Walki w Górskim Karabachu wstrzymane. Nocne porozumienie podpisane przy udziale Rosji

Konflikt o Górski Karabach trwa już ponad 30 lat, autor: Marcin Konsek / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0

Konflikt o Górski Karabach trwa już ponad 30 lat, autor: Marcin Konsek / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0

Armenia i Azerbejdżan, które od niemal półtora miesiąca toczą wojnę o Górski Karabach podpisały porozumienie pokojowe. Jego sygnatariuszem jest także Rosja. Azerbejdżan świętuje, w Armenii zamieszki, a rosyjskie wojska instalują się na azersko-ormiańskiej linii kontaktu.

 

Podpisy pod porozumieniem złożyli premier Armenii Nikol Paszynian oraz prezydenci Azerbejdżanu i Rosji – Ilham Alijew oraz Władimir Putin. Walki wstrzymano na całej linii frontu o północy czasu moskiewskiego.

Co zawiera porozumienie o rozejmie?

W ramach porozumienia obie strony na razie pozostają na swoich pozycjach, co oznacza, że wojska Azerbejdżanu utrzymują kontrolę nad niemal 25 miejscowościami w Górskim Karabachu.

Erywań przekaże więc pod kontrolę Baku m.in. rejon miasta Ağdam, które niegdyś było zamieszkane głównie przez Azerów, a obecnie jest niemal całkowicie opuszczone, a także obsadzony dotąd przed Ormian region Gazach.

Do 15 listopada pod zarząd Azerbejdżanu zostanie też przekazany region Kelbadżar, a do 1 grudnia – Laczin. Chodzi więc o odzyskanie przez Azerów terenów, które w czasach sowieckich nie stanowiły autonomicznego regionu Górskiego Karabachu, ale Ormianie zajęli je na początku lat 90. XX wieku, aby zapewnić sobie korytarz między Armenią a uzyskanymi terenami.

Armenia utrzyma jednak szeroki na 5 kilometrów korytarz do obszarów zamieszkanych przez Ormian i które pozostaną dalej nieuznawaną międzynarodowo Republiką Górskiego Karabachu. W ciągu najbliższych trzech lat mają się też zacząć prace nad budową nowej drogi, która będzie stanowić nowy tzw. korytarz laczyński dla Ormian. Azerbejdżan ma zagwarantować jego bezpieczeństwo.

Armenia i Azerbejdżan wymienią również jeńców i ciała poległych żołnierzy, a do Górskiego Karabachu wrócą (pod kontrolą ONZ) uchodźcy, którzy uciekli stamtąd w obawie przed wojną. W ostatnich dniach, po zdobyciu przez wojska azerbejdżańskie miasta Szusza, tysiące Ormian uciekało nawet ze stolicy spornego regionu – Stepanakertu.

Ormianie utrzymają jednak kontrolę nad drugim z tych miast. Zdobycie strategicznie położonej Suszy otwierało armii Azerbejdżanu drogę do szturmowania Stepanakertu oraz prowadzenia celnego ostrzału artyleryjskiego ze zdobytych wzgórz.

Przestrzegania rozejmu pilnować będą wojska rosyjskie, które jeszcze w nocy zaczęły się rozmieszczać wzdłuż tzw. linii kontaktu między wojskami Armenii i Azerbejdżanu. Rosjanie będą także strzegli „korytarza laczyńskiego”. Zarówno tego obecnego, jak i tego przyszłego.

W sumie w Górskim Karabachu znajdą się niemal 2 tys. rosyjskich żołnierzy, którzy będą mieć do dyspozycji 90 transporterów opancerzonych oraz 280 innych pojazdów. Kontyngent rosyjski pozostanie na miejscu przez co najmniej 5 lat, a potem będzie możliwe przedłużanie jego mandatu na kolejne pięcioletnie okresy.

Wojna o Górski Karabach: Wojska Azerbejdżanu zajęły strategicznie ważne miasto. Droga do stolicy otwarta

Prezydent Azerbejdżanu ogłosił zdobycie przez wojska tego kraju miasta Szusza w Górskim Karabachu. To strategicznie położona miejscowość, która otwiera wojskom azerbejdżańskim możliwość zajęcia stolicy spornego regionu – Stepanakertu.

 

Informacje o zdobyciu Szuszy pojawiły się po raz pierwszy w niedzielę (8 listopada). …

Azerbejdżan świętuje, w Armenii zamieszki

Ustanowienie rozejmu, który daje kontrolę nad wieloma spornymi terenami Azerom to sukces Azerbejdżanu. Dlatego prezydent Alijew triumfował w swoim późniejszym wystąpieniu. Stwierdził nawet, że jego kraj „pokazał Ormianom żelazną pięść”.

„To jest historyczny moment! To jest kapitulacja Armenii! Jestem dumny z naszego narodu, naszej armii! Nasi ludzie uważają te dni za najszczęśliwsze. Jestem również szczęśliwy, mogąc przekazać ludziom tę dobrą wiadomość” – mówił prezydent Azerbejdżanu w telewizji.

Azerowie świętowali podpisanie rozejmu. Na ulice Baku i innych miast wyległy tłumy, a w powietrze leciały fajerwerki. Alijew podziękował też za mediację prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, który wystąpił z nim wspólnie na wideokonferencji prasowej.

Zupełnie inne nastroje zapanowały w Armenii. Premier Paszynian usiłował przekonywać, że podpisał rozejm, aby ratować ormiańską ludność w Górskim Karabachu. W wystąpieniu na żywo transmitowanym na Facebooku stwierdził, że nie miał innego wyjścia, bo azerbejdżańskie wojska zbliżały się już do Stepanakertu.

„To porozumienie było najlepszym możliwym rozwiązaniem. Nigdy nie będziemy uważać się za pokonanych. Będzie to nowy początek ery naszej jedności narodowej i odrodzenia. Powinniśmy poddać analizie wszystkie lata naszej niepodległości, żeby lepiej zaprojektować własną przyszłość, nie powtarzając błędów z przeszłości” – powiedział.

Paszynian oskarżył też swoich poprzedników o lata zaniedbań i braku inwestycji w zdolności obronne, co miało doprowadzić do obecnej porażki. Rozejm nazwał „bolesną decyzją”. Ale wielu Ormian nie przekonał. W nocy w Erywaniu doszło do gwałtownych antyrządowych protestów.

Tłum wdarł się nawet budynku parlamentu, gdzie bardzo ciężko pobito m.in. jego przewodniczącego Ararata Mirzojana. W pierwszej chwili informowano nawet o jego śmierci, ale ostatecznie okazało się, że polityk jest w szpitalu w ciężkim stanie. Manifestanci usiłowali także wtargnąć do innych rządowych budynków.

Część wzburzonych ludzi, krzyczących o „zdradzie” i nazywających porozumienie „całkowitą kapitulacją” przyszła pod dom premiera. W nocy pojawiły się nawet plotki o rzekomej ucieczce Paszyniania, ale okazało się, że to nieprawda. Rano sytuacja nieco się uspokoiła, ale w kolejnych dniach bardzo prawdopodobne są dalsze protesty.

Ormiańsko-azerski konflikt o Górski Karabach trwa od końca lat 80. XX wieku, a więc zaczął się jeszcze w czasach ZSRR. Po uzyskaniu niepodległości Armenia i Azerbejdżan stoczyły nawet w latach 1991-1994 wojnę o ten region, która kosztowała życie niemal 30 tys. osób i zakończyła się klęską Azerbejdżanu.

W obecnej fali walk, które wybuchły 27 września, zginęło już przeszło 1 tys. osób, w tym cywile.