USA: Żołnierze na Kapitolu. Próba uroczystości przełożona. Waszyngton szykuje się do zaprzysiężenia Joe Bidena

USA, klimat, Joe Biden, Donald Trump, paryskie porozumienie klimatyczne

Prezydent Joe Biden fot. Gage Skidmore [flickr]

Kapitol i inne budynki państwowe w Waszyngtonie zabezpiecza Gwardia Narodowa. Żołnierzy rozlokowano w stolicy USA więcej niż stacjonuje łącznie w Afganistanie i Iraku. Próba uroczystości zaprzysiężenia prezydenta została ze względów bezpieczeństwa przełożona.

 

 

Porządku w Waszyngtonie pilnuje już 10 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej. Ich zadaniem jest ochrona budynków rządowych przed ewentualnym szturmem zwolenników Donalda Trumpa lub członkami różnych skrajnie prawicowych grup.

Waszyngton jak Bagdad

Amerykańska stolica przypomina już coraz bardziej strefę wojenną. W tym tygodniu media obiegły zdjęcia żołnierzy Gwardii Narodowej śpiących z bronią pod ręką pokotem na korytarzach Kapitolu między zabytkowymi rzeźbami i obrazami.

Niektórym dziennikarzom przypomniały się więc obrazki z kwietnia 2003 r. z Bagdadu, gdy amerykańscy żołnierze odsypiali na korytarzach zajętego właśnie pałacu Saddama Husajna ponad miesięczną kampanię wojenną.

Dziś w Iraku i Afganistanie stacjonuje łącznie już tylko kilka tysięcy Amerykanów. Gwardzistów rozlokowanych w Waszyngtonie jest więc już więcej niż amerykańskich żołnierzy w tych dwóch niedawno ogarniętych wojną krajach. A także, co uszczypliwie zauważyły rosyjskie media, więcej niż rosyjskich wojsk w Syrii. Oficjalnie stacjonują tam 4 tys. żołnierzy z Rosji.

Docelowo wokół Kapitolu, Białego Domu czy Mauzoleum Abrahama Lincolna ma być w dniu zaprzysiężenia Joego Bidena na 46. prezydenta USA rozmieszczonych nawet 26 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej, co oznacza, że jeden gwardzista będzie przypadał na 25 mieszkańców stolicy USA.

Żołnierze pochodzą z kilkudziesięciu stanów, a wspierać ich będą także siły policyjne. One również zostaną ściągnięte ze stanów leżących w pobliżu stołecznego Dystryktu Kolumbii. W stan najwyższej gotowości postawiono także federalne służby bezpieczeństwa.

USA: Czego spodziewać się po prezydenturze Joego Bidena?

Nowy prezydent jest postrzegany jako polityk, który przywróci ład zburzony przez Donalda Trumpa. Czy słusznie?

Bariery wokół Kapitolu, metro w centrum nie jeździ

Również okolice Kapitolu, gdzie trwała w tym tygodniu debata nad ponownym wszczęciem wobec Donalda Trumpa procedury impeachmentu, zaczynają powoli przypominać słynną „Zieloną Strefę” w Bagdadzie, gdzie mieściły się rządowe irackie budynki i dowództwo wojsk międzynarodowej koalicji.

Zamknięte dla ruchu są już ulice okalające Kapitol, nie działa także 13 stacji metra w centrum Waszyngtonu. Amerykański parlament otoczono potężnymi barierami, a okolic patrolują stale wojsko i policja.

W Waszyngtonie trwa także stałe poszukiwanie ewentualnych ładunków wybuchowych. Co najmniej trzy takie ładunki domowej roboty próbowano podłożyć w amerykańskiej stolicy 6 stycznia, czyli w dniu, w którym Kongres stwierdzał ważność wyborów prezydenckich z listopada ubiegłego roku.

Dlatego w centrum Waszyngtonu wciąż sprawdzane są studzienki kanalizacyjne czy latarnie, a wiele miejsc jest w nocy mocno oświetlonych. Zamknięto także wiele parkingów, aby w okolicy Kapitolu nikt nie mógł zostawić samochodu.

USA: Izba Reprezentantów przegłosowała impeachment Trumpa. Co zrobi Senat?

Po raz pierwszy zdarzyło się, by przeciwko urzędującemu prezydentowi USA dwukrotnie przegłosowano impeachment.

Zaprzysiężenie bez tłumów?

Równocześnie trwają przygotowania do ceremonii zaprzysiężenia Joego Bidena, która ma się odbyć 20 stycznia. Przed budynkiem Kapitolu ustawiono już krzesła dla najważniejszych gości tej uroczystości. Ceremonia tradycyjnie odbędzie się na zewnątrz, choć część służb doradzała, aby tym razem dla bezpieczeństwa zrobić ją w jakimś pomieszczeniu. Biden jednak się na to nie zgodził.

Nie ma natomiast jeszcze decyzji czy wielkie błonia przez Kapitolem – National Mall – będą otwarte dla publiczności. Tradycją jest, że składającym przysięgę prezydentom towarzyszą tysiące ich zwolenników, ale obecnie wydaje się to mało prawdopodobne.

