Walki między Armenią a Azerbejdżanem o Górski Karabach wciąż trwają

Opuszczone w wyniku walk z 1992 r. miasto Agdam w Górskim Karabachu, źródło: Wikipedia, fot. Joaoleitao (CC BY-SA 3.0)

Opuszczone w wyniku walk z 1992 r. miasto Agdam w Górskim Karabachu, źródło: Wikipedia, fot. Joaoleitao (CC BY-SA 3.0)

Obie strony konfliktu potwierdzają, że drugą noc i trzeci dzień z rzędu trwała wymiana ognia między wojskiem Azerbejdżanu, a armiami Armenii oraz separatystycznego Górskiego Karabachu. Po obu stronach są kolejni zabici i ranni.

 

 

Najpoważniejsze walki toczą się w północnej części Górskiego Karabachu chociaż ostrzeliwana jest także stolica tej samozwańczej republiki – Stepanakert.

Sytuacja na froncie niejasna

Według władz Armenii karabaskie siły samoobrony przy wsparciu wojsk armeńskich odparły ofensywę wojska Azerbejdżanu. Władze azerbejdżańskie twierdzą natomiast, że zlikwidowały stanowiska oporu i zajęli przynajmniej siedem wsi oraz kilka innych strategicznych punktów.

Sytuację na froncie jest ciężko rozeznać, ponieważ obie strony podają często sprzeczne informacje, a na miejscu brak zagranicznych dziennikarzy czy niezależnych obserwatorów, którzy mogliby to zweryfikować.

Z dostępnych informacji wynika, że obie strony zniszczyły już sobie po przynajmniej kilkanaście pojazdów pancernych oraz zabiły po kilkudziesięciu żołnierzy. Armia Armenii miała też stracić kilka stanowisk obrony przeciwlotniczej.

Oficjalnie tylko władze Górskiego Karabachu poinformowały o śmierci 58 swoich żołnierzy oraz dwójki cywilów. Ale z nieoficjalnych informacji wynika, że cywile giną już po każdej ze stron frontu, ponieważ ostrzały artyleryjskie i rakietowe są bardzo silne.

Armenia i Azerbejdżan znów walczą o Górski Karabach

Wieloletni konflikt między Armenią a Azerbejdżanem o Górski Karabach przyniósł wczoraj kolejne ofiary, wśród których są najprawdopodobniej również cywile. Oba kraje oskarżają się wzajemnie  o eskalację napięcia i w obu wprowadzono stan wojenny.

Rosja wzywa do wstrzymania ognia, Turcja otwarcie popiera Azerbejdżan

Dziś o sytuacji wokół Górskiego Karabachu rozmawiać będzie Rada Bezpieczeństwa ONZ. Wczoraj o natychmiastowe wstrzymanie walk i rozpoczęcie rozmów pokojowych zaapelowała natomiast Komisja Europejska.

W podobnym tonie wypowiada się Rosja, która jest związana z Armenią sojuszem wojskowym w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, ale to zobowiązanie dotyczy jedynie obrony terytorium samej Armenii, a nie Górskiego Karabachu, który jest nieuznawany międzynarodowo nawet przez samą Armenię, choć jest przez Erywań wspierany wojskowo czy gospodarczo.

Również Iran, będący gospodarczym sojusznikiem Armenii, która nie przyłączając się do międzynarodowych sankcji wobec Iranu często bywa dla Teheranu gospodarczym oknem na świat, wzywa na razie do rozmów obie strony, a irański minister spraw zagranicznych Mohammed Dżawad Zarif zaoferował już mediację.

Natomiast Azerbejdżan został otwarcie poparty przez swojego najważniejsze sojusznika, czyli Turcję, a także przez Pakistan. Eksperci podejrzewają, że Turcja przekazała już Azerbejdżanowi uzbrojenie, w tym drony, które pozwoliły na celne uderzenia w armeńską obronę przeciwlotniczą.

Obie strony wzajemnie oskarżają się też o wykorzystywania w walkach najemników. Azerbejdżan twierdzi, że ma dowody na to, że Erywań sięgnął m.in. po bojowników zaprawionych w bojach w wojnie domowej w Syrii, zaś Armenia przekonuje, że Baku ściągnęło tureckich ochotników.

Znów incydent na granicy Armenii i Azerbejdżanu. Zginęło kolejne 7 osób

Gorąco na granicy między skonfliktowanymi Armenią i Azerbejdżanem. W kolejnym incydencie zginęło tam siedmiu Azerów, w tym wysocy rangą oficerowie. Strona armeńska nie informowała o ofiarach śmiertelnych. Zwiększone napięcie trwa od niedzieli (12 lipca).

Będzie spotkanie Grupy Mińskiej?

W rozwiązanie sytuacji wokół Górskiego Karabachu oraz w działania na rzecz wstrzymania ognia w regionie angażują się też kolejne kraje zachodnie. Paryż zamierza bowiem w najbliższych dniach zwołać posiedzenie członków Grupy Mińskiej OBWE, której w kwestii konfliktu karabaskiego przewodzą oprócz Francji także USA i Rosja. To na tym właśnie forum od 1992 r. próbuje się rozwiązań konflikt między Armenią a Azerbejdżanem.

