WHO: Koronawirus był w grudniu 2019 r. bardziej rozpowszechniony w Wuhan niż dotąd sądzono

Do pierwszych znanych na świecie zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 doszło w mieście Wuhan w Chinach, źródło: pixabay, fot. larcomar

Do pierwszych znanych na świecie zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 doszło w mieście Wuhan w Chinach, źródło: pixabay, fot. larcomar

Szef misji Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która pracowała na przełomie stycznia i lutego w Chinach, poinformował, że według ustaleń jego zespołu koronawirus w grudniu 2019 r. krążył po mieście Wuhan szerzej niż dotąd sądzono. Dodał też, że już wtedy istniały różne jego mutacje. To więcej informacji niż podawał na konferencji jeszcze w Chinach.

 

 

Dr Peter Ben Embarek po powrocie z Wuhan udzielił wywiadu amerykańskiej telewizji CNN. Powtórzył tam znane już wcześniej ustalenia jego zespołu poczynione za sprawą dwutygodniowej pracy w Wuhan.

Chińska misja ekspertów WHO

Eksperci WHO szukali w tym mieście przyczyn wybuchu pandemii COVID-19. To tam w listopadzie 2019 r. doszło do pierwszych znanych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2, choć istnienie nowego patogenu stwierdzono dopiero w grudniu.

Zdaniem ekspertów najbardziej prawdopodobną hipotezą jest przeskoczenie koronawirusa na człowieka ze zwierzęcia będącego tzw. nosicielem pośrednim, ponieważ głównymi nosicielami takich patogenów są nietoperze. Nie wiadomo jednak, jakie zwierzę pośredniczyło w przekazaniu wirusa, czyli już bezpośrednio zakaziło człowieka.

Za mniej prawdopodobną hipotezę uznano bezpośrednie zakażenie od nietoperzy oraz forsowaną ostatnio coraz mocniej przez Chiny hipotezę mówiącą o przywiezieniu koronawirusa z zagranicy na mrożonych produktach żywnościowych. Natomiast za „wysoce nieprawdopodobną” uznano hipotezę wycieku patogenu z laboratorium wuhańskiego Instytutu Wirusologicznego.

Stwierdzili też, że nie ma dowodów na to, aby koronawirus wywołał w Wuhan epidemię wcześniej niż w grudniu 2019 r., choć to nie znaczyło, że nie krążył ich zdaniem po mieście już jesienią.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Krytyka wystąpień ekspertów WHO w Chinach

Po konferencji w Chinach na członków misji WHO posypały się głosy krytyki za zbyt zachowawcze oświadczenia i zbytnią uległość wobec biorących w niej udział ekspertów chińskich, którzy towarzyszyli im w pracy w Wuhan na każdym kroku. Naciskany przez Chińczyków dr Embarek stwierdzi np., że hipotezy dotyczącej mrożonek „nie da się na razie wykluczyć i trzeba ją potwierdzać dodatkowymi badaniami”.

A to właśnie tej – nie uważanej za prawdopodobną prawie nigdzie poza Państwem Środka – hipotezy chińska propaganda używa, aby odsuwać od Pekinu odpowiedzialność za ewentualne zaniedbania i źle funkcjonujący system wczesnego ostrzegania o zagrożeniach epidemiologicznych, jaki Chiny miały stworzyć po epidemii SARS z lat 2002-2003.

Być może eksperci WHO nie chcieli zrazić do siebie chińskich gospodarzy, aby nie zamykać drzwi przed kolejnymi misjami badawczymi. Międzynarodowy zespół spędził co prawda w Chinach miesiąc, ale połowę tego czasu w obowiązkowej dla cudzoziemców kwarantannie. Sama organizacja ich przyjazdu była trudna, a Chiny niektórych ekspertów postanowiły do siebie nie wpuszczać.