Po pierwsze, z powodu pandemii COVID-19, po drugie – napięcia politycznego i dużej radykalizacji zwolenników skrajnej prawicy, czego przyczyną są głoszone przez Trumpa od ponad dwóch miesięcy opinie na temat rzekomego sfałszowania wyników wyborów, czego jednak nie potwierdziły ani sądy stanowe, ani federalny Sąd Najwyższy.

Co więcej, władze kilku stanów wprost namawiają Amerykanów, aby nie jechali 20 stycznia do Waszyngtonu, a zaprzysiężenie Bidena obejrzeli w telewizji. Takie apele wydały między innymi władze Wirginii i Maryland, a więc stanów graniczących z Dystryktem Kolumbii.

Ponadto serwis noclegowy Airbnb zablokował możliwość robienia rezerwacji w obszarze metropolitarnym Waszyngtonu w całym przyszłym tygodniu. Od wczoraj (14 stycznia) nie działa też system wypożyczania rowerów miejskich w stolicy USA.

Janusz Reiter o USA: To nie jest konflikt społeczny. To konflikt kulturowy [WYWIAD]

„Załamanie się wiary w przywódcze możliwości Ameryki sprawi, że na świecie będzie jeszcze więcej chaosu” – mówi Janusz Reiter.

FBI i Secret Service ostrzegają Bidena

Obawy o bezpieczeństwo prezydenckiej inauguracji są duże. Przed możliwością dokonania jakiegoś ataku oficjalnie ostrzegły już FBI oraz zajmująca się m.in. ochroną amerykańskich VIP-ów Secret Service.

Zdaniem służb bezpieczeństwa do różnych incydentów może dojść także w poprzedzający inaugurację Bidena weekend i to nie tylko w Waszyngtonie, ale także w okolicy budynków władz w poszczególnych stanach.

Z tego powodu zmianom miał ulec kalendarz przygotowań do ceremonii zaprzysiężenia nowego prezydenta. Zaplanowana na niedzielę (17 stycznia) próba uroczystości została przeniesiona na poniedziałek (18 stycznia).

Ze względów bezpieczeństwa Joe Biden nie uda się też w poniedziałek w podróż do Waszyngtonu ze swojego rodzinne stanu Delaware, jak to ma w zwyczaju w ciągu swojej kilkudziesięcioletniej kariery politycznej, dalekobieżnym pociągiem sieci Amtrak.

Zespół prezydenta-elekta zatrudnił specjalną doradczynię ds. bezpieczeństwa. Stanowisko to objęła niegdysiejsza doradczyni ds. bezpieczeństwa krajowego w administracji prezydenckiej Baracka ObamyLisa Monaco. Docelowo zaś Monaco ma w nowej administracji być zastępcą prokuratora generalnego.

USA: Kto zostanie nowym szefem CIA?

Przyszły szef CIA w latach 2005-2008 był ambasadorem USA w Moskwie.

Hymn zaśpiewa Lady Gaga

Tegoroczna inauguracja prezydencka będzie z powodu pandemii skromniejsza niż dotychczasowe. Nie będzie m.in. uroczystych balów i części parad. Przygotowany zostanie natomiast specjalny program telewizyjny, który ma poprowadzić aktor Tom Hanks. Udział w nim wezmą po zaprzysiężeniu także sam Joe Biden oraz wiceprezydent Kamala Harris.

W widowisku zatytułowany „Celebrating America” wystąpią także gwiazdy muzyki pop – Jon Bon Jovi, Justin Timberlake, Demi Lovato i Ant Clemens. Program przygotowują i wspólnie wyemitują telewizje ABC, CBS, CNN, NBC i MSNBC oraz część stacji lokalnych. Transmisja na żywo będzie także dostępna na YouTube, Facebooku, Twitterze czy Twitchu.

Podczas samych inauguracji prezydenckich przed Kapitolem gwiazda muzyki odśpiewuje również amerykański hymn. Tym razem zrobi to Lady Gaga. Inny utwór wykona zaś Jennifer Lopez. Natomiast afroamerykańska poetka i działaczka na rzecz mniejszości Amanda Gorman przeczyta fragmenty swoich wierszy.

Występy gwiazd muzyki podczas zaprzysiężenia prezydenta to amerykańska tradycja. Gdy przysięgę składał Barack Obama – śpiewała Beyoncé. Podczas zaprzysiężenia Ronalda Reagana byli to Tony BennetRay Charles, a Johna F. Kennedy’egoFrank Sinatra i Ella Fitzgerald.

W przypadku Donalda Trumpa byli to zaś gwiazdor county Toby Keith oraz pop rockowa grupa 3 Doors Down. Ale wiele gwiazd ujawniło, że występu na inauguracji Trumpa odmówiło. Propozycje mieli dostać m.in. tenor Andrea Bocelli, raper Ice-T czy piosenkarz Elton John.