USA: 2 biliony dolarów na wsparcie gospodarki. Nowy Jork epicentrum pandemii koronawirusa w Ameryce

Budynek Kapitolu w Waszyngtonie, źródło: Unsplash, fot. Louis Velazquez

Biały Dom i Senat osiągnęły porozumienie w sprawie kształtu największego planu pobudzającego amerykańską gospodarkę w historii. Warte 2 biliony dolarów działania mają dać przeciwwagę kryzysowi wywołanemu przez pandemię koronawirusa.

 

Pakiet obejmuje zarówno działania skierowane do amerykańskich gospodarstw domowych, jak i do biznesu – tego mniejszego i tego większego. „W końcu mamy porozumienie w tej kwestii. Możemy je uznać za inwestycję czasu wojny” – stwierdził lider republikańskiej większości w Senacie Mitch McConnell. Prezydent Donald Trump nazwał zaś plan „największym i najśmielszym w historii USA”.

Ustawa będzie jeszcze dziś głosowana przez Senat i Izbę Reprezentantów, które mają ją ostatecznie zatwierdzić. Możliwe są jeszcze pewne poprawki, ponieważ w niższej izbie amerykańskiego parlamentu przewagę mają Demokraci. Dopiero wtedy dokument trafi na biurko prezydenta, aby ten go podpisał. Jednak uzgodnienia między Senatem a Białym Domem były kluczowe.

Sekretarz skarbu Steve Mnuchin zgodził się bowiem, aby 500 mld dolarów ujętych w pakiecie znalazło się pod większym nadzorem. Chodzi o środki, jakie miałyby trafić do spółek. Przywódca demokratycznej mniejszości w Senacie Chuck Schumer przystał na uzgodnienia z Białym Domem, więc Izba Reprezentantów prawdopodobnie nie będzie mocno przedłużać zatwierdzenia planu ratunkowego.

Na czym polega amerykański plan?

Opiewa on na gigantyczną kwotę 2 bln dolarów. Razem ze środkami, jakie uruchomi Fed, czyli Rezerwa Federalna, będzie to nawet 30 proc. amerykańskiego PKB. 500 mld dolarów ma posłużyć jako zabezpieczenia pożyczek i innych awaryjnych zwrotnych subwencji dla przedsiębiorstw, 367 mld zaś trafi do małych i średnich firm, aby mogły na bieżąco płacić swoim pracownikom, a nie ich zwalniać.

Dodatkowo Amerykanie (o ile spełnią kryterium dochodowe) otrzymają czeki na kwotę 1,2 tys. dolarów. Pary rozliczające się z podatków wspólnie otrzymają po 2,4 tys. dolarów. Kryterium dochodowe wynosi 75 tys. dolarów rocznego dochodu, a w przypadku rozliczających się wspólnie par – 150 tys. Nawet takie osoby mogą się ubiegać o wsparcie, ale będzie ono odpowiednio niższe. Powstanie też amerykańska wersja „500+”: Amerykanie na każde dziecko otrzymają czek na 500 dolarów. To jednak zasiłek jednorazowy, nie comiesięczny.

Rozbudowany zostanie także system opieki społecznej, który ma zacząć działać w sytuacji, gdyby w USA istotnie skoczyło bezrobocie. Sekretarz Mnuchin groził niedawno Izbie Reprezentantów (gdy to tam trwały najostrzejsze dyskusje na temat planu stymulacyjnego), że jeśli plan nie zostanie przyjęty, to bez pracy będzie co piąty Amerykanin. Tak źle nie było nawet w czasie Wielkiego Kryzysu z 1929 r. Prezydent Trump oraz wiceprezydent Mike Pence szybko się jednak od tej opinii zdystansowali.

Dodatkowo w ramach pakietu przewidziano także wiele ulg i odroczeń podatkowych, a także inne formy wsparcia fiskalnego. Zatem część z owych 2 bln dolarów to nie są realnie istniejące pieniądze, a jedynie zabiegi księgowe, choć mające realny wpływ na sytuację przedsiębiorstw oraz przyszły budżet państwa.

Po ogłoszeniu zgody co do kształtu planu stymulacyjnego skoczyły indeksy giełdowe w USA. Nasdaq wzrósł o ponad 8 proc., S&P o prawie 10 proc., a Dow Jones aż o 11,37 proc. Była to najlepsza sesja na Wall Street od 1933 r. Wzrosły także indeksy giełdowe w Korei Południowej i Japonii (po ponad 5 proc.), a kurs dolara umocnił się w stosunku do innych walut.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Liczba zachorowań w Polsce wzrosła do 957. Zmarły 3 kolejne osoby, łącznie 13. W Hiszpanii potwierdzono dziś 5552 nowych przypadków koronawirusa, w USA 5110, w Niemczech 2723, w Iranie 2206, a w Holandii 852. Łącznie zdiagnozowano obecność patogenu u ponad …

Sytuacja w USA

Sytuacja epidemiologiczna w USA robi się coraz poważniejsza. Liczba potwierdzonych przypadków infekcji SARS-CoV-2 przekroczyła dziś (25 marca) 55 tys., a liczba zgonów zbliża się do 800. Obecnie więcej zachorowań odnotowano tylko w Chinach i we Włoszech. Najtrudniejsza jest sytuacja w stanie Nowy Jork, gdzie stwierdzono ponad połowę wszystkich amerykańskich infekcji.

