USA: Agencje zdrowia wzywają do wstrzymania stosowania szczepionki Johnson & Johnson

Szczepionka Johnson&Johnson wymaga podania tylko jednej dawki / Fot. Mirko Sajkov [Pixabay]

Szczepionka Johnson&Johnson wymaga podania tylko jednej dawki / Fot. Mirko Sajkov [Pixabay]

Dwie amerykańskie instytucje zajmujące się zdrowiem publicznym – bezpieczeństwem leków i epidemiologią – zaleciły wstrzymanie podawania preparatu Johnson&Johnson. Stało się tak po stwierdzeniu kilku przypadków zakrzepów u osób, które otrzymały tę szczepionkę.

 

 

Agencja Żywności i Leków (FDA) oraz Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) wydały swoje zalecenia w związku z wystąpieniem sześciu przypadków „ciężkiego zakrzepu krwi” u osób, które wcześniej dostały szczepionkę na koronawirusa opracowaną przez amerykański koncern Johnson&Johnson.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Przypadki „ciężkie, ale rzadkie”

W komunikacie FDA i CDC nazwano jednak przypadki zakrzepów „rzadkimi”. Do wczoraj (12 kwietnia) stwierdzono ich w USA sześć, choć szczepionkę Johnson&Johnson podano już ponad 6,8 mln osób w tym kraju. Wcześniej o takich problemach nie raportowano w RPA, gdzie preparat ten jest stosowany już od lutego.

W komunikacie FDA i CDC stwierdzono jednak, że zaobserwowane w USA przypadki zakrzepów były nietypowe, a także trudne do leczenia, dlatego zarekomendowano natychmiastowe wstrzymanie podawania tego preparatu. Zrobiono jednak zastrzeżenie, że jest to „nadmiar ostrożności”.

W do tej pory opisanych potencjalnych efektach ubocznych stosowania szczepionki Johnson&Johnson nie figurowało ryzyko wystąpienia zakrzepu. W testach klinicznych, prowadzonych jednak nie na milionach, a na dziesiątkach tysięcy osób, takie sytuacje bowiem nie wystąpiły.

Szczepionka Johnson&Johnson od dziś w UE. W Polsce od środy

W tym tygodniu do Polski trafi 120 tys. dawek preparatu J&J. 

Sytuacja podobna do szczepionek AstraZeneca i Sputnik V

Wcześniej zbliżone sytuacje wystąpiły w przypadku stosowania opartych na podobnej technologii szczepionek AstraZeneca (brytyjsko-szwedzka) oraz Sputnik V (rosyjska). Te preparaty – tak jak szczepionka Johnson&Johnson – wykorzystują jako tzw. wektor zmodyfikowanego i unieszkodliwionego małpiego adenowirusa, któremu wszczepiono tzw. białko kolca koronawirusa SARS-CoV-2 wywołującego chorobę COVID-19.

Ów zmodyfikowany adenowirus wnika do ludzkich komórek, ale nie jest w stanie się w nich namnożyć i wywołać infekcji (choć w zwykłych warunkach odpowiada on za całkowicie niegroźne przeziębienia), ale ponieważ zaalarmowany zostaje układ odpornościowy, następuje reakcja immunologiczna, która pozwala wytworzyć przeciwciała zdolne do zwalczania SARS-CoV-2. Stąd u dużej części osób krótkotrwała gorączka albo ustępujące po pewnym czasie bóle głowy czy stawów.

W przypadku tych trzech wektorowych szczepionek w nieco innych sposób modyfikowano jednak adenowirusa lub stosowano jego różne odmiany (w przypadku Sputnika V w każdej z dwóch dawek jest inny typ adenowirusa).

Szczepionkę Johnson&Johnson wyróżnia fakt, że wystarczy tylko jedna jej dawka, aby wytworzyć odpowiednią odporność, co przyspiesza i ułatwia programy szczepień przeciw koronawirusowi.

„Pomoże to przyspieszyć dostęp obywateli do szczepień i zapewni, że do lata osiągniemy nasz cel, jakim jest zaszczepienie 70 proc. dorosłej populacji UE” – napisała na Twitterze komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Stella Kyriakides.

EMA: Zakrzepy powinny być wymienione jako możliwy skutek uboczny szczepionki AstraZeneca

EMA oceniła, że korzyści z podawania tej szczepionki przewyższają ewentualne ryzyko, ale stwierdziła też, że zakrzepica powinna być wymieniona wśród potencjalnych skutków ubocznych.

W Polsce szczepionki Johnson&Johnson od środy

Preparat Johnson&Johnson jest już stosowany w USA i RPA, a zatwierdzono go także do użytku w Unii Europejskiej i Kanadzie. Do UE pierwsze jego dostawy trafiają od wczoraj (12 kwietnia). Otrzymała je już m.in. Belgia. Do Polski pierwsze dawki – w liczbie 120 tys. – zostaną dostarczone jutro (14 kwietnia).

W sumie Komisja Europejska podpisała w imieniu państw członkowskich umowę na dostawy 200 mln dawek z opcją dokupienia kolejnych 200 mln. Do końca II kwartału do państw członkowskich ma trafić w sumie 55 mln dawek tego preparatu.

Pełnomocnik polskiego rządu ds. programu szczepień na COVID-19 i jednocześnie szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk informował, że w Polsce w pierwszej kolejności szczepionkę Johnson&Johnson mają otrzymać osoby, które nie są w stanie same stawić się do punktu szczepień, bo na przykład są w jakiś sposób unieruchomione w domu lub ośrodku pomocy.

„Do takich osób musi przyjechać specjalny zespół. Chodzi o to, aby te zespoły musiały do każdej osoby przyjechać tylko raz. Dlatego w najpierw tę szczepionkę dostaną osoby, które maja jakieś problemy z mobilnością” – wyjaśniał Dworczyk.