USA: Były sekretarz obrony James Mattis potępia wezwanie Trumpa do użycia wojska

President Donald J. Trump swears in James Mattis as the 26th secretary of defense during a ceremony in the Hall of Heroes at the Pentagon in Washington, D.C., Jan. 27, 2017. (DOD photo by U.S. Air Force Staff Sgt. Jette Car

źródło: Flickr, Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych autor: Jette Carr

Były sekretarz obrony USA generał James Mattis zabrał głos na temat sytuacji w kraju. Wydał oświadczenie, w którym oskarżył prezydenta Donalda Trumpa o nadużywanie władzy i grę na podziały społeczne.

 

Generał James Mattis ze stanowiskiem szefa Pentagonu pożegnał się 1 stycznia 2019 r. na skutek sporów z Donaldem Trumpem o wycofanie wojsk amerykańskich z Syrii. Nie chciał jednak wówczas otwarcie krytykować prezydenta, przestrzegł jedynie przed zrywaniem długoletnich sojuszy amerykańskich i zastrzegł, że jego milczenie kiedyś się skończy.

Skończyło się wczoraj (3 czerwca). Mattis potępił bowiem wezwania Trumpa do użycia wojska w reakcji na społeczne protesty wywołane śmiercią George’a Floyda. Trump podczas oświadczenia wygłoszonego w Białym Domu odniósł się do przemocy w czasie protestów, określając ją „aktami rodzimego terroru”, siebie zaś nazwał „prezydentem prawa i porządku”. Dodał jednak, że Amerykanie mają prawo być wstrząśnięci śmiercią George’a Floyda.

„Obserwowałem wydarzenia z ubiegłego tygodnia wściekły i przerażony”, napisał Mattis.

„Donald Trump jest pierwszym prezydentem, który nie próbuje zjednoczyć narodu amerykańskiego – nawet nie udaje, że próbuje. Zamiast tego próbuje nas podzielić. Jesteśmy świadkami trzech lat tego świadomego wysiłku, trzech lat bez dojrzałego przywództwa. Mimo tego, możemy zjednoczyć się jako społeczeństwo obywatelskie”, kontynuował były sekretarz obrony.

USA: Zamieszki coraz ostrzejsze. Trump zapowiada użycie wojska

Protesty w USA, które wybuchły po śmieci czarnoskórego George’a Floyda w wyniku interwencji policji, przybierają na sile. Policja tłumi wybuchające po niektórych protestach zamieszki coraz ostrzej. Prezydent Donald Trump zapowiada użycie wojska.

 

Jedne z najostrzejszych zamieszek odbywają się w Waszyngtonie, gdzie …

“Musimy pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy szydzą z naszej Konstytucji”

Wczorajsze oświadczenie ze strony byłego szefa Pentagonu jest jak dotąd najsilniejszą reakcją skierowaną przeciwko Trumpowi w kwestii protestów wywołanych zabójstwem czarnoskórego George’a Floyda przez białego policjanta. Przy innych okazjach Trump był już krytykowany przez byłych członków swojej administracji, m.in. przez byłego sekretarza stanu Rexa Tillersona czy byłego szefa kancelarii Białego Domu generała Johna Kelly’ego. Nigdy jednak do krytyki nie dochodziło w tak dramatycznych okolicznościach.

Mattis oskarżył prezydenta o używanie retoryki wojskowej w stosunku do obywatelskich demonstracji i stwierdził, że naród musi „pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy narażają na szwank naszą Konstytucję”. „Nigdy bym nie pomyślał, że władza będzie kazać żołnierzom, którzy składają przysięgę na Konstytucję, aby naruszali konstytucyjne prawa swoich współobywateli” – dodaje Mattis. I zwraca uwagę, że utrzymanie porządku publicznego leży w rękach przywódców stanowych i lokalnych, którzy najlepiej rozumieją potrzeby społeczności, którymi rządzą.

Francja: Protesty przeciwko brutalnym działaniom policji

Po Stanach Zjednoczonych także we Francji dochodzi do ulicznych protestów w związku ze śmiercią człowieka po policyjnej interwencji. W tym przypadku również chodzi o czarnoskórego mężczyznę.

Krytyka z Pentagonu

Krytyka wobec działań Białego Domu płynie nie tylko z ust Mattisa. Wczoraj na wezwania Trumpa do użycia wojska do zakończenia protestów, ustosunkował się obecny sekretarz obrony Mark Esper.

Podczas konferencji prasowej w Pentagonie Esper stwierdził, że „opcja użycia wojska powinna być wykorzystana tylko w ostateczności, w najpilniejszych i najbardziej dramatycznych sytuacjach. Obecnie nie jesteśmy w takiej sytuacji”. „Robię wszystko co w mojej mocy, aby pozostać apolitycznym”.