nie mogą opuszczać domów bez konkretnego powodu związanego z podstawowymi potrzebami życiowymi, a od godziny 20:00 do 4:00 rano obowiązuje ścisła godzina policyjna egzekwowana przez wojsko.

Mimo to służba zdrowia zbliża się w Peru już do granic swoich możliwości. Wolnych pozostaje już zaledwie ok. 10 proc. łóżek na oddziałach intensywnej terapii. A i tak sytuacja w wielu odleglejszych od stolicy kraju Limy miejscach jest w dużej mierze przez władze sanitarne nierozpoznana.

Koronawirus: Coraz trudniejsza sytuacja w Ameryce Południowej

W których krajach południowoamerykańskich stwierdzanych jest najwięcej przypadków infekcji koronawirusem SARS-CoV-2?

Peruwiańczyków nie stać na kwarantannę

Peru to jeden z najbiedniejszych krajów na kontynencie. Wielu jego obywateli pracuje więc (często na czarno) w krajach sąsiednich, np. w Chile, Brazylii czy Kolumbii. Przymusowe zamknięcie mieszkańców w domach dla wielu z nich oznacza utratę dochodów.

Tworzy też problemy np. z magazynowaniem żywności. Tylko 49 proc. peruwiańskich gospodarstw domowych posiada lodówkę lub zamrażarkę. Takie dane przyniósł spis ludności z 2017 r.

To sprawia, że mieszkańcy muszą wychodzić po żywność codziennie. W Limie na bazarach czy przed sklepami tworzą się ogromne kolejki, w których trudno o utrzymanie dystansu społecznego.

Wiele osób nie może sobie też pozwolić na pozostawianie w domu, bo inaczej nie zarobi żadnych pieniędzy. Według Narodowego Instytutu Statystyki i Informacji nawet 72 proc. Peruwiańczyków zarabia w szarej strefie. Z pozostałych 28 proc. nawet połowa choć ma legalną umowę o pracę, to nie jest ona stała.

Dlatego dystansowanie społeczne w Peru nie działa zdaniem epidemiologów dobrze, a ogłoszenie lockdownu sprawiło, że – paradoksalnie – w wielu przypadkach ludzie muszą się gromadzić.

Bo choć rząd w Limie postanowił w ramach pakietu antykryzysowego wypłacić ludziom zasiłki, to jednak tylko mniej niż połowa ludzi mogła je dostać bezpośrednio na konto bankowe.

Według danych z 2019 r. tylko 38 proc. mieszkańców Peru w ogóle ma rachunek bankowy. Reszta z nich musiała się po odbiór pieniędzy zgłosić do banku osobiście. A to wytworzyło kolejne duże kolejki przed oddziałami bankowymi.

Chile zamyka stolicę z powodu koronawirusa

W liczącym 7 milionów mieszkańców Santiago wprowadzono dziś całkowitą kwarantannę. Mieszkańcy chilijskiej stolicy nie mogą opuszczać miasta, ani wychodzić z domu bez istotnego powodu.

W Chile brakuje respiratorów

Trzecim pod względem liczby zachorowań krajem w Ameryce Południowej jest Chile. Stwierdzono tam ponad 82 tys. zakażeń, choć tylko 841 zgonów. Wiele wskazuje na to, że w stosunkowo bogatym na tle reszty kontynentu kraju (który ma jednak wiele swoich problemów gospodarczych) służby medyczne są w stanie testować odpowiednią liczbę osób.

Ale i tak chilijskie szpitale są przeciążone do granic możliwości, co przyznał już oficjalnie prezydent Sebastián Piñera, który wizytował na początku tygodnia jeden ze szpitali zakaźnych w stolicy kraju – Santiago.

Chilijscy lekarze przede wszystkim narzekają na brak specjalistycznych łóżek dla pacjentów OIOM-ów oraz urządzeń wspomagających oddychanie, jak np. respiratorów. A dzieje się to w kraju, który stać na to, aby w największych miastach regularnie odkażać miejsca publiczne, a na ulicach wystawiać dla użytku obywateli dyspozytory z płynami dezynfekującymi.