Gubernator tego stanu Andrew Cuomo (jest Demokratą), wezwał administrację prezydencką do większych działań w związku z epidemią, a zwłaszcza do przyspieszenia produkcji respiratorów oraz przesłania do Nowego Jorku tych, które rząd ma w rezerwie. A jest ich nawet 20 tys. Na razie do Nowego Jorku przekazano ich 400. Gubernator Cuomo szacuje jednak potrzeby na 30 tys. respiratorów i 140 tys. łóżek w szpitalach. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oceniła wczoraj, że to USA mogą stać się niebawem epicentrum pandemii. A amerykańskim epicentrum już jest stan Nowy Jork.

„Nie spłaszczyliśmy wykresu zachorowań, przeciwnie – jego tempo przyspiesza. Liczba nowych zakażeń podwaja się co trzy dni. Będziemy robić wszystko, co tylko można. Postawię ten stan na głowie, ale znajdę wystarczającą liczbę łóżek w szpitalach” – powiedział Cuomo. Wezwał też wolontariuszy z wykształceniem medycznym, aby zgłaszali się do pracy w szpitalach. Zrobiło tak już 30 tys. emerytowanych lekarzy i studentów medycyny.

Co z ustawą o produkcji przemysłowej?

W USA od 1950 r. obowiązuje ustawa o produkcji przemysłowej, która zezwala władzom na zmuszenie prywatnych fabryk do przestawienia produkcji na niezbędną (np. sprzętu medycznego) jeśli zajdą wyjątkowe okoliczności dla kraju. Kilka dni temu prezydent Trump zapowiedział skorzystanie z tej ustawy, ale dotąd tego nie zrobił.

Część ekspertów zwraca też uwagę na to, że przestawienie np. fabryk motoryzacyjnych na produkcję sprzętu medycznego nie jest takie proste, ponieważ muszą być w tym celu spełnione o wiele bardziej restrykcyjne normy sanitarne. W ubiegłym tygodniu prezes Tesli Elon Musk deklarował, że w razie potrzeby przestawi swoją fabrykę w kalifornijskim Fremont na produkcję respiratorów, jeśli zajdzie taka potrzeba. We Fremont powstają m.in. systemy wentylacyjne i klimatyzacyjne do pojazdów Tesli. „To bardziej skomplikowane systemy niż stosunkowo prosty respirator” – pisał na Twitterze Musk. Nie wszyscy jednak przyznają mu rację.

Gubernator Cuomo apeluje do władz centralnych USA o działania, wskazując, że sytuacja w Nowym Jorku może się rozlać na inne stany. „To, co dzieje się u nas, zobaczycie w całym kraju. Jesteśmy tylko pierwszym przypadkiem. Gdzie jesteśmy obecnie my, tam będziecie wy za trzy, cztery, pięć czy sześć tygodni. Jesteśmy waszą przyszłością i to, jak zareagujemy, wytyczy kurs dla wszystkich. Nauczmy się działać razem, by ocalić życia tu i potem w innych stanach”.

Trump odpowiedział mu, że ma dokumenty pokazujące, że Cuomo mógł niedawno kupić tanio 16 tys. respiratorów, ale tego nie zrobił. Przekonywał też, że federalne rezerwy muszą być dostępne także dla innych stanów. Ale wiceprezydent Pence poinformował krótko potem, że Nowy Jork dostanie jednak 4 tys. kolejnych urządzeń.

Koronawirus: Europejska solidarność w praktyce

Pomimo zamkniętych granic europejskie kraje nadal potrafią współpracować dla dobra zdrowia i życia swoich obywateli. W związku z przepełnieniem szpitali na wschodzie Francji, pomoc zaoferowały Niemcy i Szwajcaria.

 

 

Dziś (25 marca) do położonej na wschodzie Francji Miluzy, przyjedzie prezydent Emmanuel Macron. …

Trump: Kwarantanna gorsza niż sam wirus

Tymczasem Trump w telewizji Fox News skrytykował wprowadzone w USA obostrzenia epidemiologiczne. „Ta kuracja jest gorsza niż problem. Ludzie, wielu ludzi – w mojej opinii więcej ludzi – umrze, jeśli pozwolimy, by to kontynuowano. Nasi ludzie chcą wrócić do pracy” – stwierdził.

Dzień wcześniej zaś obiecywał, że restrykcje będą w USA obowiązywać możliwie krótko. „Nie pozwolimy koronawirusowi wyrządzić trwałych szkód amerykańskiej gospodarce. Dałem na to dwa tygodnie. Ten okres kończy się w przyszły poniedziałek lub wtorek i wtedy ocenimy sytuację. Może dam jeszcze trochę czasu jeśli będzie trzeba, ale musimy otworzyć kraj” – oświadczył Trump. Tymczasem WHO szacuje, że szczyt zachorowań w USA przypadnie dopiero za 2-3 tygodnie.