Natomiast kanclerz Niemiec Angela Merkel odbyła rozmowy z przywódcami obu zwaśnionych krajów – premierem Armenii Nikolem Paszynianem oraz prezydentem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem. Obu wezwała do natychmiastowego wstrzymania ognia.

Merkel również oświadczyła, że konieczne są rozmowy w ramach Grupy Mińskiej. „To najodpowiedniejsze forum do pokojowego rozwiązania tego sporu. Nie ma jednak jeszcze żadnego potwierdzenia czy i kiedy ta grupa się spotka. Oprócz USA, Rosji i Francji w jej skład wchodzą jeszcze Białoruś, Niemcy, Włochy, Portugalia, Holandia, Szwecja, Finlandia oraz Armenia i Azerbejdżan.

Armenia pogłębia współpracę z Unią Europejską

To już ostatni etap wdrożenia kompleksowej i rozszerzonej umowy o partnerstwie (CEPA) między Armenią a UE. „Plan działania obejmuje 205 projektów w takich dziedzinach jak: wymiar sprawiedliwości, transport, energia, środowisko, ochrona praw konsumentów i migracja” – powiedział w trakcie konferencji …

Tło konfliktu

Konflikt między Armenią a Azerbejdżanem trwa od końca lat 80. XX wieku, ale najmocniej od 1992 r., a więc od otwartej wojny, jaka wybuchła między nimi krótko po uzyskaniu przez oba te kraje niepodległości. Zarzewiem konfliktu był właśnie region Górskiego Karabachu, który zamieszkały był zarówno przez Ormian, jak i Azerów.

Ludność ormiańska (której było tam więcej), przy poparciu Erywania, ogłosiła niepodległość tego regionu i oderwanie się od Azerbejdżanu. Pojawiły się bowiem obawy, że przy utrzymaniu negatywnego dla Ormian trendu demograficznego, w przyszłości to Azerowie będą w tym regionie stanowili większość.

W wyniku walk zakończonych w 1994 r. rozejmem w Biszkeku w Kirgistanie (podpisanym pod auspicjami Rosji) zginęło ok. 17 tys. osób – 6 tys. Ormian i 11 tys. Azerów. Doszło także do wypędzania ludności cywilnej na masową skalę.

Z Górskiego Karabachu, który ogłosił niepodległość, wypędzono niemal wszystkich Azerów, którzy zamieszkali albo w rejonie przygranicznym, albo wokół stołecznego Baku. Doszło także do wypędzania Azerów z samej Armenii, a Ormian z Azerbejdżanu. W sumie przesiedlono ponad 750 tys. osób.

Wyznaczona linia demarkacyjna została mocno obsadzona wojskiem oraz na wielu odcinkach zaminowana. Jak szacuje OBWE co roku ginie na niej w wyniku incydentów, ostrzałów snajperskich oraz eksplozji min przeciwpiechotnych od 100 do nawet 200 osób.

Dotyczy to zarówno granicy między Azerbejdżanem a Górskim Karabachem (pozostającym pod dużym wpływem Erywania), jak i odcinków granicznych między Azerbejdżanem i Armenią, oraz Armenią i Nachiczewaniem (formalnie Nachiczewańską Republiką Autonomiczną), czyli azerbejdżańską eksklawą między Armenią, Turcją a Iranem.

UE odnotowuje postępy w relacjach Armenia-Azerbejdżan

Unia Europejska z zadowoleniem odnotowała trwającą od niedawna odwilż w stosunkach między Azerbejdżanem i Armenią w związku z konfliktem o Górski Karabach.
 

Armenia jest w stanie wojny z Azerbejdżanem o terytorium Górskiego Karabachu, które znajduje się pod kontrolą ormiańskich separatystów sympatyzujących …

Wojna formalnie trwa od niemal 30 lat

Konflikt o Górski Karabach nigdy bowiem nie zakończył się żadnym traktatem pokojowym, a do dziś obowiązuje jedynie systematycznie naruszany rozejm z 1994 r. Od 2008 r. toczą się armeńsko-azerbejdżańskie rozmowy, ale nie przyniosły one dotąd żadnego wymiernego rezultatu. Erywań i Baku utrzymują wzajemne stosunki tylko w minimalnym stopniu.

Napięcie jest jednak duże, a obie strony konfliktu utrzymują w rejonie granicznym spore siły wojskowe. Azerbejdżan ponad trzykrotnie ludniejszy od Armenii i dzięki wydobyciu gazu ziemnego i ropy naftowej posiadający prawie cztery razy wyższe PKB od lat 90. XX wieku unowocześnił swoją armię.

Wyszkolił też własną kadrę dowódczą, której brak (to zaszłości z czasów Armii Czerwonej, gdy muzułmańscy żołnierze dużo rzadziej byli awansowani od chrześcijańskich) stanowił jedną z przyczyn porażki w wojnie z Armenią i utraty kontroli nad Górskim Karabachem.

Z kolei Armenia posiada swoją przewagę w postaci sojuszu wojskowego z Rosją i rosyjskiej obecności wojskowej na swoim terytorium. Armeńska armia kontroluje także wiele strategicznych punktów na granicy (np. łańcuchy górskie), co pozwoliło jej skutecznie umocnić linię demarkacyjną oraz prowadzić bardzo celne ostrzały artyleryjskie.