W Chile szeroko stosuje się też przymusową kwarantannę dla osób, które mogły mieć kontakt z koronawirusem. W ubiegłym tygodniu okazało się, że przymusowym pozostaniem w domu objęta jest nawet 1/3 populacji. Ale dzięki tak radykalnym działaniom udaje się w Chile utrzymać obecnie najniższą na kontynencie śmiertelność wśród zakażonych osób.

Dzień Różnorodności Biologicznej: Podczas pandemii wycinka lasów tropikalnych wzrosła ponad dwukrotnie

Różnorodność biologiczna naturalną „szczepionką” przeciwko szkodliwym patogenom?

Czy Meksyk fałszuje dane?

Coraz trudniejsza staje się też sytuacja w Meksyku. Stwierdzono tam już 78 tys. infekcji, ale jednocześnie aż 8,5 tys. zgonów, co sprawa, że meksykańska epidemia cechuje się bardzo dużą, ponad dziesięcioprocentową śmiertelnością.

Choć kolejne dni przynoszą Meksyku kolejne rekordowe dzienne liczby nowych infekcji i nowych zgonów, pojawiają się podejrzenia, że faktyczne liczby i tak są o wiele, wiele wyższe. Usiłowała to w ostatnich dniach ustalić organizacja pozarządowa Meksykanie Przeciw Korupcji.

W swoim raporcie meksykańscy działacze antykorupcyjni przekonują, że wiele zgonów nie jest klasyfikowanych jako związane z koronawirusem, choć powinno tak być.

W samej stołecznej aglomeracji Mexico City naliczyli ponad 4,5 tys, aktów zgonu, w których między 18 marca a 12 maja wpisano jako przyczynę śmierci „prawdopodobne zakażenie koronawirusem”.

Przyczyną tego stanu rzeczy jest po części niewystarczający dostęp do testów na obecność koronawirusa, ale także pragnienie lokalnych urzędników, aby wykazać się przed władzami centralnymi skuteczniejszych zwalczaniem epidemii.

Drugim sposobem na uniknięcie klasyfikacji zgonu jako związany z SARS-CoV-2 jest zastosowanie innych niż przyjęte przez WHO akronimów określających choroby. Wtedy akt zgonu też nie jest oficjalnie uwzględniany.

Brazylia znalazła skuteczny lek na koronawirusa?

Czy dostępność w aptekach cudownego leku na koronawirusa uratuje prezydenturę Bolsonaro?

Władze meksykańskiej stolicy chcą powołać specjalną komisję

Po publikacji tego raportu burmistrz meksykańskiej stolicy Claudia Sheinbaum zapowiedziała powołanie specjalnej komisji, która dokładnie sprawdzi wszystkie akty zgonu i ponownie opublikuje statystyki dotyczące epidemii.

„Także mamy podejrzenia, że zmarłych i chorych jest w naszym kraju więcej niż sądzimy” – powiedziała Sheinbaum, odcinając się od ewentualnych fałszerstw w dokumentach.

Prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador jest powszechnie krytykowany za to, że jego rząd za późno zareagował na pandemię, a koronawirusa do kraju przywiozło wielu Meksykanów pracujących w USA.

Eksperci zwracają też uwagę na najlepsze dla patogenu warunki na kontynencie do zbierania śmiertelnego żniwa. Meksykanie są w statystycznie najgrubsi i najmniej zdrowi w całej Ameryce Łacińskiej.

To tu najczęściej na kontynencie występują też cukrzyca, nadciśnienie oraz choroby serca. A to te tzw. choroby współistniejące są największym czynnikiem zagrożenia przy infekcji SARS-CoV-2.

Koronawirus: Ile osób może zabić pandemia?

Brytyjscy naukowcy oszacowali ile osób może do końca bieżącego roku zabić na całym świecie koronawirus SARS-CoV-2.