Amerykanie o pierwszych rozmowach z talibami: „Szczere i profesjonalne”

USA-talibowie-Biden-Afganistan-Doha-katar

Główny rzecznik afgańskich talibów Zabihullah Mudżahid, źródło: GMIC Afghanistan (www.gmic.gof.af)

W miniony weekend odbyły się w stolicy Kataru Dosze pierwsze rozmowy pomiędzy przedstawicielami USA a talibami, którzy w sierpniu przejęli władzę w Afganistanie.

 

 

Rzecznik Departamentu Stanu Ned Price podkreślił w niedzielę (10 października), że Stany Zjednoczone nie będą oceniać talibów po ich słowach, lecz działaniach.

Do tej pory Amerykanie – podobnie jak inne państwa na świecie – nie uznali powołanego we wrześniu rządu talibów, w którym znajdują się m.in. osoby uznane za terrorystów z czarnej listy Departamentu Stanu.

Nie przeszkodziło im to jednak w prowadzeniu przez cały weekend rozmów z talibami w stolicy Kataru Dosze. Bo przedstawiciele USA podkreślają, że rozmowy nie były wstępem do uznania talibów, którzy doszli do władzy po 15 sierpnia po upadku sprzymierzonego z USA rządu.

Afganistan: Zamach na szyicki meczet w Kunduzie – 50 zabitych i 140 rannych

Do zamachu jeszcze nikt się nie przyznał, ale podejrzenie padło na Państwo Islamskie Prowincji Chorasan.

Czego dotyczyły weekendowe rozmowy?

W Katarze obie strony rozmawiały o najważniejszych dla nich kwestiach, jak pomoc humanitarna czy uniemożliwienie okrzepnięcia w Afganistanie na nowo ekstremistów takich jak Al-Kaida czy afgańska filia Państwa Islamskiego.

Gabinet Joego Bidena ogłosił w piątek (8 października), że delegacja USA spróbuje nakłonić talibów, aby uwolnili porwanego obywatela USA, Marka Frerichsa.

Ponadto, delegacja USA koncentrowała się na kwestiach bezpieczeństwa i terroryzmu, a także bezpiecznego wyjazdu obywateli amerykańskich, innych cudzoziemców i „naszych afgańskich partnerów, wyliczał na niedzielnej konferencji prasowej Ned Price.

„Rozmawialiśmy też na temat praw człowieka, w tym o znaczącym udziale kobiet i dziewcząt we wszystkich aspektach afgańskiego społeczeństwa”, dodał rzecznik Departamentu Stanu.

Z kolei minister spraw zagranicznych Amir Khan Muttaki powiedział w sobotę (9 października) Al Jazeerze, że talibowie proszą o odmrożenie rezerw afgańskiego banku centralnego.

Zaś w niedzielę talibowie ogłosili, że rozmowy z Amerykanami w Katarze „poszły dobrze”, a Stany Zjednoczone zgodziły się zapewnić pomoc humanitarną Afganistanowi, stojącemu na krawędzi katastrofy ekonomicznej, jednocześnie odmawiając formalnego uznania nowych władz tego kraju.

Afganistan: Talibowie uderzyli w bazę Państwa Islamskiego. To zemsta za zamach na meczet w Kabulu

Wojna między talibami a Państwem Islamskim Prowincji Chorasan trwa od 2015 r.

Katar: Ważny pośrednik między talibami a Zachodem

Weekendowe rozmowy w Katarze odbyły się dzień po największym w Afganistanie ataku terrorystycznym od sierpnia. Zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze w szyickim meczecie w mieście Kunduz na północy kraju, zabijając co najmniej 50 osób i raniąc ponad 100. Do ataku przyznało się ISIS, które uznaje szyitów za heretyków.

Pomimo problemów z ISIS, talibowie wykluczają współpracę z USA w walce z miejscowią filą tzw. Państwa Islamskiego. Talibowie nie chcą amerykańskiej pomocy i twierdzą, że poradzą sobie własnymi siłami, jak zapewnił rzecznik talibów Suhail Szahin.

Katar po raz kolejny stał się pośrednikiem w kontaktach pomiędzy stronami. Jest to możliwe, ponieważ władze w Dosze mają długą tradycję utrzymywania dobrych relacji z talibami.

Okazała się ona potrzebna w trakcie przeprowadzanej w sierpniu ewakuacji wojsk USA, państw NATO a także ludności cywilnej z Afganistanu. Kraje Zachodu, które nie utrzymują dwustronnych relacji z talibami bardzo cenią sobie pośrednictwo Kataru, ale władze w Dosze są krytykowane przez inne państwa regionu za „wspieranie terroryzmu”.