Chiny: Misja WHO za najbardziej prawdopodobne uważa, że koronawirus przeskoczył na człowiek ze zwierzęcia-nosiciela pośredniego

Za mniej prawdopodobne hipotezy uznano bezpośrednie zakażenie od nietoperzy, zakażenie poprzez mrożone produkty i wyciek z laboratorium.

Szczegółowa analiza 174 przypadków

Teraz jednak dr Embarek w rozmowie z CNN dowodził, że epidemia COVID-19 była w grudniu 2019 r. poważniejsza niż sądzono. I poważniejsza niż świadczą o tym oficjalne chińskie statystyki.

Jego zdaniem, w grudniu w Wuhan chorowało z powodu koronawirusa przynajmniej 1 tys. osób, ale – jak zastrzegł – to tylko osoby, które miały ciężkie i bardzo widoczne objawy. Ile było takich, które chorowały lekko lub były zakażone bezobjawowo – nie wiadomo.

Z początku bowiem nie było świadomości, że lekarze mają do czynienia z nowym wirusem. Pierwszych mówiących o takiej możliwości lekarzy – w tym zmarłego przed rokiem właśnie na COVID-19 33-letniego okulistę Li Wenlianga – próbowano nawet z początku uciszyć i oskarżano o szerzeni kłamstw i paniki.

A ponadto, gdy już było wiadomo, że po mieście krąży nowy wirus, nie od razu były dostępne wykrywającej infekcję tym patogenem laboratoryjne testy. Dlatego wuhańscy lekarze stosowali też diagnostykę obrazową – głównie zdjęcia rentgenowskie i tomograficzne zaatakowanych przez koronawirusa płuc. Ale taka metoda pozwalała wykryć tylko zakażenia o ciężkim przebiegu.

Eksperci WHO przeanalizowali w Wuhan szczegółowo dokumentację 174 pacjentów z – jak to ujął dr Embarek – „okolic grudnia”. W 100 przypadkach były to infekcje potwierdzone laboratoryjnie, a w 74 obrazowo. Większość była bardzo poważnymi przypadkami, a już dziś wiadomo, że stanowią one tylko ułamek wszystkich infekcji.

Chiny: Minął rok od śmierci lekarza, który jako jeden z pierwszych ostrzegał przed koronawirusem

W Chinach przebywa obecnie międzynarodowa misja ekspertów WHO, która ma zbadać przyczyny wybuchu pandemii COVID-19.

Koronawirus mutował już w grudniu 2019 r. w Wuhan

Co więcej, z dochodzenia WHO wynika, że już w grudniu 2019 r. po Wuhan krążyło co najmniej kilkanaście mutacji SARS-CoV-2 (choć dosyć do siebie podobnych). Także to świadczy o dużej liczbie zakażeń, bowiem patogen potrzebuje do mutacji odpowiedniej liczby nosicieli oraz… odpowiedniego czasu.

Dlatego ze słów dra Embarek wyczytano także, że koronawirus musiał krążyć między mieszkańcami Wuhan wcześniej niż w grudniu 2019 r. „Skoro istniała różnorodność genetyczna w sekwencjach SARS-CoV-2 pobranych w Wuhan w grudniu 2019 r., jest prawdopodobne, że wirus był tam wcześniej” – komentował na antenie CNN amerykański wirusolog prof. Edward Holmes.

O najstarszych znanych (choć potwierdzonych dużo później, czyli po pojawieniu się metod badawczych) przypadkach zakażeń koronawirusem pisał hongkoński dziennik „South China Morning Post”. Zdaniem dziennika istnieją dokumenty na temat zakażeń z połowy listopada.

Również badanie próbek przechowywanych w USA czy Francji dowodzą, że pojedynczy obywatele tych krajów zakażali się na terytorium swoich krajów w czasie, gdy wiedza o epidemii w Wuhan nie była jeszcze na świecie powszechna. Osoby te zakażały się od osób, które były w Chinach lub widziały się z kimś, kto z Państwa Środka niedawno przyjechał.